Reklama

Puchar Polski. BKS wyrzucony z pucharu przez Błyskawicę

W meczu półfinałowym Pucharu Polski na szczeblu PPN Bochnia Błyskawica Proszówki pokonała na własnym boisku BKS Bochnia 4-3 (2-1). Bramki w tym spotkaniu strzelili: Piotr Filipek 17′, 57′, Karol Filipek 38′, Krzysztof Styrna 49′ dla Błyskawicy oraz Bartłomiej Chlebek 32′, Jakub Pasiut 61′ i Ernest Świętek 75′ dla BKS.

Błyskawica Proszówki – BKS Bochnia 4-3 (2-1)
Bramki: Piotr Filipek 17′, 57′, Karol Filipek 38′, Krzysztof Styrna 49′ – Bartłomiej Chlebek 32′, Jakub Pasiut 61′, Ernest Świętek 75′.
czerwona kartka: Cieśla 47′
Błyskawica Proszówki: Michał Kołodziej – Michał Kołdras, Jacek Mąka, Bartosz Kuchno, Wojciech Pacura – Kamil Patyk (65′ Kamil Ham), Dominik Żeligowski, Eliasz Dudek (86′ Damian Tomczyk), Karol Filipek, Piotr Filipek – Krzysztof Styrna.
BKS Bochnia: Mateusz Cieśla – Bartłomiej Chlebek, Mateusz Kasprzyk (35′ Paweł Szot, 70′ Jakub Kleszcz), Michał Baranowski (47′ Wojciech Stefaniak), Daniel Bukowiec, Jarosław Ulas, Tomasz Rachwalski – Kacper Musiał (60′ Jakub Pasiut), Paweł Matras (85′ Damian Cabała), Ernest Świętek.

Do sporej niespodzianki doszło w sobotnie popołudnie na stadionie w Proszówkach. Lider bocheńskiej A-klasy – Błyskawica Proszówki pokonała 4-3 czwartoligowy BKS Bochnia. Dodajmy, że było to zwycięstwo jak najbardziej zasłużone. Gospodarze zagrali przede wszystkim mądrze. Oddali pole gry bochnianom godząc się na pracę w defensywie i szukając okazji do kontrataku. Tak przyjęta taktyka stała się przyczyną sukcesu Błyskawicy, choć pomogło jej szereg innych wydarzeń…

Ledwie rozpoczął się mecz, a po jednym z szybkich ataków minimalnie chybił Karol Filipek. Chwilę później po starciu w polu karnym gospodarzy bochnianie domagali się rzutu karnego. Gwizdek arbitra jednak milczał. Po niespełna 20 minutach gry drużyna z Proszówek wyszła na prowadzenie. W sytuacji sam na sam z Mateuszem Cieślą stanął Piotr Filipek, który posyłając piłkę między nogami bramkarza otworzył wynik meczu. Gospodarze grali dalej konsekwencje i cierpliwie co przyniosło im kolejne zagrożenia pod bramką BKS. Goście długo nie potrafili sobie poradzić z dobrze zorganizowaną Błyskawicą aż w końcu piłkę w polu bramkowym otrzymał Bartłomiej Chlebek, który pewnie wykorzystał swoją szansę doprowadzając do remisu. Po dobyciu bramki bochnianie zaczęli grać coraz pewniej. Niestety dla nich już po pół godzinie gry z boiska z kontuzją musiał zejść Mateusz Kasprzyk wydatnie osłabiając formację obronną czwartoligowca. Tę w 36 minucie łatwo ograli po kontrataku gospodarze. Piłkę otrzymał Krzysztof Styrna skupiając na sobie dwójkę defensorów, a następnie odegrał do Karola Filipka, który pięknym strzałem z dystansu pokonał Cieślę. Strata bramki podcięła skrzydła gościom, którzy nie potrafili poważniej zagrozić rywalom do końca pierwszej części gry.

Druga połowa zaczęła się dla bochnian najgorzej jak tylko mogła. W 47 minucie do długiej piłki za linię obrony BKS ruszył Krzysztof Styrna, który stanął oko w oko z wybiegającym z bramki Cieślą. Próba strzału obok bramkarza zakończyła się zagraniem piłki ręką przez golkipera znajdującego się już poza polem karnym. W efekcie bramkarz otrzymał czerwoną kartkę, a gospodarze rzut wolny. Ledwo co opadły emocje po czerwonej kartce, a gospodarze w przeciągu 10 minut dwukrotnie pokonali Wojciecha Stefaniaka, który wszedł między słupki bocheńskiej bramki zmieniając całkowicie bezbarwnego Michała Baranowskiego. Trzybramkowe prowadzenie uśpiło gospodarzy, którzy co prawda dalej czyhali na kontrataki, ale dali się zdominować w ciągu ostatnich 30 minut przez rywala. BKS postawił wszystko na jedną kartę mocno angażując się w ofensywę. W efekcie goście zaczęli sobie stwarzać sytuacje. Najpierw po akcji Ernesta Świętka piłka trafiła w słupek, aby w 61 minucie do siatki gości piłkę wpakował Jakub Pasiut. Po kolejnym kwadransie również z bliska Michała Kołodzieja pokonał Świętek i mecz znowu nabrał rumieńców. BKS próbował atakować – głównie skrzydłami, indywidualnymi akcjami, dośrodkowaniami w pole karne, gospodarze kontrowali i robili to z rozmachem obijając dwukrotnie obramowanie bramki bochnian lub zmuszając Stefaniaka do wykazania się swoimi umiejętnościami. Górą byli jednak zawodnicy Bartłomieja Hołysta, którzy wytrzymali napór czwartoligowca i to oni zagrają w finale Pucharu Polski na szczeblu PPN Bochnia ze zwycięzcą meczu Raba Książnice – GKS Drwinia.