Reklama

Koszykówka. MOSiR-ki odbiły się od krakowskiego muru

Od wysokiej porażki 53-79 z AZS Politechniką Krakowską rozpoczęły sezon 2018/2019 koszykarki bocheńskiego Contimax MOSiR-u. Bochnianki tylko w czwartej ostatniej kwarcie rzuciły więcej punktów od swoich rywalek.

Contimax MOSiR Bochnia – AZS Politechnika Szkoła Gortata Kraków 53-79 (8:23, 13:23, 16:19, 16:14)
MOSiR: Aleksandra Klimas 13, Aisza Buczek 9, Julia Natkaniec 9, Magdalena Puter 9, Gabriela Rak 5, Julia Fortuna 4, Sara Marczyk 2, Dominika Dziadoń 2, Katarzyna Ochel, Aleksandra Poradowska.
AZS: Kinga Banach 12, Monika Malinowska 12, Natalia Popiół 11, Karolina Wilk 11, Aleksandra Owca 8, Kamila Ciężadło 7, Weronika Mazur 7, Katarzyna Pasek 6, Julia Hatalska 5, Kamila Nawrocka, Malwina Fiedziuk.

Bochnianki do pierwszego meczu ligowego przystąpiły z nowo pozyskanymi zawodniczkami: Aleksandrą Klimas, Julią Natkaniec oraz Magdaleną Puter. Okazało się, że nowe w drużynie MOSiR-u potrafią być wartością dodaną dla całego zespołu. Szkoda jednak, że do gry nowych koleżanek nie były w stanie dorównać pozostałe podopieczne Macieja Starowicza (za wyjątkiem Aiszy Buczek).

Początek spotkania był wielce obiecujący dla gospodyń. Już w pierwszej minucie po rzucie Magdaleny Puter MOSiR wyszedł na prowadzenie, które utrzymał przez najbliższe dwie minuty. Wówczas rywalki rozpoczęły serię celnych rzutów, po których nie tylko wyrównały stan rywalizacji, ale też wyszły na sześciopunktową przewagę. Gospodynie po raz ostatni w tej kwarcie rzuciły do kosza przyjezdnych w 7 minucie (Aisza Buczek) niwelując różnicę do czterech „oczek”. Niestety kolejne 120 sekund przyniosło krakowiankom aż 12 punktów, bochniankom – żadnego. Tylko nieco lepiej gospodynie wypadły w drugiej kwarcie. Początkowy kolejny już zryw MOSiR-u przyniósł wyraźne zmniejszenie strat do AZS. Animusz gospodyń został zgaszony przez krakowianki po czterech minutach. Wyższe, silniejsze i co było aż nadto widoczne: szybsze, a także potrafiące wykorzystywać swoje atuty, krakowianki zdominowały po raz kolejny swoje mniej doświadczone rywalki przede wszystkim w walce pod krakowskim koszem. Pierwsza część meczu zakończyła się wynikiem 21-46. Gospodynie za sprawą słabszego fizycznie dnia były mniej ruchliwe, rzadziej uwalniały się spod krycia przeciwniczek, traciły w prosty sposób piłkę pod własnym koszem, a pod tablicą rywalek były na ogół bezproduktywne. Jedyne czego nie można im odmówić, to ambicji, którą próbowały nadrabiać dystans do drużyny AZS.

Trzecia kwarta mimo porażki 16-19 mogła się już bocheńskim kibicom bardziej podobać. Gospodynie co prawda na zbyt wiele pozwoliły rywalkom w początkowych i ostatnich minutach tej części gry, ale zdołały dzięki celnym rzutom za trzy punkty (najwięcej w całym meczu dla MOSiR-u rzuciła ich Aleksandra Klimas – aż 4) nawiązać w miarę wyrównaną walkę z krakowiankami. W ostatniej kwarcie podopieczne Macieja Starowicza, zdołały odnieść mały sukces wygrywając tę część gry 16-14. Gospodynie wykorzystały rotowanie składem przez krakowianki i również za sprawą kolejnych celnych „trójek” Klimas, lepszej gry pod własnym koszem, minimalnie odrobiły straty z poprzednich kwart. Ostatecznie spotkanie zakończyło się porażką MOSiR-u 53-79.