Reklama

Futsal. Pierwszy mecz barażowy dla BSF ABJ Bochnia

W pierwszym meczu barażowym o awans do I ligi futsalu, BSF ABJ Bochnia podejmował drużynę KS Zaczernie Futsal Team. Spotkanie zakończył się wygraną bochnian 6-4. Bramki dla gospodarzy strzelili: Piotr Matras 6′ , 18′,23′, 33′, Krystian Lewicki 30′, Mateusz Prokop 39′.

BSF ABJ Bochnia – KS Zaczernie Futsal Team 6-4 (2-0)
Bramki: Piotr Matras 6′ , 18′,23′, 33′, Krystian Lewicki 30′, Mateusz Prokop 39′ – Michał Micał 22′, Adrian Nowak 30′, Dawid Guzek 40′, Bartłomiej Bać 40′.
Żółta kartka: Bukowiec
BSF: Krystian Jaszczyński – Daniel Bukowiec, Krystian Lewicki, Krzysztof Styrna, Kamil Rynduch. Ponadto: Jakub Smoleń, Mateusz Matlęga, Mateusz Prokop, Łukasz Piech, Jakub Kleszcz, Piotr Kazek, Robert Dąbrowski, Tomasz Palonek, Piotr Matras.
KS Zaczernie: Wojciech Paśko – Maciej Micał, Michał Chmiel, Patryk Rusin, Robert Guzek. Ponadto:Dawid Kaszuba, Patryk Świst, Jakub Sroka, Bartłomiej Bać, Adrian Nowak, Dawid Guzek.

Z wielką mobilizacją przystępowali do niedzielnego barażowego meczu zawodnicy BSF ABJ Bochnia. Cel bowiem w tym sezonie jest tylko jeden – awans do I ligi. Trener bochnian – Robert Dąbrowski zgromadził na to wydarzenie szeroki skład, wydaje się że możliwie najmocniejszy na tą chwilę.

Całe spotkanie toczyło się pod dyktando BSF. Goście przyjęli taktykę defensywną i zwłaszcza w pierwszej połowie rzadko zagrażali bramce strzeżonej przez Krystiana Jaszczyńskiego. Przewaga gospodarzy została udokumentowana dwoma golami Piotra Matrasa. Wydawało się, że druga część meczu przyniesie dalszą destrukcję KS Zaczernie Futsal Team.

Ledwie rozpoczęła się druga połowa meczu goście zdobyli kontaktową bramkę, a ich szybki wypad na bramkę tym razem już Jakuba Smolenia sygnalizował, że o zwycięstwo miejscowych tak łatwo – jak zakładano – nie będzie. Inicjatywa nadal należała do BSF. Gospodarze zmuszali rywali do zamknięcia się przed swoją bramką i próbowali efektownej, kombinacyjnej gry. Brakowało jednak dokładności, zgrania, które dałoby gwarancję większej ilości stworzonych sytuacji strzeleckich. W efekcie mimo momentami ładnej dla oka gry podopieczni Roberta Dąbrowskiego, który w tym spotkaniu zaliczył kilka minut na parkiecie, zbyt często dawali się kontrować. Po ponad pół godzinie gry BSF prowadził już 4-2, a hat-tricka miał na swoim koncie wspomniany Matras. Gdy dorzucił jeszcze jednego gola, a swoje trafienie zaliczył w końcówce Mateusz Prokop, można było być zadowolonym ze sporej zaliczki bramkowej przed dalszą częścią rywalizacji barażowej. Efekt zepsuła jednak ostatnia minuta, w której goście strzelili dwa gole ustalając wynik meczu na 6-4.