Reklama

Piłka ręczna. Nareszcie! Pierwsze zwycięstwo MOSiR Bochnia

Po pięciu meczach porażek w końcu przyszło przełamanie szczypiornistów MOSiR Bochnia w rozgrywkach II ligi. Bochnianie pokonali w rzutach karnych SMS III Kielce. Wcześniej, po pełnych emocji regulaminowych 60 minutach na tablicy wyników widniał wynik 28-28.

MOSiR Bochnia – SMS III Kielce 28-28 (17-13) k. 5-4

MOSiR: Patryk Rolewicz, Michał Puchalski – Iwo Stopczyński 7, Hubert Pamuła 6, Marcel Makuch 5, Maciej Grech 4, Michał Dobrzański 3, Bartosz Batko 2, Konrad Trojan 1, Szymon Kukułka, Bartosz Szpisak, Kacper Szczudło, Piotr Kalinka.
SMS: Nikodem Błażejewski, Jakub Wysocki, Sebastian Pieńkowski – Krystian Jurasik 6, Franciszek Wierzbicki 5, Jakub Bojarczuk 4, Patryk Wasiak 4, Filip Wrona 3, Jakub Wleklak 2, Szymon Koc 2, Tymoteusz Bojarczuk 1, Patryk Siekierka 1, Filip Rybarczyk.
Kary: 20′-8′
czerwone kartki: Michał Dobrzański, Marcel Makuch oraz Hubert Pamuła (wszyscy MOSiR)

W zaległym meczu 3. kolejki II ligi piłkarzy ręcznych, MOSiR Bochnia zmierzył się z SMS III Kielce. Kilka dni przed tym spotkaniem, po nieudanym pojedynku z ASPR Zawadzkie trener bochnian – Ryszard Tabor w rozmowie z naszym portalem podkreślał, że kolejne spotkanie, z wyselekcjonowaną, utalentowaną młodzieżą z kieleckiego SMS będzie trudnym wyzwaniem.

Szkoleniowiec MOSiR nie pomylił się. Mecz z kielczanami był emocjonującym widowiskiem, w którym bocheńska młodzież musiała wznieść się na wyżyny swojej determinacji, aby wykazać wyższość nad wyżej notowanym rywalem. Choć gospodarze mocno rozpoczęli mecz od dwubramkowego prowadzenia, to jednak przez pierwszy kwadrans toczyła się zażarta rywalizacja o zyskanie większej niż jednobramkowe prowadzenie. Dopiero wówczas przewagę najpierw na dwie, później na trzy bramki przewagi. Świetnie w roli środkowego sprawdzał się Hubert Pamuła, którego seryjnie zdobywane bramki pozwalały gospodarzom powiększać przewagę. Wtórował mu Marcel Makuch, którego indywidualne akcje rozrywały wydawało się szczelne szyki kielczan. Już jednak w pierwszej połowie spotkania na bohatera spotkania wysuwał się Patryk Rolewicz. Bronił w sytuacjach wręcz beznadziejnych, gdy rywale rzucali z czystych pozycji, gdy koledzy z drużyny bezradnie przyglądali się jak rywale oddają rzuty w sytuacjach sam na sam. Rolewicz utrzymywał przewagę MOSiR-u i dawał czas pozostałym kolegom, aby powiększali i utrzymywali przewagę. Ci w końcówce pierwszej odsłony nie zawiedli. Duet Michał Dobrzański – Pamuła wypunktowali rywala ustalając wynik pierwszych 30 minut na 17-13.

Początek drugiej połowy dawał nadzieję, że gospodarze zgarną w czwartkowy wieczór pełną pulę punktów. Na zdobytą bramkę gości odpowiadali tym samym. Tym razem obowiązek zdobywania punktów spadł na Iwo Stopczyńskiego, którego w pierwszych minutach drugiej odsłony wspierał Bartosz Batko. Dobrzański i Pamuła, który mocno angażowali się w walkę z rywalami musieli coraz częściej odpoczywać na ławce kar. Dołączył do nich także wspomniany Makuch, który wydaje się zbyt lekkomyślnie faulował rywali, w efekcie czego trzykrotnie podobnie jak wspomniana dwójka otrzymał kary dwóch minut. Trzy czerwone kartki spowodowały, że jakość gry na rozegraniu drastycznie spadła. Zawodnicy Ryszarda Tabora zaczęli tracić piłkę w sposób nie wymuszony, co nakręcało rywali do większej determinacji. W ostatnich 10 minutach goście wyraźnie zaczęli zmniejszać przewagę bochnian. Wyrównującą bramkę zdobywając w ostatniej, 60 minucie rywalizacji.

O losach meczu zadecydować miały rzuty karne. Bochnianie zaczęli je źle, bo od zmarnowanej szansy Konrada Trojana. Na szczęście na celne rzuty Bartosza Szpisaka, macieja Grecha, Bartosza Batki i Iwo Stopczyńskiego, rywale odpowiedzieli jedną bramką mniej. W kolejnej serii rzutów karnych – pomylił się Jakub Bojarczuk z Kielc, a w odpowiedzi bramkę zdobył Stopczyński. Dzięki temu MOSiR odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie. Oby nie ostatnie.