Reklama

IV liga: Wstydliwy remis BKS-u. Bochnianie nie zdołali pokonać osłabionego Popradu Muszyna

Niecodzienny przebieg miało dzisiejsze spotkanie BKS-u Bochnia z Popradem Muszyna. Goście zapomnieli wziąć karty zdrowia kilku zawodników, przez co musieli całe spotkanie grać w osłabieniu, a dodatkowo nie mogli przeprowadzać zmian. Gospodarze nie zdołali wykorzystać przewagi, a patrząc na przebieg pierwszej połowy mogą wręcz być zadowoleni, że zdobyli jeden punkt.

BKS Bochnia 1-1 (1-1) Poprad Muszyna
Dominik Juszczak (k.) 40′ – Mateusz Wilk 5′

BKS Bochnia: Bartłomiej Grabowski – Mateusz Kasprzyk, Bartłomiej Chlebek, Dawid Grzyb – Andrei Archipau, Dominik Juszczak (68′ Paweł Matras), Jarosław Ulas, Patryk Kura, Tomasz Rachwalski – Ernest Świętek, Mirosław Tabor (80′ Adam Pałkowski)

Poprad Muszyna: Daniel Bomba – Wojciech Janur, Paweł Jarzębak, Łukasz Różański, Szymon Gruca, Dawid Węglowski, Dawid Polański, Mateusz Wilk, Mateusz Orzechowski, Tomasz Bomba

Wydawało się, że po wystąpieniu nieoczekiwanych problemów goście wyjdą na boisko zupełnie zdeprymowani, jednak było zupełnie inaczej, bo to oni szybko zaskoczyli bochnian. Z głębi pola świetne podanie otrzymał niepilnowany Mateusz Wilk, który spokojnie przyjął piłkę w polu karnym i uderzył w okienko bramki strzeżonej przez Bartłomieja Grabowskiego. Gospodarze próbowali szybko odrobić straty, ale mogli zostać boleśnie skarceni po raz kolejny, gdy Wilk dopadł do piłki dośrodkowanej z lewego skrzydła. Futbolówka po uderzeniu głową poleciała minimalnie nad poprzeczką.

Choć podopieczni trenera Janusza Piątka posiadali optyczną przewagę, to niewiele z niej wynikało. Z dystansu uderzył Dominik Juszczak, ale piłka poszybowała nad bramką. Goście bronili się skutecznie i wyprowadzali groźne ataki. Po indywidualnej akcji bramkę mógł zdobyć kapitan gości Tomasz Bomba, ale piłka po jego mocnym strzale minimalnie minęła bramkę. Dla bochnian mógł z kolei trafić Mirosław Tabor, jednak po dośrodkowaniu od Patryka Kury z prawego skrzydła uderzył niecelnie głową w dogodnej sytuacji. Powodzenie przyniosła dopiero akcja z ostatnich minut pierwszej połowy, gdy w pole karne gości wbiegł Tomasz Rachwalski i został nieprzepisowo powstrzymany przez Pawła Jarzębaka. Rzut karny pewnie wykorzystał Dominik Juszczak. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1-1.

Po zmianie stron bochnianie zepchnęli drużynę Popradu jeszcze głębiej na swoją połowę, jednak nie potrafili przebić się przez obronę drużyny z Muszyny. Dodatkowo wciąż musieli uważać na indywidualne akcje gości, którzy potrafili zorganizować szybkie kontrataki. BKS grał bardzo chaotycznie, nerwowo i nie potrafił wykorzystać przewagi. Bardzo aktywny był zwłaszcza Ernest Świętek, jednak jego dobra postawa nie przyczyniła się do zdobycia goli. W końcowych minutach goście momentami musieli radzić sobie w dziewięciu, bo skurcze zaczęły łapać Szymona Grucę, jednak bronili się bardzo mądrze i zdołali utrzymać remis. Podczas tego pełnego kuriozalnych zdarzeń spotkania kontuzję odniósł sędzia główny. Jego obowiązki przejął jeden z sędziów bocznych.

Dla podopiecznych trenera Piątka był to już piąty z rzędu mecz bez zwycięstwa. Choć przed spotkaniem to Poprad był faworytem, to biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności remis BKS-u należy uznać za ogromne rozczarowanie. Porażka Okocimskiego z Wolanią (0-1) oznacza, że drużyna z Woli Rzędzińskiej na pewno znajdzie się na koniec 14. kolejki nad bochnianami, którzy mogą liczyć już najwyżej na utrzymanie 6. pozycji, na którą spadli po dzisiejszych spotkaniach.

Autor: Mateusz Filipek