Reklama

A-klasa Bochnia: Podsumowanie rundy jesiennej. Miejsca 11.-15.

W ostatniej części podsumowania występów poszczególnych zespołów w rundzie jesiennej rozgrywek bocheńskiej A-klasy w sezonie 2020/21 ocenione zostaną najsłabsze ekipy. W tym gronie znaleźli się obaj beniaminkowie, a także dwie najsłabsze drużyny poprzedniej, niepełnej kampanii.

Tabela:
1. Ceramika Muchówka 14 38 56-16
2. Victoria Słomka 12 31 51-12
3. Novi/Rzezawianka Rzezawa 14 31 48-19
4. GKS II Drwinia 13 27 33-16
5. Orzeł Cikowice 13 26 45-25
6. Tarnavia Tarnawa 13 21 23-25
7. Macierz Lipnica Murowana 14 20 22-23
8. Czarni Kobyle 14 17 25-29
9. Błękitni Krzeczów 14 16 28-39
10. LKS Trzciana 2000 13 14 19-25
11. Żubr Gawłówek 14 12 19-39
12. Beskid Żegocina 14 12 29-43
13. Górnik Siedlec 14 11 24-48
14. Zryw Królówka 14 8 21-50
15. Raba Niedary 14 5 16-50

11. Żubr Gawłówek – 14 meczów, 12 pkt. 3 Z, 3 R, 8 P, gole: 19-39

Solidna jeszcze kilka lat temu drużyna, której jednak zupełnie nie wyszedł sezon 2018/19, powróciła już po roku do A-klasy, ale pierwszej rundy po awansie nie może zaliczyć do zbyt udanych. Początek był bardzo obiecujący, bo w pierwszych siedmiu meczach zdobyła 11 punktów i zajmowała przez moment nawet 6. miejsce. Potem przyszedł jednak poważny kryzys formy. Od początku października drużyna do końca rundy Żubr zdobył już tylko punkt, remisując 2-2 z Tarnavią. Biorąc pod uwagę ten okres, równie słabo spisywały się jedynie Raba Niedary i Zryw, przy czym ta druga ekipa rozegrała mecz mniej. Największym rozczarowaniem była domowa porażka 2-4 z grającym w niepełnym składzie Górnikiem Siedlec. To właśnie w spotkaniu z Żubrem swoją passę wyjazdowych porażek przerwali z kolei Czarni Kobyle. Przed zespołem wiele pracy, jeśli chce odbudować formę z początku rundy i utrzymać się w A-klasie.

12. Beskid Żegocina – 14 meczów, 12 pkt., 3 Z, 3 R, 8 P, gole: 29-43

„Waleczni Górale” minionej rundy z pewnością nie mogą zaliczyć do udanych. Uznawana jeszcze niedawno za jedną z najbardziej perspektywicznych w stawce drużyna spisywała się bardzo słabo i nie bez powodu zajmuje tak niską pozycję. Drużyna zawodziła zwłaszcza w meczach domowych, zdobywając jedynie 5 punktów w siedmiu spotkaniach. Nieco lepiej radziła sobie na obcych boiskach, gdzie w takiej samej liczbie pojedynków zdobyła 7 oczek. Wpływ na słabą postawę mają oczywiście personale osłabienia. Jesienią na boiskach trawiastych nie występował m.in. grający w Bocheńskim Stowarzyszeniu Futsalu Konrad Łękawa, który przez poprzednie lata był jednym z wiodących zawodników. Beskid będzie musiał wzmocnić kadrę, jeśli chce spokojnie utrzymać się w A-klasie.

„Naszą jesienną postawę oceniam negatywnie, zwłaszcza w aspekcie frekwencji na meczach. – twierdzi prezes i zawodnik klubu, Wojciech Ziółkowski. – Niejednokrotnie było tak, że jechaliśmy na mecz tylko z dwoma rezerwowymi, z których jednym był >>emerytowany<< kierownik drużyny. Musieliśmy się posiłkować zawodnikami zespołu juniorów, lub w razie wyższej konieczności wspierać się zawodnikami, którzy już dawno temu zakończyli swoją przygodę z piłką. Ogromne rotacje w składzie oraz plaga kontuzji uniemożliwiły nam wypracowanie odpowiedniej formy i stylu. I choć zdarzały się mecze, w których zaczynaliśmy całkiem nieźle, to i tak nie potrafiliśmy dowieźć korzystnego wyniku. Jeśli chodzi o nasze najgorsze i najlepsze mecze, to chciałbym zaznaczyć, że będzie to moja subiektywna ocena i nie każdy pewnie się ze mną zgodzi. Najgorszym meczem w moim odczuciu było spotkanie z Orłem Cikowice, co wynikało z faktu, że byliśmy bardzo mocno osłabieni. Oglądałem jednak ten mecz z trybun, a naszym najgorszym meczem, który pamiętam z perspektywy zawodnika był mecz z Błękitnymi Krzeczów, gdzie przeciwnik grał mocno przeciętnie, a mimo to nie byliśmy w stanie nawet zremisować. Za nasz najlepszy jesienny mecz uznał bym mecz z Ceramiką. Mimo, że zdobyliśmy w nim tylko jeden punkt, albo jak twierdzą postronni świadkowie straciliśmy dwa, to przerwaliśmy zwycięską passę Ceramiki, która trwała od początku rundy. Był to też mecz, w którym mieliśmy najlepszy skład w całej rundzie, co niewątpliwie świadczy o tym, że przy pełnej frekwencji nasz cel na ten sezon byłby diametralnie inny. Znając trenera Tomkiewicza, to zimowy okres przygotowawczy będzie na pewno ciężki i mocno intensywny. Zważywszy na miejsce w tabeli, to niewątpliwie najcięższy z dotychczasowych. Mam zresztą nadzieję, że będziemy maksymalnie przygotowani pod względem motorycznym i zabiegamy naszych rywali. Do tego zagramy ok. 5 sparingów z niezłymi rywalami. Jeśli chodzi o transfery, to oczywiście będziemy chcieli coś podziałać w tym aspekcie, ale nie jesteśmy jeszcze niczego pewni, więc nie chcemy zawczasu niczego ogłaszać. Wszystkie informacje o ewentualnych transferach będziemy na bieżąco publikować na stronie klubu. W kwietniu najprawdopodobniej będziemy mogli wreszcie skorzystać z naszych zawodników – Konrada Łękawy i Piotra Matrasa, a więc zapowiada się ciekawie.

13. Górnik Siedlec – 14 meczów, 11 pkt., 3 Z, 2 R, 9 P, gole: 24-48

Zespół z Siedlca rozbudził nadzieje na udany sezon po występach w rozgrywkach Pucharu Polski, ale początek rundy jesiennej w rozgrywkach ligowych był dla niego bardzo nieudany. W pierwszych ośmiu meczach zdobył jedynie 4 punkty i znów stał się jednym z głównych kandydatów do zajęcia jednej z ostatnich pozycji. Na wspomniany już wyjazdowy mecz z Żubrem drużyna pojechała w niepełnym składzie, więc w ciemno można było założyć, że poniesie kolejną porażkę, ale niespodziewanie zdołała wygrać 4-2, a potem ograła 6-0 Rabę Niedary i zremisowała 1-1 z LKS-em Trzciana. Potem przyszła porażka aż 2-11 z Victorią, ale sytuacja na koniec rundy i tak uległa minimalnej poprawie.

„Drużyna przechodzi bardzo trudny okres” – stwierdza grający trener Górnika, Dawid Raś. – „Nie jest to nowość, lecz pokłosie problemów z ubiegłego sezonu, gdy zespół zmagał się z ciężką sytuacją kadrową. Dlatego początek rundy był dla mnie bardzo zaskakujący. W meczach Pucharu Polski nasza kadra liczyła 22 zawodników, którzy ciężko pracowali na treningach i miałem cichą nadzieje, że ten stan utrzyma się jak najdłużej. Jednak w każdym zespole na naszym poziomie ten zapał zawodników maleje z biegiem czasu. Do tego doszły zawieszenia i kontuzje, które w tej rundzie nas nękały bardzo często. Jestem bardzo ambitnym zawodnikiem, dlatego nasze wyniki były dla mnie rozczarowujące. Nie mogę zarzucić moim kolegom z drużyny braku ambicji, gdyż niejednokrotnie pokazywali, że mecz nawet w „10” można wygrać. Myślę że najbardziej brakowało stabilizacji w wyjściowym składzie. Każdy mecz rozgrywaliśmy innymi zawodnikami i najczęściej bez zmienników. Jest to mój pierwszy sezon w którym muszę pogodzić rolę zawodnika i trenera, więc to także odbiło się na naszych wynikach, gdyż po prostu brakuje doświadczenia. Pozytywnie patrzę w przyszłość niezależnie od tego jakie miejsce zajmiemy na koniec rundy. Mamy świetnych zawodników i jestem pewny, że będą ciężko pracować w okresie przygotowawczym i druga runda okaże się dla nas mniej rozczarowująca.”

14. Zryw Królówka – 14 meczów, 8 pkt., 2 Z, 2 R, 10 P, gole: 21-50

Pierwsza w historii Zrywu runda w A-klasie nie może zostać zaliczona do udanych. Początek był jeszcze nawet niezły, bo w ciągu pierwszych siedmiu spotkań drużyna pokonała 3-0 Górnika Siedlec oraz LKS Trzciana 2-1. Wkrótce miało okazać się jednak, że były to jedyne dwa zwycięstwa i z każdym tygodniem osuwała się w tabeli. Od połowy rundy zespół spisywał się już bardzo słabo i zdobył tylko punkt w spotkaniu z ostatnią w tabeli Rabą Niedary. Sytuację poprawić mogło zwycięstwo 4-2 z Błękitnymi, ale w barwach Zrywu w tym meczu wystąpił nieuprawniony zawodnik i klub został ukarany walkowerem. Zdobycie jedynie 8 punktów w całej rundzie to słaby wynik. W drugiej połowie sezonu drużyna będzie musiała spisywać się o wiele lepiej, jeśli chce pozostać w A-klasie.

„Podsumowując pierwszą część sezonu można powiedzieć krótko: rozczarowanie i niedosyt – oceniają Jacek Biłos i Damian Płachta, członkowie zarządu klubu.” – Rozczarowanie z powodu wyników poszczególnych meczów oraz z aktualnie zajmowanego miejsca w tabeli, a niedosyt ponieważ z przebiegu gry w niektórych meczach byliśmy lepsi od rywali, a mimo to nie zdobywaliśmy punktów. Dodatkowo nasza kadra od początku sezonu miała kłopoty z powodu licznych kontuzji, przez co niejednokrotnie musieliśmy sobie radzić w mocno okrojonym składzie. Nasz najlepszy mecz to z pewnością wygrana z Górnikiem Siedlec, gdzie od początku do końca kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Z drugiej strony wybierając mecz najsłabszy, ciężko o jednoznaczny wybór, bo niestety było kilka takich pojedynków, jak chociażby mecz z Victorią Słomka, czy z Macierzą. Aktualnie jesteśmy na etapie ustalania terminów meczów sparingowych, szczegóły będziemy publikować na naszej stronie na Facebooku. Liczymy na to, że na wiosnę wrócą zawodnicy, którzy jesień stracili z powodu kontuzji, czyli Paweł Marszałek i Rafał Mączka.”

15. Raba Niedary – 14 meczów, 5 pkt., 1 Z, 2 R, 11 P, gole: 16-50

Raba, podobnie jak rok temu, na koniec rundy znalazła się na dnie tabeli. To pokazuje, że kryzys trapiący drużynę jest głęboki i długotrwały. Wtedy zaskoczyła pokonując na wyjeździe Victorię Słomka (3-2), teraz zdołała ograć na inauguracje Rzezawiankę (2-1), ale było to jedyne zwycięstwo w całej rundzie. Skromny dorobek uzupełniły remisy z dwoma beniaminkami. Widać, że zespół jest słabo przygotowany fizycznie, bo wielokrotnie potrafił toczyć do pewnego momentu w miarę wyrównaną rywalizację, by w końcowych fragmentach spotkań tracić ważne bramki. Raba zdobyła najmniej goli – 16, straciła ich także najwięcej wespół ze Zrywem – aż 50, poniosła aż 11 porażek. Aby wiosną drużyna miała jeszcze szanse na utrzymanie, to zawodnicy muszą naprawdę dobrze przepracować okres przygotowawczy.

Kontakt

biuro@sportomaks.pl

Marcin Kalinowski – tel: 608 495 153

Reklama

www.samareklama.pl

Jacek Kucharski – tel: 602 782 793