Reklama

IV liga. BKS podzielił się punktami z Tarnovią

W meczu 13. kolejki rozgrywek IV ligi BKS Bochnia, po pojedynku stojącym co najwyżej na średnim poziomie, zremisował 2-2 z Tarnovią. Bramki strzelali: Ernest Świętek w 13′ i Patryk Kura w 63′ dla BKS oraz Wojciech Mącior w 4′ i Bartosz Tokarczyk w 80′ dla Tarnovii.

BKS Bochnia – Tarnovia Tarnów 2-2 (1-1)
Bramki:: Ernest Świętek 15′, Patryk Kura 63′ – Wojciech Mącior 4′, Bartosz Tokarczyk 80′
BKS: Bartłomiej Grabowski – Tomasz Rachwalski, Bartłomiej Chlebek, Mateusz Kasprzyk, Andriej Arkhipov, Daniel Bukowiec – Dominik Juszczyk, Paweł Matras – Patryk Kura, Jarosław Ulas, Ernest Świętek (83′ Adam Pałkowski).

Tarnovia: Szymon Leśniak – Piotr Nowak, Bartłomiej Krużel (72′ Patryk Klich), Michał Baruch, Patryk Dydyk (70′ Bartosz Tokarczyk), Kamil Wilk, Marcin Bałut (65′ Tomasz Marut), Wojciech Kuboń, Rafał Kozioł, Wojciech Mącior, Sławomir Zubel. 

Mecz z Tarnovią, która po słabym początku sezonu nabrała rozpędu i zaczęła zbierać systematycznie punkty nie należał do ładnych. Ciężko nawet użyć eufemizmu, że był to pojedynek dla piłkarskich koneserów. Więcej było bowiem boiskowej młócki, na którą składała się determinacja i atrybuty fizyczne zawodników. Niemniej jednak padły gole, aż cztery, były uderzenia w poprzeczkę i kontrowersję, w której złość kibiców, zawodników, sztabu i działaczy BKS skupiła się na arbitrze Sebastianie Klocu. To wszystko sprawiło, że ten przeciętny mecz przyniósł jakieś emocje.

Spotkanie świetnie ułożyło się dla gości, którzy już w 4 minucie strzelili gola z rzutu wolnego. Na szczęście dla miejscowych dziesięć minut później odpowiedział Ernest Świętek i wynik meczu nadal pozostawał sprawą otwartą. Blisko gola dla bochnian był Daniel Bukowiec, który obił poprzeczkę rywala z wolnego, w rewanżu Rafał Kozioł nie zdołał pokonać Bartłomieja Grabowskiego obijając z bliska jedynie poprzeczkę. Szanse na kolejną bramkę miał również w pierwszej części spotkania Świętek, który wykorzystał gapiostwo obrońcy gości i odebrawszy mu piłkę na 10 metrze huknął, ale jednak minimalnie poza światło bramki.

O ile pierwsza połowa mogła się momentami podobać – były w niej próby rozegrania piłki po ziemi, akcji kombinacyjnych, o tyle w drugiej zawodnicy musieli stoczyć dużą liczbę pojedynków główkowych rywalizując następnie o wygranie tak zwanych drugich piłek. W tej szarzyźnie los uśmiechnął się do gospodarzy. W 63 minucie kapitalną piłkę otrzymał z głębi pola gry Patryk Kura, uciekł obrońcom i po profesorsku pokonał bramkarza gości – Szymona Leśniaka. Bochnianie mieli mecz pod kontrolą. Niestety dla nich w 68 minucie czerwoną kartkę za faul taktyczny otrzymał dobrze spisujący się w tym spotkaniu Bartłomiej Chlebek. Strata obrońcy spowodowała zmianę koncepcji gry gospodarzy, którzy zaczęli szukać okazji do kontrataków oraz gości, którzy podjęli ryzyko zwiększając siłę ognia kosztem defensywy. Ich starania opłaciły się. W 80 minucie były zawodnik BKS – Bartosz Tokarczyk pokonał Grabowskiego strzałem z 7 metrów wykorzystując przytomne zgranie piłki głową przez byłego snajpera i trenera Bocheńskiego KS Sławomira Zubla.

Ostatnie, ale za to bardzo silne emocje wywołała decyzja arbitra o nie przyznaniu rzutu karnego dla gospodarzy po starciu szarżującego Świętka i powstrzymującego go Leśniaka. Golkiper Tarnovii trafił w nogi Świętka, zdaniem arbitra (co potwierdził nam jeden z zawodników gości) golkiper miał wcześniej czysto wybić piłkę napastnikowi BKS. Zarówno mocno poszkodowany w tym starciu, jak i pozostali zawodnicy, kibice, sztab zespołu oraz działacze byli przeciwnego zdania nie mogąc do końca zawodów pogodzić się z interpretacją zdarzenia przez sędziego głównego. Więcej goli już nie padło. BKS przerwał krótką serię dwóch porażek, zaś Tarnovia utrzymała serię meczów bez porażki, która urosła do sześciu.