Reklama

I PLF: Trudna runda Bocheńskiego Stowarzyszenia Futsalu. Zespół przerwę w rozgrywkach spędzi na 6. pozycji

Za bochnianami dwanaście spośród zaplanowanych dwudziestu dwóch meczów sezonu 2020/21. Po niezwykle burzliwej dla nich rundzie jesiennej oraz rozpoczynającej rundę rewanżową 12. kolejce BSF ABJ zajmuje obecnie 6. miejsce z dorobkiem 18 punktów. Taki wynik trudno ocenić jednoznacznie. Porównując do poprzedniego sezonu, można dostrzec spory regres jeśli chodzi o wyniki. Wówczas bocheńscy futsaliści na tym etapie rozgrywek zajmowali 2. pozycję w tabeli z dorobkiem 24 „oczek” i bilansem meczów 8-0-3. Biorąc jednak pod uwagę ciągłe ruchy kadrowe
z i do klubu, trudno było oczekiwać, że zespół będzie w stanie notować równie dobre rezultaty, choć jeszcze przed startem rozgrywek według opinii wielu rywali należeć miał do najmocniejszych w stawce.

Tabela obecnie prezentuje się następująco:
1. Górnik Polkowice 12 31 63-34
2. Heiro Rzeszów 12 24 65-51
3. KS AZS UMCS Lublin 12 23 43-35
4. GKS Nowiny 12 22 47-32
5. Sośnica Gliwice 12 20 61-36
6. BSF ABJ Bochnia 12 18 54-46
7. Unia Tarnów 12 18 50-50
8. GKS Tychy 12 14 45-48
9. Gwiazda Ruda Śląska 12 13 53-60
10. Kamionka Mikołów 12 12 40-43
11. Stal Mielec 12 6 52-97
12. Profi-Sport Wrocław 12 3 32-73

Patrząc chronologicznie, BSF notował ciągłe wahania formy, bo:
– przegrał z Sośnicą (1-5, wyjazd)
– wygrał z Unią (8-2, dom) i Stalą (7-4, w)
– zremisował z Heiro (6-6, d)
– przegrał z Górnikiem (6-2, w)
– wygrał z Profi-Sportem (7-1, d)
– zremisował z GKS-em Nowiny (4-4, w)
– przegrał z GKS-em Tychy (2-5, w) oraz AZS-em UMCS Lublin (d, 2-3)
– pokonał Kamionkę Mikołów (6-4, w)
– zremisował z Gwiazdą Ruda Śląska (4-4, d) oraz na koniec pokonał Sośnicę (5-2, d)

Jeśli jednak spojrzy się, z kim bocheński zespół punktował, a z kim ponosił porażki, to łatwo zauważyć, że poradził sobie z większością rywali, którzy na koniec rundy znaleźli się w dolnych rejonach tabeli. Nie wygrał za to żadnego pojedynku z przeciwnikiem z czołówki. O czym to może świadczyć? Wydaje się, że po prostu w tym sezonie drużyna nie posiada odpowiedniej jakości, by osiągnąć wyższy poziom i pokonać także wysoko notowanych przeciwników. Dlaczego tak jest i co konkretnie szwankuje? Moim zdaniem zdecydowanie największym problemem brak stabilizacji spowodowany ciągłymi zmianami w kadrze. Przez zespół w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy przewinął się cały legion zawodników, spośród których duża część zaliczyła w nim jedynie epizod. Wystarczy porównać składy z marcowego meczu z Heiro, który okazał się ostatnim w sezonie 2019/20 oraz pierwszego i drugiego meczu z Sośnicą w obecnej kampanii.

Na wyjazdowy pojedynek z Heiro (2-4) 8 marca 2020 r. wyszedł następujący skład: Krystian Jaszczyński, Jakub Smoleń – Konrad Łękawa, Krystian Lewicki, Mateusz Krzymiński, Matheus, Maciej Wołoszyn, Łukasz Noga, Mateusz Matlęga, Piotr Matras, Jakub Maślak, Bartosz Baran, Miłosz Mochel. To spotkanie okazało się ostatnim, przynajmniej na jakiś czas, występem w barwach BSF-u dla Matheusa Soaresa, Bartosza Barana, a także Mateusza Krzymińskiego. Na inaugurujący sezon 2020/21 pojedynek z Sośnicą kadra wyglądała już następująco: Krystian Jaszczyński, Jakub Smoleń – Kamil Rynduch, Mateusz Matlęga, Konrad Łękawa, Daniel Bukowiec, Jakub Maślak, Krystian Lewicki, Arkadiusz Budzyn, Dawid Porębski, Maciej Wołoszyn. Pojawili się tacy gracze jak Daniel Bukowiec, Arkadiusz Budzyn, czy Dawid Porębski. Ten ostatni zakończył jednak przygodę z drużyną po zaledwie jednej rundzie. Już w trakcie trwania rozgrywek dołączyli gracze tacy jak Lucas Borges, który obecnie pauzuje jednak z powodu kontuzji, oraz przede wszystkim Tomasz Palonek i Mateusz Prokop, ale znów nie obyło się bez strat. W niedzielnym meczu drużyna wystąpiła już w składzie: Jakub Smoleń, Marcelo Favretto – Tomasz Palonek, Piotr Matras, Daniel Bukowiec, Kamil Rynduch, Mateusz Prokop, Konrad Łękawa, Łukasz Noga, Maciej Wołoszyn, Krystian Lewicki, Arkadiusz Budzyn, Jakub Maślak, Miłosz Mochel.

Nie ma w klubie już Mateusza Matlęgi, który przez ostatnie lata był jednym z filarów zespołu i należał do najbardziej perspektywicznych graczy. Trudno określić status w drużynie Miłosza Mochela i Kacpra Parucha, którzy nie dostawali od dłuższego czasu zbyt wielu szans na grę. Kontuzja wyeliminowała bramkarza Krystiana Jaszczyńskiego, przez co w zespole pojawił się Marcelo Favretto. Czy nie po to jednak w klubie jest Wojciech Stefaniak, by zastępował jednego z kolegów w przypadku kontuzji? Mnóstwo jakości w ostatnich meczach rundy wnieśli Palonek i Prokop, jednak obaj związani są z III-ligową Wisłoką Dębica i gdy ruszą przygotowania do rundy wiosennej rozgrywek piłkarskich nie będą już zapewne dostępni do gry na parkiecie. Klub stanie więc przed kolejnym problemem,
jak odbudować kadrę.

Roszad personalnych było zdecydowanie zbyt wiele, by w krótkim czasie dało się wypracować automatyzmy i zgrać poszczególnych zawodników oraz osiągnąć wysoki poziom przygotowania fizycznego. Wystawianie do gry nowych graczy niemal z marszu, zwłaszcza po długiej przerwie w treningach, nie mogło przynieść pozytywnych skutków. Kontuzje i problemy związane z pandemią nie oszczędzały zespołu, ale z tymi problemami borykał się niemal każdy, więc nie jest to wystarczające usprawiedliwienie. Nikt nie ma wątpliwości, że suma indywidualnych umiejętności takich zawodników jak Arkadiusz Budzyn, Piotr Matras, czy Kamil Rynduch jest wysoka, ale futsal to sport zespołowy, a przy tylu roszadach zawodnicy najwyraźniej nie zdążyli dopasować się do siebie.

Z pewnością BSF stał się jednak teraz trochę ofiarą własnego sukcesu. W poprzednim sezonie zespół spisał się bardzo dobrze, więc rozbudził w krótkim czasie apetyty kibiców i władz klubu. Kiedy w bieżącym sezonie nie udało się już zaprezentować podobnego poziomu, pojawiło się uczucie niedosytu. Podejrzewam, że gdyby poprzednią kampanię zakończył na 7.-8. miejscu w tabeli, to obecne osiągnięcia oceniane byłyby znacznie bardziej pozytywnie. Kiedy wyniki się pogarszają, automatycznie pierwszy osądowi zostaje poddany trener. Ja osobiście nie uważam jednak,
by Marcin Waniczek zawiódł w tej rundzie. Wręcz przeciwnie – przy ciągłych roszadach w kadrze i tak wyciągnął z graczy całkiem sporo. Sam szkoleniowiec do pewnego momentu wydawał się być zadowolony warunków pracy,
a przynajmniej tak deklarował, jednak po rozczarowującym remisie z Gwiazdą i kolejnych ruchach kadrowych w wywiadzie udzielonym naszemu portalowi wypowiedział się już w zupełnie innym tonie (Wywiad do przeczytania TUTAJ) i trudno dziwić się jego reakcji. Pocieszające z perspektywy kibiców jest z pewnością to, że swój prawdopodobnie najlepszy mecz drużyna rozegrała na koniec, gdy zaskoczyła rywali wysoką intensywnością, choć trzeba też zauważyć, że wysokiego tempa nie udało się bochnianom utrzymać i ostatecznie BSF wygrał dzięki indywidualnym umiejętnościom zawodników i sporej dawce szczęścia. Był to jeden z niewielu pozytywnych momentów w ostatnim czasie.

Jeśli już o coś obwiniać trenera, to chyba jedynie o to, że piętą achillesową drużyny od samego początku do końca rundy było bronienie przy stałych fragmentach gry i tego problemu nie udało się rozwiązać. BSF tracił gole w podobny sposób po uderzeniu najdalej ustawionego od bramki, korzystającego z zasłony zawodnika. Tak stało się m.in. w przegranych meczach z Górnikiem Polkowice oraz dwukrotnie z GKS-em Tychy, wygranym szczęśliwie spotkaniu z Kamionką, w ten sposób wyrównała także Sośnica w ostatnim pojedynku. Tyle straconych bliźniaczo podobnych bramek nie może być dziełem przypadku, dlatego drużyna musi zacząć radzić sobie znacznie lepiej w tym aspekcie.

Osobnym, jeszcze niedokończonym rozdziałem jest udział BSF-u w rozgrywkach młodzieżowych. Eliminacje do turnieju U-13 zakończyły się fiaskiem, ekipa U-15 zajmuje dopiero 4. miejsce przed drugim turniejem eliminacyjnym, natomiast jeśli chodzi o drużynę U-17, to została ona wycofana z udziału w turnieju eliminacyjnym. Jedynie zespół U-19 po pierwszym turnieju ma szansę na dostanie się do kolejnego etapu. Biorąc jednak pod uwagę, że jeszcze w sezonie 2018/19 BSF zdobył medale we wszystkich trzech istniejących wtedy kategoriach: złoto U-18, srebro U-16 i brąz U-20, obecny stan wygląda zatrważająco. Wtedy bochnianie mogli uważać się za drugi zespół w kraju, po będącym hegemonem zarówno w rozgrywkach seniorskich jak i młodzieżowych Rekordem Bielsko-Biała. Dziś nie mogą nawet dostać się do turnieju finałowego w najmłodszych kategoriach. Oczywiście jest to spowodowane tym, że coraz więcej klubów zaczęło wystawiać swoje młodzieżowe zespoły futsalowe. Ale nie tylko. Coraz bardziej widoczny jest brak chemii pomiędzy BSF-em a klubami trawiastymi. Problem ten poruszył w rozmowie z naszym portalem trener Waniczek, twierdząc, że BSF nie jest akceptowany
w lokalnym środowisku piłkarskim. Wydaje się, że problem wzajemnych relacji jest na tyle głęboki, że nie da się go rozwinąć w tym podsumowaniu. Przeciętne wyniki ekipy seniorów są tym bardziej rozczarowujące, że w ciągu ostatniego roku to właśnie ona stała się znów zdecydowanie najważniejsza.

Jeśli Bocheńskiej Stowarzyszenie Futsalu chce w przyszłości rozwijać się i walczyć o coraz wyższe cele, to władze klubu w pierwszej kolejności muszą zadać sobie pytanie, jak zbudować stabilną kadrę i opracować długoterminowy plan rozwoju. Nie jest to oczywiście łatwe i może niestety wiązać się z pogorszeniem wyników w najbliższym czasie, jednak przy takim tempie zmian personalnych osiągnięcie naprawdę wysokiego poziomu sportowego w przyszłości
z pewnością nie będzie możliwe. Pozyskiwanie na moment wartościowych graczy może dać co najwyżej doraźny pozytywny efekt, ale po chwili drużynę znów trzeba będzie budować od podstaw. Bez wątpienia BSF ABJ musi zadbać również nie tylko o aspekty sportowe, ale i organizacyjne. To już jednak temat na zupełnie inne podsumowanie.