Reklama

Koszykówka. Porażka bochnianek na zakończenie roku.Zdjęcia

W swoim ostatnim w bieżącym roku pierwszoligowym meczu koszykarki MOSiR Bochnia uległy 61-75 w Hali Widowiskowo Sportowej rezerwom Enea AZS AJP Gorzów.

Contimax MOSiR Bochnia – Enea AZS AJP II Gorzów Wlkp. 61 – 75 (12-16, 16-23,14-20, 19-16)
MOSiR: Anna Krawiec 19, Julia Natkaniec 9, Magdalena Puter 8, Monika Malinowska 7, Natalia Mazur 7, Julia Fortuna 4, Sara Marczyk 3, Maja Stachura 2, Gabriela Rak 2.
AZS: Aleksandra Kuczyńska 18, Wiktoria Kuczyńska 12, Joanna Kobyliński 10, Gabriela Lebiecka 10, Julia Michniewicz 7, Ewelina Śmiałek 5, Maja Kozłowska 4, Karolina Matkowska 4, Weronika Dudek 2, Martyna Kurkowiak 2, Wiktoria Wierzbicka 1, Daria Ryzińska.

Tylko przez niespełna dwie kwarty bochnianki mogły liczyć na korzystne rozstrzygnięcie pojedynku z gorzowiankami. O ile pierwsza kwarta zakończyła się czteropunktową przewagą Wielkopolanek, o tyle w drugiej przyjezdne powiększyły przewagę do 11 punktów pokazując jednocześnie większą dojrzałość koszykarską oraz bardzo dobrą dynamikę. Gospodynie w każdej części niedzielnego pojedynku walczyły ambitnie o zmianę rezultatu i choć ich starania zostały nagrodzone w ostatniej kwarcie (wygranej 19-16), to jednak dominacja gorzowianek w tym spotkaniu nie podlegała dyskusji. Na plus w zespole z Bochni z pewnością można zaliczyć grę Anny Krawiec. Nie tylko dlatego, że rzuciła najwięcej punktów w tym spotkaniu (przy przyzwoitej skuteczności 45%), ale przede wszystkim z powodu zaangażowania w grę obronną i ofensywną (9 zbiórek) i chęć brania odpowiedzialności za wynik, za grę na siebie. Bardzo dobra gra zawodniczek AZS powodowała, że bochnianki nie tylko miały zdecydowanie niższą skuteczność rzutową od gorzowianek (z gry 34% do 42,9%), ale zanotowały zdecydowanie więcej strat (21 do 15). Co więcej w zespole z Gorzowa świetnie zaprezentowały się siostry Aleksandra i Wiktoria Kuczyńskie, które były motorami napędowymi swojego zespołu. Rzuciły łącznie 30 punktów, bardzo dobrze gubiły krycie, zanotowały niewiele strat, odważnie i z pomysłem wprowadzały piłkę w okolice kosza bochnianek.