Reklama

IV liga. Janusz Piątek po mecz z Limanovią: „ważne aby po meczu okazać sobie szacunek”

Dwa zwycięstwa w dwóch pierwszych meczach rundy – tak piłkarską wiosnę zaczął BKS Bochnia. Po zwycięskim meczu z Limanovią rozmawialiśmy z trenerem bochnian – Januszem Piątkiem o priorytetach zespołu meczu z Limanovią oraz zbliżającym się finale Pucharu Polski i starciu z GKS Drwinia.

Kolejny mecz i kolejna wygrana. Biorąc pod uwagę, że za tydzień otrzymacie walkower za mecz z Olimpią będziecie mieli 9 punktów po trzech seriach ligowych starć. O to chyba chodziło?

Janusz Piątek: Nie ukrywam, że był to dla nas bardzo optymistyczny scenariusz. Przed startem ligi siedem punktów w trzech meczach wzięlibyśmy w ciemno. Determinacja i ciężka praca jaką wykonujemy w tygodniu oraz w weekendu podczas meczów opłaciła się. Dzięki temu gonimy resztę stawki.

Pokonaliście Limanovię po pięknej bramce Mirosława Tabora. Widać chyba ćwiczycie tylko takie warianty strzelania bramek? Może trzeba to opatentować?

Ćwiczymy w taki sposób, aby strzelać bramki. To jest w piłce najważniejsze. Jeśli do tego są piękne, tak jak dzisiejsza Mirka, można być dodatkowo zadowolonym. Dla mnie jako trenera najbardziej interesuje, aby tych goli strzelić więcej niż przeciwnik. Cieszy mnie to, że po raz kolejny zagraliśmy dobrze w defensywie nie tracąc żadnej bramki.

Ten mecz toczył się przez większą część spotkania w środkowej części boiska. Przypominał bardziej szachy czy też przeciąganie liny. Nie obawiał się pan, że to przeciwnicy mogą zadać ten decydujący cios i zgarną komplet punktów?

Przygotowaliśmy taki a nie inny plan. Trzymaliśmy się go i cieszy to, że udało się go zrealizować tym bardziej, że w szeregach zespołu gości jest wielu utalentowanych graczy…

Graczy, którzy niedawno grali dla BKS…

Tak, którzy potrafią zagrać niekonwencjonalnie i w ten sposób przechylić szale zwycięstwa na swoją korzyść. Dzisiaj plan wykonaliśmy i się cieszymy, ale od jutra patrzymy już na kolejny mecz ligowy.

Dla pana zawodników nie był to mecz o charakterze derbowym , w końcu w pierwszej jedenastce wystąpiło aż czterech byłych zawodników BKS?

Nie. Przecież już w środę mamy kolejny mecz z naszymi kolegami z Drwini, tym razem w Pucharze Polski. Życie piłkarskie polega na tym, że raz jest się tu, raz tam. Na boisku się rywalizuje, ale ważne jest, aby po meczu okazać sobie szacunek i koleżeństwo.

Wywołał pan temat meczu pucharowego. Będziecie mieli okazję do zrewanżowania się GKS za zeszłoroczny finał, który przegraliście na własnym boisku.

Nie podchodzę do tego spotkania z takim nastawieniem. W tym spotkaniu będą na pewno duże roszady w składzie. Szanse dostaną zawodnicy, którzy do tej pory grali mniej. Mecz oczywiście traktujemy poważnie, ale mamy swój pomysł na naszą drużynę . Oczywiście chcielibyśmy wygrać.

Dobrze byłoby jednak pójść śladami GKS i być na ustach niemal całej piłkarskiej Polski?

Naszym celem jest liga i mimo dobrego początku nie możemy się tym zachłysnąć myśląc, że nasz plan został wykonany. Przyjdą niedługo najważniejsze mecze, na których będziemy się skupiać. Pucharu nie będziemy jednak chcieli odpuścić.

W trakcie pierwszej połowy kontuzji doznał Ernest Świętek. Czy jest to uraz poważny i jeśli tak, to w jaki sposób wpłynie na waszą grę?

Wszyscy liczymy na to, że Ernest wróci szybko do zdrowia. Nie ukrywam, że każdy zawodnik w naszej kadrze jest na wagę złota. Na tym poziomie kadry nie są zbyt liczne jeśli chodzi o jakość umiejętności. Wierzę w to, że wystąpi już przeciwko Tarnovii.