Reklama

Futsal. Bochnianie ze zwycięską bramką na 0,7 sekundy przed końcem meczu!

Zwycięstwem BSF ABJ Bochnia 4-3 (3-0) nad GKS Ekom Futsal II Nowiny zakończył się mecz 2. kolejki II ligi futsalu. Bochnianie po co najmniej dobrej pierwszej połowie w drugiej zaprezentowali się fatalnie. Skórę sobie i swoim kolegom uratowali na niespełna sekundę przed końcem meczu Kamil Rynduch oraz Krzysztof Styrna. Uff, komplet punktów został w Bochni.

BSF ABJ Bochnia – GKS Ekom Futsal II Nowiny 4-3 (3-0)
Bramki: Kamil Rynduch 12’58”, Krzysztof Bździuła – sam. 13’22”, Łukasz Piech 16’41”, Krzysztof Styrna 39’59” – Przemysław Fakowski 25’59”, Daniel Nowak 26’19”, 28’30”
BSF ABJ: Jakub Smoleń – Kamil Rynduch, Krystian Lewicki, Krzysztof Styrna, Daniel Bukowiec oraz Konrad Biernat, Filip Korta, Piotr Matras, Paweł Matras, Adrian Kaczmarski, Piotr Kazek, Łukasz Piech, Tomasz Palonek, Mateusz Matlęga.
GKS Nowiny: Adrian Leski – Paweł Szymonek, Dawid Dorowski, Olgierd Chatys, Filip Stawiarz, Daniel Nowak, Przemysław Fakowski, Adrian Kaczor, Krzysztof Bździuła.

Rollercoaster, thriller, horror, to pierwsze określenia które przychodzą na myśl po meczu BSF ABJ Bochnia z GKS Nowiny w 2. kolejce II lidze futsalu. Bochnianie zaczęli sobotni mecz pewnie, z wiarą we własne siły, rozmachem w akcjach i parciem na bramkę rywala. Ci przyjechali na mecz niespełna pół godziny przed pierwszym gwizdkiem, bez trenera, w dziesięcioosobowym składzie. Już same tak zwane pierwsze wrażenie nie pozwalało szukać w zespole z Nowin siły, która rzuci wyzwanie bochnianom. Pierwsze minuty to pełna kontrola BSF nad boiskowymi wydarzeniami. Rywale wyglądali, jakby jeszcze nie wysiedli z busa wiozącego ich z Kielecczyzny. Nie potrafili przeprowadzić groźnej akcji, byli pasywni i tylko odpierali razy zadawane przez gospodarzy. W 13 minucie Kamil Rynduch udokumentował przewagę BSF. Pół minuty później Krzysztof Bździuła pechowo skierował piłkę do własnej bramki i było już 2-0. Po niespełna 17 minutach Łukasz Piech posłał mocny cios, który rozłożył gości na łopatkach.

W czasie przerwy komentarze mogły być tylko jedne: „łatwy mecz na początek sezonu”, „rywal, który przyjechał po najmniejszy wymiar kary” – to najczęstsze z zasłyszanych wypowiedzi. Jak bardzo odbiegały one od prawdy pokazała druga połowa. Jeszcze w pierwszych minutach gospodarze poszli za ciosem i powinni wbić bramkę na 4-0. Być może ona zamknęłaby mecz. Być może wówczas przyjezdni straciliby wiarę w końcowy sukces. Najlepszą okazję do strzelenia gola miał Mateusz Matlęga. Otrzymał podanie do tzw „pustaka” – miał przyłożyć nogę i skierować piłkę z odległości kilkudziesięciu centymetrów do pustej bramki. Nie wiedzieć czemu Matlęga postanowił piłkę dalej rozgrywać. Szansa przepadła. Pokazała ona jednak rozluźnienie w szeregach BSF, zbytnią pewność siebie, utratę czujności. To zemściło się bardzo szybko. Po niespełna 6 minutach drugiej połowy goście zdobyli bramkę. Zaledwie 20 sekund później drugą łapiąc kontakt z gospodarzami. Konsternacja na parkiecie, ławce rezerwowych, trybunach. Nie minęło jednak kolejnych 120 sekund, a BSF już remisował z Nowinami tracąc gola po rzucie wolnym. Co gorsza goście nadal stwarzali groźne sytuacje, ale brak precyzji w finalizowaniu akcji powodował, że BSF mógł stopniowo wracać z trwającego kilka minut niebytu. Gospodarze zaczęli odgryzać się przyjezdnym próbując przenieść ciężar gry na ich połowę. To udawało się, ale upływający czas nie był dobrym doradcą przy podejmowanych decyzjach o strzałach czy też podaniu. Na ostatnie minuty BSF wycofał bramkarza. Zamknął rywali w ich strefie obronnej zmuszając do ciągłego przesuwania formacji i uszczuplając w szybkim tempie jego siły. Zawodnicy z Nowin ukradkiem spoglądali na zegar odmierzający czas. Minuta do końca, pół, piętnaście sekund, dziesięć, pięć. A jednak ich trud poszedł na marne. Gospodarze z wielką determinacją rzucili się do ataków, a ostatni z nich przyniósł zwycięską bramkę. Strzelał Kamil Rynduch, mocno uderzona piłka trafiła w brzuch Krzysztofa Styrny i zmyliła Adriana Leskiego wpadając do siatki. Zapanowała wielka radość wśród bochnian i ogromny żal i smutek wśród ambitnych gości. Zostało im zaledwie 0,7 sekundy na rozegranie akcji. Za mało aby oddać choćby strzał…

BSF ABJ „rzutem na taśmę” pokonał GKS Nowiny. Rzutem, który w perspektywie całego sezonu może – i miejmy nadzieję, że tak się stanie – przynieść długo oczekiwany awans do I ligi.