Reklama

IV liga. Pożegnania przy Parkowej. BKS – Okocimski 2-3

BKS Bochnia przegrał z Okocimskim Brzesko 2-3 w meczu 29. kolejki IV ligi. Bramki w tym spotkaniu strzelali: Mirosław Tabor w 8′ i Ernest Świętek w 43′ dla BKS oraz Daniel Policht w 11′, Mateusz Wawryka w 62′ oraz Dawid Lizak w 87′. Spotkanie przy Parkowej było wydarzeniem kończącym nie tylko sezon dla Piwoszy oraz ostatni mecz bochnian w roli gospodarza. Oficjalnie kariery zawodnicze zakończyli Daniel Policht oraz Mateusz Wawryka.

BKS Bochnia – Okocimski Brzesko 2-3 (2-1)
Bramki: Mirosław Tabor 8′, Ernest Świętek 43′ – Daniel Policht 11′, Mateusz Wawryka 62′, Dawid Lizak 87′.
BKS: Damian Szydłowski – Bartłomiej Chlebek, Mateusz Kasprzyk, Marcin Motak – Dawid Grzyb (72′ Piotr Kazek), Tomasz Rachwalski, Dominik Juszczak (67′ Krystian Lewicki), Kamil Rynduch, Daniel Bukowiec, Mirosław Tabor, Ernest Świętek.
Okocimski: Nikodem Śnieg – Jakub Baran, Daniel Policht, Łukasz Kulig, Maciej Pawlik – Mateusz Wawryka, Sergiusz Kostecki (61′ Dawid Lizak), Jakub Duda, Tomasz Grzyb (80′ Tomasz Gałka), Arkadiusz Goryczka, Michał Waśko.

Sobotnie spotkanie mogło podobać się licznie zgromadzonym kibicom. Były emocje, bramki, zwroty akcji, a na końcu łzy wzruszenia. W mecz lepiej weszli gospodarze. Już w 8 minucie Kamil Rynduch zagrał prostopadle do Mirosława Tabora, a ten kapitalnym uderzeniem w kierunku okienka bramki Nikodema Śniega dał gospodarzom prowadzenie. Radość bochnian nie trwała jednak długo. Po zaledwie trzech minutach goście wyrównali. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pozycję w polu karnym wywalczył Daniel Policht i sprytnym strzałem głową zaskoczył Damiana Szydłowskiego. Kolejna groźna akcja przyniosła bramkę dla BKS. Tym razem świetny indywidualny rajd Ernesta Świętka, w którym minął kilku zawodników rywali zakończyło trafienie na 2-1. W 25 minucie mogło być już nawet 3-1, ale nieznacznie pomylił się przy strzale głową Bartłomiej Chlebek. Ta zmarnowana sytuacja mogła się zemścić w samej końcówce pierwszej połowy, gdy sytuację sam na sam z Michałem Waśko wybronił Szydłowski.

Druga połowa była równie ciekawym widowiskiem, ale w niej już bardziej dominowali goście. Pierwszy kwadrans tej części gry pokazywał, że Piwosze z determinacją dążą do zdobycia wyrównania. Bochnianie rzadko przedostawali się pod bramkę rywali i w końcu defensywa gospodarzy pękła. W 62 minucie sędzia podyktował dla Okocimskiego rzut karny, który zamienił na bramkę Mateusz Wawryka. Zaledwie osiem minut później po fatalnym rozegraniu piłki między Szydłowskim a Chlebkiem piłkę wywalczył Wawryka, wbiegł w pole karne i powalony przez próbującego naprawić błąd Chlebka wywalczył „jedenastkę”. tym razem do karnego podszedł Jakub Baran, który w roli egzekutora zastąpił poturbowanego Wawrykę. Uderzył jednak fatalnie: lekko i w sam środek bramki a piłkę wyłapał bez większego problemu Szydłowski. Od tego momentu goście zyskali jeszcze większą przewagę. BKS nie był w stanie przetrzymać dłużej piłkę w strefie obronnej rywala, c o w konsekwencji powodowało, że o futbolówkę musieli walczyć obrońcy miejscowych. W 75′ jeszcze Szydłowski sparował strzał z bliska Lizaka, a Bukowiec uprzedził nadbiegającego z dobitką Waśkę. Ale w 88′ bochnianie po raz trzeci wyciągali piłkę z siatki. Po rzucie wolnym, piłkę dośrodkowaną przez Wawrykę uderzył głową Dawid Lizak nie dając szans na interwencję Szydłowskiemu. W doliczonym czasie gry bochnianie zdołali przeprowadzić jedną groźną sytuację. Strzał Świętka wybronił jednak Śnieg. Goście przeprowadzili za to dwie akcje, które mogły zakończyć się bramką. Jednak ani Tomasz Gałka ani też ponownie Lizak nie zdołali pokonać Szydłowskiego.

Po meczu kibice Okocimskiego tłumie wbiegli na murawę boiska, aby podziękować za lata gry dla ich klubu Mateuszowi Wawryce oraz Danielowi Polichtowi. Nie obyło się bez łez zawodników oraz wspólnych, pamiątkowych zdjęć z kibicami.