Reklama

BLF: Podsumowanie sezonu 2019/20. Ekstraklasa, miejsca 5.-8.

Czas przyjrzeć się dokładniej, jak zaprezentowały się zespoły, które zajęły miejsca w dolnej części tabeli.

5. Krawczyk Team – 14 meczów, 18 pkt, 5 Z, 3 R, 6 P, gole: 43-34

Krawczyk Team do nowego sezonu przystąpił pod nowym szyldem (wcześniej drużyna nosiła nazwę Domek) i wzmocniony kilkoma nowymi zawodnikami. Nowymi nabytkami zostali m.in. Mateusz Goryczka (Corleone), Radosław Stachoń (Widmat/Ekombud), czy Artur Mistarz. Po wyleczeniu kontuzji do KT ponownie dołączył także Rafał Rachwalski, który poprzednio reprezentował Lemon F.H.U. Jak się później okazało, drużyna osiągnęła w tym sezonie najlepszy wynik w historii swoich występów w Bocheńskiej Lidze Futsalu, a i tak może odczuwać niedosyt.

Sezon KT rozpoczął bardzo dobrego występu, ale po zaciętej walce przegrał 2-3 ze Stalproduktem. Nie była to bynajmniej ostatnia minimalna porażka zespołu w minionej kampanii. Różnicą jednej bramki zespół przegrał jeszcze Transbetem (1-2), z Corleone (2-3), ponownie ze Stalproduktem (1-2) i Transbetem (2-3), a w międzyczasie jeszcze z Bosmanem (3-4), w starciach z którym nigdy mu się nie powodziło. Ani raz KT nie przegrał różnicą bramek większą niż jedna! W pozostałych meczach drużynie nie brakowało już szczęścia i skuteczności, dzięki czemu zanotowała 5 zwycięstw (2 nad Spektrum (6-2, 3-2), po jednym nad Igloo (5-1), Lemon F.H.U. (5-2) i Corleone (6-3)) i 3 remisy (Bosman (2-2), Lemon F.H.U. (2-2) i Igloo (2-2), co wystarczyło do zajęcia 5. pozycji. Ten ostatni wynik miał ogromne znaczenie dla końcowego układu tabeli, ponieważ w ten sposób Krawczyk Team odebrał „Mroźnym” możliwość zajęcia 3. miejsca. Przypadło ono ostatecznie ekipie Bosman, z którym kiedyś KT, jeszcze pod dawną nazwą, zażarcie rywalizował o utrzymanie w Ekstraklasie.

Drużyna z pewnością może żałować, że sezon dobiegł końca, ponieważ zdobyła 7 punktów w ostatnich trzech meczach. Co ciekawe, choć poniosła minimalnie więcej porażek (6), niż odniosła zwycięstw (5), to zakończyła sezon z dobrym bilansem bramkowym +9. Jeśli w przyszłości nauczy się ona punktować w meczach z faworytami, to może powalczyć o miejsca w górnej części tabeli.

6. Lemon FHU – 14 meczów, 12 pkt, 3 Z, 3 R, 8 P, 40-47

Po zdobyciu srebrnego medalu w poprzednim sezonie wydawało się, że ekipa Dawida Kociołka na dłużej zadomowi się w czołówce, a być może nawet stać będzie ten zespół na sprawienie niespodzianki i włączenie się w rywalizację o mistrzostwo. Przed startem sezonu kontuzję wprawdzie odniósł jeden z liderów, Damian Zegiel, z drużyny odszedł z kolei Kamil Daszczyk, jednak w ich miejsce przyszło kilku wyróżniających się pod względem umiejętności indywidualnych zawodników, więc wydawało się, że „Cytrynki” będą dysponować mocną kadrą. Nowym motorem napędowym drużyny miał zostać pozyskany z ekipy Transbet Konrad Kurzywilk.

Od samego początku sezonu nic nie szło jednak po myśli tej drużyny. Już w 1. kolejce w kuriozalnych okolicznościach wypuściła ona prowadzenie w spotkaniu z ekipą Bosman (4-4), choć w pewnym momencie prowadziła 4-2 i grała z przewagą zawodnika. Wydawało się, że pewna wygrana nad Spektrum (7-3) uspokoi sytuację, ale w kolejnym meczu „Cytrynki”, mimo bardzo dobrej gry przez 39 minut, przegrały ostatecznie 3-4 hitowe stracie z ekipą Transbet tracąc dwa gole w ostatnich sekundach. Od tego momentu gra zespołu zaczęła wyglądać coraz gorzej. Zawodnicy zaczęli grać za bardzo indywidualnie, brakowało pomiędzy nimi porozumienia. Fatalnie spisali się zwłaszcza w rewanżowym starciu z Bosmanem, gdy dali się wręcz ośmieszyć grającym bez zmian rywalom i przegrali 2-3. Tydzień później było jeszcze gorzej, ponieważ pozwolili przełamać się Spektrum (2-4) i od tego momentu poważnie zajrzało im w oczy widmo spadku. Na szczęście dla zespołu, Corleone nie było w stanie regularnie punktować, a strata Spektrum była już zbyt duża. Lemon wygrał w 11. kolejce po męczarniach bezpośrednie starcie z pierwszą z tych ekip (3-2), czym praktycznie zapewnił sobie utrzymanie, ale niesmak pozostał. Obrazu nędzy dopełnił fakt, że drużyna oddała walkowerem mecz ostatniej kolejki, w którym miała zmierzyć się ze Stalproduktem.

Za zespołem fatalny, wręcz kompromitujący sezon, w trakcie którego potrafił on pokonać jedynie zespoły, które w ostatecznym rozrachunku spadły z Ekstraklasy. Na miarę oczekiwań „Cytrynki” zaprezentowały się jedynie w starciach z ekipą Transbet (3-4 i 4-4) oraz w pierwszym spotkaniu ze Stalproduktem (3-4), jednak zdobyły w nich łącznie tylko punkt, choć np. w spotkaniu z „Hutnikami” prowadziły w pewnym momencie już 3-0. Zawiedli niemal wszyscy zawodnicy, może oprócz bramkarza Kacpra Sobasa, który popisał się kilkoma świetnymi interwencjami i prezentował równą formę przez cały sezon. Kierownik Dawid Kociołek musi się poważnie zastanowić nad przyszłym kształtem zespołu.

7. Corleone – 14 meczów, 9 pkt, 3 Z, 0 R, 11 P, 34-49

Sporą przebudowę przed sezonem przeszła drużyna Corleone. Nie tylko zmieniła się jej nazwa (poprzednio Pershing), ale i skład personalny. Odszedł jeden z liderów, Mateusz Goryczka, coraz rzadziej na meczach pojawiał się również bardzo skuteczny w poprzedniej kampanii Łukasz Rybka. Ci dwaj zawodnicy mieli spory udział w zajęciu 5. miejsca w sezonie 2018/19. Lukę po nich wypełnić mieli m.in. Arkadiusz Goryczka, Łukasz Kołodziej i Michał Kusiak.

Od samego początku nic nie szło jednak po myśli zespołu. Zazwyczaj nie prezentował się on źle, ale w każdym spotkaniu czegoś mu brakowało, by zdobyć punkty. Przełamanie przyszło dopiero w 6. kolejce, gdy Corleone pokonało 3-2 Krawczyk Team, a w kolejnej serii gier, mimo słabego początku, ograło Spektrum 9-4. Ekipa nie potrafiła jednak pójść za ciosem i w rundzie rewanżowej wyraźnie spuściła z tonu. Kluczowa okazała się porażka w bezpośrednim spotkaniu z ekipą Lemon F.H.U. (2-3), a spadek przypieczętowała przegrana w rewanżu z Krawczyk Team (3-6). W obu tych spotkaniach Corleone pierwsze zdobywało bramkę, ale nie zdołało utrzymać korzystnego rezultatu. Przed 14. kolejką drużyna spadła na ostatnie 8. miejsce, ale nieudany sezon udało się zakończyć wygraną nad Spektrum (4-1), dzięki czemu znalazła się pozycję wyżej.

Po dwóch latach ekipa pożegnała się z Ekstraklasą. Trzeba przyznać, że zasłużenie, ponieważ nie potrafiła grać tak dobrze i skutecznie jak przed rokiem. Teraz będzie musiała odbudować się w I Lidze.

8. Spektrum – 14 meczów, 7 pkt, 2 Z, 1 R, 11 P, 37-79

Spektrum to jedyny beniaminek Ekstraklasy w sezonie 2019/20. Drużyna przystąpiła do sezonu osłabiona brakiem kontuzjowanych Michała Zuzi i Grzegorza Gawłowicza, za to wzmocniona m.in. młodymi zawodnikami z przeszłością w BSF-ie U-18 – Dawidem Burkiem i Tomaszem Pieniądzem.

Krzywdzące byłoby napisać, że zespół nie dostosował się poziomem do Ekstraklasy, jednak faktem jest, że mimo kilku niezłych występów zakończył pierwszą rundę bez dorobku punktowego. Wprawdzie doskonałą formę strzelecką prezentował Bartłomiej Chlebek, a drużyna często dobrze radziła sobie w pierwszych połowach meczów, ale ostatecznie długo notowała same porażki. Przełomowy okazał się dopiero transfer „last minute” Pawła Żyłki, który dobrze zaprezentował się w spotkaniach rundy rewanżowej. W 9. kolejce Spektrum wreszcie przełamało się pokonując sensacyjnie Lemon F.H.U. 4-2 po czterech golach Chlebka. W kolejnej serii gier drużyna minimalnie uległa KT (2-3), choć nie była słabszym zespołem, a później zremisowała 4-4 z Igloo m.in. dzięki dwóm potężnym strzałom z dystansu Kacpra Żurawskiego. Przebudzenie przyszło jednak zbyt późno i los zespołu został przesądzony przez wyniki innych spotkań. Zwycięstwo nad ekipą Bosman (6-3) pozwoliło drużynie na chwilę opuścił ostatnią pozycję, ale powróciła na nią po przegranej z Corleone (1-4) na koniec sezonu.

Choć udział w rozgrywkach Ekstraklasy zakończył się dla Spektrum szybkim spadkiem, to jednak zespół Jerzego Zuzi zdobył cenne doświadczenie. Biorąc pod uwagę, że w składzie znajduje się wielu perspektywicznych zawodników, w przyszłości może jeszcze stać się on jeszcze bardzo mocny.