Reklama

Klasa okręgowa: Podsumowanie rundy jesiennej. Miejsca 6.-10.

Czas na drugą część podsumowania rundy jesiennej sezonu 2020/21 rozgrywek bocheńsko-brzeskiej klasy okręgowej. Tym razem przyjrzymy się bliżej postawie zespołów, które zajęły miejsca w środku stawki.

Tabela:
1. Radłovia Radłów 14 33 43-22
2. Błyskawica Proszówki 14 31 43-23
3. Strażak Mokrzyska 14 26 26-22
4. Naprzód Sobolów 14 25 34-15
5. LKS Poręba Spytkowska 14 23 32-26
6. Jadowniczanka Jadowniki 14 21 37-36
7. Olimpia Bucze 14 19 28-34
8. Raba Książnice 14 18 36-33
9. Sokół Borzęcin Górny 14 17 16-24
10. Szreniawa Nowy Wiśnicz 14 17 14-19
11. Orzeł Dębno 14 16 22-30
12. LUKS Wola Radłowska 14 14 21-33
13. Olimpia Kąty 14 14 22-32
14. Sokół Maszkienice 14 13 25-37
15. Arkadia Olszyny 14 8 18-31

6. Jadowniczanka Jadowniki – 14 meczów, 21 pkt., 6 Z, 3 R, 5 P, gole: 37-36

Jeśli dla kogoś istotą grania w piłkę nożną jest dążenie do zdobywania jak największej ilości goli, to z pewnością powinien sympatyzować z drużyną Jadowniczanki, bo od dawna stawia ona zdecydowanie na ofensywną grę. Rundę jesienną zakończyła na 6. pozycji, a więc znajduje się dokładnie w tym samym miejscu, co rok wcześniej. Wtedy również grała odważnie, a więcej bramek zdobyła od niej wówczas jedynie najmocniejsza w stawce Rylovia (39 do 31), teraz natomiast ekipę z Jadownik, która zdobyła 37 bramek, w tej statystyce wyprzedzają jedynie zajmujące dwie najwyższe pozycje Radłovia oraz Błyskawica (po 43 zdobyte gole). Jest jednak także druga strona medalu, bo znów ekipa z Jadownik należy do najsłabszych pod względem defensywy. O jednego gola więcej (36 do 37) stracił jedynie Sokół Maszkienice, natomiast wszystkie pozostałe ekipy mogą pochwalić się lepszą obroną. Łącznie w 14 meczach tego zespołu padły 73 bramki, co daje średnią ponad 5,21 na spotkanie. Jest to oczywiście najwyższy wynik w lidze.

Wydaje się, że Jadowniczanka osiąga obecnie wyniki na miarę swojego potencjału, przy czym potrafi zaskoczyć, bo pokonała Błyskawicę Proszówki (5-3), Strażaka Mokrzyska (3-2) oraz Naprzód Sobolów (4-3), ale z drugiej strony straciła punkty w spotkaniu z Arkadią Olszyny (3-3) w momencie, gdy ten zespół przegrywał wszystkie spotkania. Choć drużyna gra bardzo ofensywnie, to próżno szukać jej przedstawicieli w ścisłej czołówce klasyfikacji strzelców, bo ciężar zdobywania goli rozłożył się pomiędzy wielu zawodników, co w sumie można uznać za atut. 7 trafień zanotował Tomasz Gałka, 6 Konrad Kurzywilk, 5 Tomasz Mól, a 4 Sławomir Rydz. Łatwo zauważyć, że Jadowniczanka należy do grona ekip, które zdecydowanie wolą grać na własnym boisku. W siedmiu domowych meczach zespół zdobył aż 16 punktów, natomiast rozgrywając tyle samo spotkań wyjazdowych zgromadził łącznie jedynie 5 „oczek”.

7. Olimpia Bucze – 14 meczów, 19 pkt., 5 Z, 4 R, 5 P, gole: 28-34

Za Olimpią Bucze bardzo udana runda, jeśli weźmie się pod uwagę, że od momentu awansu do klasy okręgowej w sezonie 2014/15 ta drużyna niemal zawsze musiała drżeć o utrzymanie. Rundę jesienną poprzedniego sezonu zakończyła ona na ostatnim, 14. miejscu w tabeli, więc nic dziwnego, że przed startem obecnej kampanii wymieniana była w gronie zespołów, które będą musiały bronić się przed spadkiem. Na razie wszystko układa się jednak nadspodziewanie dobrze, bo zespół zanotował bardzo przyzwoite wyniki, punktując regularnie zarówno na własnym boisku, jak i obiektach rywali. W tej rundzie raczej nie potrafił zaskoczyć zespołów z czołówki, bo wyjątkiem był jedynie zremisowany 4-4 wyjazdowy mecz z Radłovią, natomiast potrafił z reguły ogrywać, albo przynajmniej remisować starcia z najsłabszymi drużynami. W tej rundzie ponownie w szeregach Olimpii wyróżnił się Mikołaj Machalski, który z dorobkiem 10 goli jest najlepszym strzelcem zespołu, natomiast 5 trafień dołożył Oskar Rysiewicz, a 4 – Krystian Lalik. W przerwie zimowej zespół musi zachować czujność, zwłaszcza że w tym sezonie relegowanych z ligi może naprawdę dużo klubów, ale pozycję wyjściową przed rundą rewanżową wypracował sobie naprawdę niezłą.

„Myślę, że rundę jesienną możemy zaliczyć do udanych w naszym wykonaniu” – twierdzi trener Olimpii, Kamil Pawlak. – „7. miejsce na półmetku jest w jakimś stopniu satysfakcjonujące. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że różnice punkowe między drużynami w tabeli są bardzo małe i dopiero koniec sezonu pokaże, co jesteśmy warci. Zagraliśmy kilka meczów na dobrym poziomie pod względem organizacji gry jak i skuteczności. Do takich spotkań na pewno można zaliczyć te z Szreniawą Nowy Wiśnicz, Radłovią Radłów, Jadownicznką Jadowniki, czy z Rabą Książnice, natomiast w defensywie popełniamy jeszcze za dużo błędów i punkty nam uciekły. Tracimy zdecydowanie za dużo bramek i to pokazały mecze z Naprzodem Sobolów, Orłem Dębno jak i z Błyskawicą Proszówki. Ze względu na wąską kadrę mamy ograniczone możliwości personalne, co miało duży wpływ na naszą postawę w niektórych meczach. Zdarzały nam się też spotkania, w których nasza gra wyglądała słabo pod każdym względem i nad tym będziemy pracować w okresie przygotowawczym, żeby ograniczyć słabe punkty do minimum. Zaplanowanych mamy kilka sparingów z drużynami z ligi okręgowej oraz A klasy. Jeżeli chodzi o transfery to pracujemy nad tym żeby wzmocnić kadrę przynajmniej o dwóch, trzech zawodników.”

8. Raba Książnice – 14 meczów, 18 pkt., 5 Z, 3 R, 6 P, gole: 36-33

Raba Książnice stała się w tej rundzie taką minimalnie słabszą wersją Jadowniczanki, ponieważ również jest to drużyna grająca na wskroś ofensywnie. Pod względem zdobytych bramek (36) to czwarta najlepsza drużyna ligi, za to pod względem traconych – trzecia najsłabsza. Ogólny bilans wynosi +3 mimo jednej porażki więcej od wygranych. Do Jadowniczanki Raba podobna jest także przez to, że zdecydowaną większość punktów zdobyła na własnym boisku. W siedmiu meczach domowych zgromadziła aż 14 „oczek”, pokonując Strażaka Mokrzyska 4-0, Naprzód 1-0 oraz remisując 1-1 z Błyskawicą, za to na wyjeździe zdobyła ich jedynie 4 w siedmiu spotkaniach, co jest słabym wynikiem, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że teoretycznie to w spotkaniach domowych miała generalnie trudniejszych rywali. Wizytówką drużyny byli w tej rundzie szybcy zawodnicy ofensywni. 11 bramek zdobył Kacper Tabor, a tylko jedną mniej Błażej Pieprzyk.

Choć przewaga nad zespołami zajmującymi miejsca zagrożone spadkiem jest niewielka, to jednak wydaje się, że zespół Raby powinien sobie poradzić w walce o utrzymanie. Przed sezonem można było mieć wątpliwości, czy odejście trenera Kamila Króla nie zaburzy funkcjonowanie ekipy, jednak nowy szkoleniowiec, Wojciech Stanisz, z czasem poukładał wszystkie klocki i wydaje się, że na obecny moment Raba to zespół z potencjałem na walkę o miejsca w środkowej części tabeli.

9. Sokół Borzęcin Górny – 14 meczów, 17 pkt., 4 Z, 5 R, 5 P, gole: 16-24

Za podopiecznymi trenera Mirosława Bieniasa bardzo trudna runda. Naznaczona była ona wieloma problemami kadrowymi, przez co w pewnym momencie znaleźli się oni jedynie nad Arkadią Olszyny, ale w drugiej połowie pierwszej części sezonu wyniki poprawiły się na tyle, że przedarli się na 9. pozycję. Największym sukcesem zespołu Sokoła bez wątpienia było pokonanie Radłovii 1-0. Pozycja na koniec rundy mogła być jeszcze wyraźnie lepsza, ale w zaległym meczu zespół uległ aż 0-4 Arkadii. Problemem w ostatnich miesiącach była mała liczba zdobywanych goli. Drużyna z Borzęcina ma ich na koncie jedynie 16 i pod tym względem wyprzedza jedynie Szreniawę Nowy Wiśnicz. Żaden z graczy nie zdobył też więcej niż 3 bramki. Takim wynikiem pochwalić się mogą Albert Cieśla, Mariusz Czarny oraz Paweł Knap.

Skoro nawet pomimo wielu trudności Sokół zdołał zająć bezpieczne 9. miejsce, to wydaje się, że w rundzie rewanżowej powinien co najmniej utrzymać tę pozycję. Szkoda jednak, że ta runda była tak trudna, ponieważ w poprzednim sezonie drużyna pokazała sporo jakości zarówno w lidze, jak i rozgrywkach Pucharu Polski, więc przed startem nowej kampanii mogła mieć naprawdę spore oczekiwania.

10. Szreniawa Nowy Wiśnicz – 14 meczów, 17 pkt., 5 Z, 2 R, 7 P, gole: 14-19

Zupełną antytezę stylu gry Jadowniczanki czy Raby Książnice prezentuje Szreniawa Nowy Wiśnicz. Osiągnięty dorobek punktowy usprawiedliwia jednak przyjętą taktykę, bo 17 zgromadzonych jesienią punktów pozwoliło nastawionej defensywnie drużynie z Wiśnicza na zajęcie bezpiecznego 10. miejsca. Tak jak w poprzednim roku, tak i teraz zdecydowanie lepiej prezentowała się ona na własnym boisku, gdzie zgromadziła aż 13 punktów w siedmiu występach. Na wyjazdach prezentowała się zdecydowanie słabiej, ale w końcu zdołała przełamać trwającą półtora roku passę meczów bez ligowej wygranej na wyjeździe, pokonując 4-2 LKS Poręba Spytkowska. Był to jednocześnie pierwszy od powrotu do klasy okręgowej mecz, w którym Szreniawa zdobyła więcej niż 2 bramki.

Największym problemem zespołu jest właśnie zdobywanie goli, bo z dorobkiem zaledwie 14 zamykają tę klasyfikację. Najskuteczniejszym zawodnikiem Szreniawy był Dawid Brydniak, który piłkę do bramki rywali posłał czterokrotnie. Trzeba jednak podkreślić, że z drugiej strony podopieczni trenera Marcina Motaka stracili więcej bramek jedynie od Naprzodu Sobolów (19 do 15). To właśnie w meczach z udziałem Szreniawy padało w tej rundzie zdecydowanie najmniej bramek – tylko 29 – a więc średnia minimalnie przekroczyła 2 na spotkanie. Bardzo podobnie było rok temu, więc trudno spodziewać się, by wiosną drużyna diametralnie zmieniła taktykę. W rundzie rewanżowej okaże się, czy obrana droga doprowadzi zespół do celu, którym obecnie jest utrzymanie w klasie okręgowej.