Reklama

IV liga. BKS słabszy od Unii

W meczu ósmej kolejki IV ligi piłkarskiej BKS Bochnia przegrał z Unią Tarnów 0-3. Bochnianie choć starali się nawiązać równorzędną walkę z wyżej notowanym rywalem, zostali przez niego wypunktowani niczym od wytrawnego boksera.

BKS Bochnia – Unia Tarnów (0-2)
Bramki: Kacper Ostrowski 20′, Patryk Orlik 32′, Mateusz Kasprzyk 52′- sam.
BKS Bochnia: Damian Szydłowski -Bartłomiej Chlebek, Łukasz Sikora (83′ Jakub Kleszcz), Mateusz Kasprzyk – Ernest Świętek, Tomasz Rachwalski (80′ Michał Baranowski), Filip Korta (75′ Jan Mazur), Mariusz Łyduch (60′ Jarosław Ulas)- Adam Pałkowski, Mirosław Tabor (60′ Dawid Grzyb) – Aliba Lambo
Unia: Kamil Nowak – Paweł Węrzyn, Jacek Malisz, Henry Mombassa, Tiago Lopes (67′ Mateusz Nowak), Kacper Ostrowski (67′ Michał Miłkowski), Patryk Orlik (85′ Wojciech Krauze), Szymon Adamski (77′ Maksymilian Starzyk), Kacper Nytko, Łukasz Popiela, Artur Biały (82′ Dominik Wardzała).

Bochnianie po nieznacznej ostatniej porażce z Lubaniem chcieli w meczu z Unią Tarnów sprawić niespodziankę swoim kibicom i pokonać tarnowian. Mecz, który mógł się podobać kibicom ze względu na dobre tempo oraz liczne sytuacje podbramkowe z obu stron, zakończył się wygraną bardziej doświadczonego zespołu, czyli Unii.

Początek spotkania przypominał wzajemne badanie sił. Bochnianie zagrozili strzałem głową Aliby Lambo, z kolei goście próbowali swojej szansy strzałem z dystansu. W 20 minucie jednak goście wyszli na prowadzenie. Zagrana piłka w pole karne bochnian została strącona przez obrońców przed pole karne, gdzie dopadł do niej Kacper Ostrowski. Były zawodnik Legii i Wisły Kraków uderzył natychmiast zaskakując interweniującego Damiana Szydłowskiego. Minęło zaledwie 12 minut i kolejna groźna akcja Unii przyniosła im drugą bramkę. Tym razem błysnął Patryk Orlik, który wykorzystał bierną postawę drugiej linii gospodarzy i z zasłony z kilku zawodników BKS szybkim strzałem całkowicie zaskoczył Szydłowskiego, który nie zdążył nawet wykonać ruchu w kierunku wpadającej do siatki piłki.

W 36 minucie blisko bramki był Ernest Świętek, który strzałem z rzutu wolnego omal nie trafił w okienko bramki strzeżonej przez nowo pozyskanego z Garbarni Kraków – Kamila Nowaka. Chwilę później jeszcze lepszą sytuację mieli przyjezdni. Długa piłka zagrana w strefę obrony BKS padła łupem Filipa Korty, jednak ten tak nieszczęśliwie trącił piłkę głową, że ta uruchomiła prostopadłym do linii obrony wyjściem Artura Białego, który stanął oko w oko z Szydłowskim. Górą w tym pojedynku był bramkarz bochnian.

Po zmianie stron, zanim mocno zmotywowani w przerwie gospodarze ruszyli do ataków, musieli przełknąć gorycz straty trzeciego gola. Tym razem po akcji oskrzydlającej piłkę w pole karne zacentrował Kacper Nytko, a interweniujący Mateusz Kasprzyk nieszczęśliwie wpakował piłkę do własnej bramki. Od tego mniej więcej momentu inicjatywa przeszła na stronę BKS. Zaskoczyły zmiany przeprowadzone przez trenera Janusza Piątka. Dzięki nim wyżej w układance Piątka zaczął grać Świętek, który wraz z Lambo zaczęli siać zamieszanie pod bramką gości. W 63 minucie Lambo z ostrego kąta zmusił Nowaka do interwencji. Zejścia ze skrzydła tego zawodnika były charakterystyczne w tym spotkaniu. Napastnik w ten sposób postraszył tarnowską defensywę jeszcze dwukrotnie. Najładniejszą akcję bochnianie przeprowadzili w 86 minucie, kiedy to Świętek zagrał do Lambo. Ten wygrał efektowny pojedynek biegowy z obrońcą Unii i oddał mocny strzał, który niestety okazał się minimalnie niecelny. Okazję do zdobycia bramki mieli także Jarosław Ulas oraz Świętek.

Unia, która nie forsowała już tempa po zdobyciu trzeciego gola stworzyła również kilkukrotnie zagrożenie pod bramką BKS. W 70 minucie rezerwowy Mateusz Nowak minął kilku rywali, aby oddać z 16 metrów strzał pewnie obroniony przez Szydłowskiego. Na pięć minut przed końcem spotkania bliski szczęścia był Łukasz Popiela, który nieznacznie przestrzelił będąc w dogodnej sytuacji.

Mecz został przedłużony o 9 minut. Przyczyną było odpalenie rac przez kibiców Unii oraz rzucanie przez nich serpentyn na murawę bocheńskiego boiska.

Bocheński choć podniósł rzuconą przez tarnowian rękawicę nie zdołał uzyskać zdobyczy punktowej. Zadecydowało o tym większe doświadczenie boiskowe rywali, którzy wykorzystali momenty dekoncentracji, błędu w ustawieniu punktując boleśnie BKS odnosząc przy okazji szóste ligowe zwycięstwo.