Reklama

BLF: Podsumowanie sezonu 2019/20 – Ekstraklasa, miejsca 1.-4.

Niezwykle emocjonujący sezon 2019/20 w Bocheńskiej Lidze Futsalu już za nami. Po raz trzeci w historii mistrzem została drużyna Transbet. Drugie miejsce przypadło najlepszemu przed rokiem Stalproduktowi, a na najniższym stopniu podium, dość niespodziewanie, uplasowała się drużyna Bosman. Dwa najniższe miejsca przypadły z kolei zespołom Corleone i Spektrum, co oznacza, że muszą pogodzić się one ze spadkiem do I Ligi. Przyjrzyjmy się dokładnie, jak przebiegała ta edycja rozgrywek w wykonaniu poszczególnych drużyn. Na początek najlepsze ekipy Ekstraklasy.

Tabela:
1. Transbet 14 35
2. Stalprodukt 14 34
3. Bosman 14 23
4. Igloo 14 23
5. Krawczyk Team 14 18
6. Lemon FHU 14 12
7. Corleone 14 9
8. Spektrum 14 7

1. Transbet – 14 meczów, 35 pkt, 11 Z, 2 R, 1 P, gole: 62-26

Po nieudanym poprzednim sezonie, który Transbet zakończył dopiero na 4. miejscu, drużyna przystąpiła do kolejnych rozgrywek z mocnym postanowieniem poprawy. Ekipę osłabiło wprawdzie odejście Konrada Kurzywilka do zespołu Lemon F.H.U., ale w jego miejsce z najgroźniejszego rywala, czyli Stalproduktu, przyszedł Patryk Kura. Do Transbetu dołączył również bramkarz Jakub Smoleń oraz Piotr Filipek. Kadra ekipy przed rozpoczęciem sezonu prezentowała się więc okazale.

Zespół udanie rozpoczął rozgrywki, ponieważ wygrał pierwsze pięć spotkań, ale trzeba przyznać, że nie w każdym z nich zachwycał formą. Zwycięstwa nad ekipą Lemon (4-3) i Krawczyk Team (2-1) przyszły z wielkim trudem, a zwłaszcza w pierwszym z tych meczów drużynie dopisało szczęście, bo jeszcze minutę przed końcem przegrywała ona z „Cytrynkami” 2-3. Z drugiej strony w tych spotkaniach Transbet pokazał siłę swojego charakteru. W hitowym pojedynku z ekipą Stalprodukt (0-0) choć drużyna zagrała dobrze, to nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę, ale wygrana 8-2 nad zespołem Bosman w 7. kolejce zapewniła jej pozycję lidera na koniec pierwszej rundy.

Gdy w meczu z Igloo potknął się Stalprodukt (1-3) wydawało się, że Transbet będzie miał już dość łatwą drogę do zdobycia tytułu, jednak druga runda była już nieco mniej udana w wykonaniu zespołu. Najpierw zespół wypuścił wysokie prowadzenie w starciu z Lemonem (4-4), a później także dał zaskoczyć się lubiącemu sprawiać niespodzianki Igloo i do rewanżowego meczu ze Stalproduktem to „Hutnicy” przystąpili ze znacznie lepszej pozycji, którzy w tym okresie wygrali swoje spotkania. W hicie sezonu lepszy okazał się jednak Transbet (5-2), dzięki czemu odzyskał 1. miejsce w tabeli, a zdobycie mistrzostwa przypieczętował kolejnym pewnym zwycięstwem nad ekipą Bosman (8-1). Dla drużyny to już trzecie mistrzostwo Bocheńskiej Ligi Futsalu w ciągu czterech ostatnich sezonów.

2. Stalprodukt – 14 meczów, 34 pkt, 11 Z, 1 R, 2 P, gole: 53-26

„Hutnicy” byli naprawdę blisko obrony mistrzowskiego tytułu, ale ostatecznie muszą zadowolić się szóstym w ciągu ostatnich siedmiu sezonów srebrnym medalem. Przed sezonem Stalprodukt, mimo odejścia Patryka Kury do Transbetu, pozostawał głównym faworytem do zdobycia tytułu, ponieważ drużynę wzmocnił za to transfer Adriana Piszczka, który szybko zaczął błyszczeć skutecznością, a wartościowym uzupełnieniem kadry było również pozyskanie Marcina Kaczmarczyka.

Podobnie jak Transbet, Stalprodukt wygrał pierwsze pięć spotkań sezonu, ale i ten zespół miał sporo szczęścia w meczu z drużyną Krawczyk Team (3-2) już w 1. kolejce, gdy dopiero pod koniec przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. Pierwszą rundę Stalprodukt zakończył z doskonałym bilansem 6 zwycięstw, 1 remis i jedynie przez gorszy bilans bramek ustępował ekipie Transbet, jednak początek rundy rewanżowej nie należał do tej ekipy. Najpierw znów nieprawdopodobnie męczyła się znów w spotkaniu z KT, ale wygrała ostatecznie 3-2, a później przegrała w ligowym klasyku z Igloo 1-3. Na domiar złego, zawieszony za czerwoną kartkę na trzy spotkania został jeden z liderów, Mateusz Więsek.

Mimo bardzo wąskiej kadry Stalprodukt wygrał trzy kolejne mecze i wobec straty punktów przez Transbet awansował na 1. miejsce. Hit sezonu zupełnie nie wyszedł jednak drużynie, która osłabiona brakiem odwieszonego już Więska oraz podstawowego bramkarza Krystiana Jaszczyńskiego nie była w stanie obronić się przed naporem Transbetu i przegrała 2-5. Klęska w tym pojedynku przesądziła losy rywalizacji o mistrzostwo. Dla drużyny zajęcie 2. miejsca to z pewnością duże rozczarowanie, jednak generalnie sezon w jej wykonaniu należy uznać za udany. Po prostu Transbet był tym razem jeszcze lepszy.

3. Bosman – 14 meczów, 23 pkt, 7 Z 2, R , 5 P, gole: 37-49

Za Bosmanem przedziwny sezon. Tradycyjnie drużyna Tomasza Sopaty przeszła ogromną przebudowę. Najważniejsze, że w drużynie pozostał Konrad Kuliszewski, który grał doskonale niemal w każdym spotkaniu. Szybko zniknęli wyróżniający się w poprzednich latach Grzegorz Labut i Tomasz Gałka, ale i bez nich drużyna spisała się zaskakująco dobrze.

Sezon rozpoczęła ona od remisów z Lemonem (4-4) i Krawczyk Team (2-2). Oba te mecze należały do bardzo ciekawych. Z czasem drużyna pięła się w górę tabeli, głównie dzięki świetnej postawie Kuliszewskiego i dyscyplinie w grze obronnej, dzięki czemu pierwszą rundę zakończyła na 3. miejscu, które utrzymała już do końca sezonu, mimo że w niektórych spotkaniach występowała bez rezerwowych. Bosman zaimponował zwłaszcza w drugim meczu z Lemonem, gdy bronił się skutecznie niemal całe spotkanie i wygrał 3-2, a także w starciu z Igloo (4-3), które miało podobny przebieg. Jak się później okazało, to drugie zwycięstwo okazało się kluczowe dla losów rywalizacji o brązowy medal.

Jedyne za co można zganić zespół, to postawa w spotkaniach z najmocniejszymi drużynami. Z Transbetem Bosman przegrał dwukrotnie gładko 2-8 i 1-8, a ze Stalproduktem 1-4 i 2-4, przez co zakończył sezon z bilansem bramkowym -12. Gorszy mają jedynie ekipy Corleone i Spektrum, które zajęły dwie ostatnie pozycje. Świetny bilans drużyna ma za to w konfrontacjach z pozostałymi ekipami w stawce. Po dwóch remisach na początek sezonu przegrała jeszcze tylko niespodziewanie w 13. kolejce ze Spektrum (3-6), za to wygrała wszystkie pozostałe siedem spotkań z drużynami z miejsc 4.-8.! To spore osiągnięcie patrząc na to, jak duże zmiany zachodziły w składzie zespołu.

4. Igloo – 14 meczów, 23 pkt, 7 Z, 2 R, 5 P, gole: 36-32

Ciekawy sezon także za ekipą „Mroźnych”. Tak jak Stalprodukt minimalnie uległ Transbetowi, tak Igloo zabrakło niewiele, by znaleźć się w tabeli nad ekipą Bosman i powtórzyć osiągnięcie sprzed roku, jakim było zdobycie brązowego medalu. Wtedy udało się na ostatniej prostej wyprzedzić dołujący pod koniec rundy rewanżowej Transbet, tym razem zabrakło jednego „oczka” więcej. Drużyna przystąpiła do rozgrywek w praktycznie niezmienionym składzie. Dołączył do niej jedynie Bartłomiej Stokłosa, który poprzednio grał w ekipie Ekombud. Problemem stało się jedynie to, że znacznie zmalała rola Kamila Rynducha i Łukasza Piecha, którzy sporadycznie pojawiali się na meczach ze względu na udział w innych rozgrywkach.

Od początku sezonu drużyna dobrze radziła sobie w spotkaniach, w których mogła oddać inicjatywę i wyprowadzać szybkie ataki, za to zawodziła, gdy musiała sama organizować atak pozycyjny. Jako jedyny zespół w stawce zdołała odebrać punkty dwóm najlepszym ekipom. Jedynym zespołem, który w ogóle wywalczył choćby punkt w starciach z Transbetem lub Stalproduktem był Lemon F.H.U., który raz zremisował z mistrzami 4-4, a tymczasem Igloo w czterech meczach z tymi zespołami wywalczyło aż 6 „oczek”. Najpierw w 8. kolejce „Mroźni” pokonali „Hutników” 3-1, a w 12. serii gier po niezwykle ciekawym spotkaniu ograli także Transbet 3-2. Z drugiej strony drużyna przegrała na przykład oba pojedynki z Bosmanem (0-2 i 3-4).

Pod koniec sezonu drużyna zaczęła doganiać słabnący zespół Bosman, ale i wtedy nie potrafiła ustrzec się przed potknięciami. Najpierw jedynie zremisowała 4-4 z niemal pewną już wtedy degradacji ekipą Spektrum, choć w pewnym momencie prowadziła nawet 3-0, a w ostatniej serii gier także wypuściła prowadzenie w starciu z Krawczyk Team, choć prowadziła 2-0. Remis 2-2 sprawił, że drużyna przegrała rywalizację z ekipą Bosman z powodu niekorzystnego bilansu bezpośrednich spotkań.