Reklama

IV liga. Unia za silna dla BKS. Pierwsza porażka bochnian (zdjęcia)

Twierdza Bochnia padła. Zdobyła ją Unia Tarnów, która w meczu 21 kolejki IV ligi pokonała przy Parkowej Bocheński KS 0-2. Bramki dla gości strzelili: Artur Biały 41′, Piotr Drozdowicz 59′. To pierwsza porażka BKS w obecnej rundzie.

BKS Bochnia – Unia Tarnów 0-2 (0-1)
Bramki: Artur Biały 44′, Piotr Drozdowicz 59′.
Żółte kartki: Tabor, Lewicki, Bukowiec – Nowak, Popiela, Adamski
Czerwona kartka: Bukowiec 89′ – druga żółta
BKS: Robert Błąkała – Bartłomiej Chlebek (60′ Ernest Świętek), Mateusz Kasprzyk, Aleksander Żarski – Dawid Grzyb (46′ Maciej Rogóż), Marcin Motak (80′ Filip Korta), Krystian Lewicki, Tomasz Rachwalski – Jakub Dobranowski (80′ Piotr Kazek), Daniel Bukowiec – Mirosław Tabor.
Unia: Łukasz Lisak – Paweł Węgrzyn, Marcel Tyl, Artur Biały (90′ Maksymilian Starzyk), Robert Witek, Szymon Adamski (87′ Damian Bachara), Kamil Tyrka (71′ Mateusz Nowak), Patryk Orlik, Jacek Malisz, Piotr Drozdowicz, Łukasz Popiela (78′ Dominik Wardzała).

Po pierwszych sukcesach BKS Bochnia w rundzie rewanżowej, w której to bochnianie jak na razie zdobyli aż 13 punktów, przyszedł zimny prysznic w postaci porażki z Unią Tarnów. W przekroju pięciu rozegranych wiosennych meczów (nie licząc walkoweru za spotkanie z Olimpią), tarnowianie okazali się być najbardziej wymagającym rywalem, z którym zmierzyła się drużyna Janusza Piątka. Kluczowy dla losów spotkania okazał się okres między 40 a 45 minutą meczu. Wcześniej toczył się wyrównany pojedynek w środkowej strefie boiska, w której to raz jedni, raz drudzy zyskiwali małe przewagi. Bochnianie aktywni byli przede wszystkim po swojej lewej stronie, gdzie dobrze uzupełniali się Tomasz Rachwalski i Daniel Bukowiec. Słabiej spisywała się prawa flanka, gdzie osamotniony w ofensywie szarpał Jakub Dobranowski. Cofnięty za jego plecami Dawid Grzyb skupiał się głównie na defensywie.

Oba zespoły miały podobny pomysł na grę- zaatakować rywala wysoko i zmusić go do dłuższych podań, które miały być zbierane w środkowej strefie boiska. O ile gospodarzom udawało się jeszcze piłkę przejąć, o tyle trudniej było stworzyć im ciekawe akcje. Brakowało kreatora gry – Kamila Rynducha – który urozmaiciłby sposób rozgrywania akcji. W meczu z Unią rzadko kiedy byliśmy świadkami wymiany podań w środku pola, dominowały podania długie i bezpośrednie.

jak wspomniano, krytyczny moment w meczu nadszedł po 40 minucie. Wówczas w szybkim czasie przewagę zyskali goście. W 41 minucie strzelał groźnie Kamil Tyrka, ale na posterunku był Robert Błąkała. Trzy minuty później golkiper BKS musiał już wyciągnąć piłkę z siatki. Mocno zagranej piłki nie przejął Bartłomiej Chlebek, ta dotarła do wchodzącego z lewego skrzydła w pole karne Artura Białego i strzałem w kierunku dalszego słupka wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Chwilę później Unia mogła podwyższyć prowadzenie. Tym razem błąd popełnił Błąkała, który nie opanował piłki odbijając ją przed siebie. Futbolówka po chwili spadła pod nogi Łukasza Popieli, który na szczęście dla gospodarzy przeniósł ją nad poprzeczką.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście. Już w 47 minucie groźnie z wolnego uderzył Popiela. Po kilkunastominutowym okresie wyrównanej gry padła jednak druga bramka dla tarnowian. Po stracie piłki w środkowej strefie boiska i prostopadłym zagraniu, oko w oko z Błąkałą stanął Piotr Drozdowicz, który nie zmarnował okazji. Trener Janusz Piątek próbował zmienić obraz gry. Do wprowadzonego na drugą część meczu Macieja Rogoża dołączył Ernest Świętek. Zmiany te dały gospodarzom nowe możliwości w ofensywie, które przy odrobinie szczęścia mogły zakończyć się bramką. W 70 minucie bliski strzelenia gola był Świętek, który uderzył zza pola karnego, chwilę później Lewicki po akcji ze Świętkiem i Rogożem z bliska sytuacyjnie sprawdził refleks bramkarza.

Kibice, którzy licznie wybrali się na stadion przy Parkowej liczyli, że ofensywne próby BKS będą zapowiedzią gwałtownego szturmu na bramkę Lisaka. Niestety takowy nie nastąpił. Bochnianie bez skutku próbowali zdusić rywala w środku pola, a jedyne zagrożenie pod bramką gości stwarzali w końcówce jedynie po stałych fragmentach gry. Gdy w końcówce dwie żółte kartki otrzymał Bukowiec, w tym drugą za przesadną dezaprobatę dla decyzji sędziego (który na marginesie próbował robić wszystko, aby to on był głównym bohaterem widowiska) stało się jasne, że komplet punktów trafi do Tarnowa. Unia zdobywając Parkową potwierdziła, że interesuje ją awans do III ligi. Porażka BKS z lepiej zorganizowanym, grającym z większą piłkarską kulturą rywalem pokazała, że przed ekipą Janusza Piątka jeszcze trochę pracy, aby najpierw zapewnić sobie utrzymanie (co wydaje się być obowiązkiem), a następnie zapewnić wysoką, trwałą ligową jakość. Już za tydzień bochnainie zmierzą się z rezerwami Sandecji. Unia w przyszły weekend pauzuje, ale już 1 maja zmierzy się z Tarnovią w derbach Tarnowa.