Reklama

Futsal. BSF ABJ Bochnia jedną nogą w I lidze

W pierwszym meczu repasażowym o awans do I ligi futsalu, BSF ABJ Bochnia pewnie pokonał AZS Uniwersytet Wrocławski 7-1 (5-1). Rewanż już w najbliższą środę.

BSF ABJ Bochnia – AZS Uniwersytet Wrocławski 7-1 (5-1)
Bramki: Krystian Lewicki 1′, Daniel Bukowiec 2′, Jakub Pawełek 13′- sam., Sebastian Leśniewski 14′ – sam., Mateusz Prokop 15′, Mateusz Matlęga 28′, Remigiusz Markiel 31′ – Bartłomiej Szczecina 5′
BSF: Krystian Jaszczyński – Daniel Bukowiec, Krystian Lewicki, Kamil Rynduch, Krzysztof Styrna ponadto: Jakub Smoleń, Mateusz Matlęga, Mateusz Prokop, Łukasz Piech, Paweł Matras, Tomasz Palonek, Jakub Kleszcz, Piotr Matras.
AZS:AZS: Łukasz Piechurski – Remigiusz Markiel, Michał Jasiok, Sebastian Leśniewski, Oleg Vlasik ponadto: Bartłomiej Szczecina, Jakub Pawełek, Patryk Ledwoń, Maciej Siwek.

Po niepowodzeniach w w barażowej rywalizacji o I ligę w Lublinie, bochnianie stanęli przed ostatnią szansą na promocję do ligi wyżej. W repasażu z AZS Uniwersytet Wrocławski mieli pokazać swoją prawdziwą siłę i jak mawiał klasyk „pozytywnie zareagować” na ostatnie niepowodzenie. Na ławce trenerskiej, po dymisji Roberta Dąbrowskiego zasiadł prezes klubu – Rafał Czaja. Jego podopieczni od pierwszych sekund meczu ruszyli na rywala, czego efektem były gole w dwóch pierwszych minutach. Niestety chwilowe rozprężenie spowodowało, że w 5 minucie goście zdobyli bramkę kontaktową.

Utrata gola podziałała jednak mobilizująco na bochnian. Zaczęli grać zdecydowanie mądrzej i lepiej operować piłką na połowie przeciwnika, który ograniczał się głównie do gry defensywnej i szukania okazji do kontr. Dobrze wyglądające akcje na jeden, dwa kontakty, wymienność pozycji zaowocowały licznymi sytuacjami pod bramką wrocławian. Co jednak ciekawe zanim po pięknej zespołowej akcji trafił do siatki Mateusz Prokop, dwukrotnie rywale tracili gole samobójcze.

Po zmianie stron gra się nieco wyrównała. Nadal stroną przeważającą było BSF, ale ze względu na niedokładność, nerwowość w grze nie potrafiło długo przełożyć tej przewagi na sytuacje i co najważniejsze kolejne bramki. Dopiero w ostatnich 10 minutach, gdy rywalom zaczęło brakować już sił ekipa z Solnego Miasta stwarzała raz po raz sytuacje bramkowe. Niestety po golach Matlęgi i kolejnym samobójczym nie było kontynuacji strzeleckiej, a były ku temu liczne okazje.

Przed meczem rewanżowym, który zostanie rozegrany najprawdopodobniej w przyszłą środę bochnianie mają sporą zaliczkę bramkową. Miejmy nadzieję, że wystarczającą, aby po kilku latach posuchy w seniorskim futsalu, ponownie do Bochni wróciła I liga.