Reklama

Piłka ręczna. Efektownie i zwycięsko. MOSiR znowu zwycięski

Szczypiorniści MOSiR Bochnia pewnie pokonali 37-25 (17-12) rezerwy Stali Mielec w meczu 7. kolejki rozgrywek II ligi piłkarzy ręcznych. Bochnianie przerwali serię dwóch porażek i ponownie awansowali do pierwszej czwórki w ligowej tabeli.

MOSiR Bochnia – Stal II Mielec 37-25 (17-12)
MOSiR: Tomasz Węgrzyn, Piotr Sądowicz, Michał Puchalski – Maksymilian Grzesik 10, Adrian Lubowicki 8, Tomasz Wolnik 5, Iwo Stopczyński 4, Wojciech Dziedzic 3, Maciej Grech 3, Marcin Janas 2, Piotr Kalinka 1, Kacper Cąber 1, Miłosz Gabiga, Krzysztof Kondela, Tomasz Musiał, Marcin Jakubowski.
Stal II: Krystian Witkowski 2, Krystian Kołacz – Daniel Osmola 9, Michał Kozioł 5, Hubert Skuciński 2, Bartosz Batko 2, Paweł Dzierga 1, Michał Nadzieja 1, Karol Chudzik 1, Dawid Jacek 1, Artur Ziomek 1, Łukasz Kilian, Jakub Paleń, Hubert Wilk.
Kary: 10′ – 4′

Przyjemnie oglądało się mecz bochnian z młodzieżą ze Stali Mielec. Gospodarze długimi fragmentami spotkania prezentowali bardzo dobrą formę grając z rozmachem w ataku, mądrze i skutecznie w obronie. Początek pojedynku nie zapowiadał jakościowej dysproporcji, jaką wobec młodego zespołu z Mielca zaprezentuje ekipa Ryszarda Tabora. Pierwsze dziesięć minut, zakończone wynikiem 6-4, miało charakter wyrównany. Później jednak nastąpił okres lepszej gry MOSiR-u, który podniósł prowadzenie do 5 bramek. Niestety około 18 minuty kary indywidualne dwóch minut otrzymało dwóch zawodników gospodarzy – Miłosz Gabiga oraz Adrian Lobowicki. Wykorzystali to goście, którzy zredukowali straty do dwóch bramek. Warto przy tym nadmienić, że zawodnicy MOSiR-u mimo gry w osłabieniu nie opóźniali gry, ale szukali okazji do szybkiego zaskoczenia przeciwnika, co nie sprawdziło się. Marsz ku wyrównaniu gości został zatrzymany, gdy na plac gry wrócili ukarani zawodnicy. Bochnianie otrząsnęli się z zadanych ciosów rywali. Efektowny rzut z biodra Maksymiliana Grzesika dał równo z końcem pierwszej części gry pięciobramkową przewagę.

Po zmianie stron gospodarze zaprezentowali bardzo dobrą formę. Grali szybko, kombinacyjnie czym zaskakiwali niedoświadczonych jeszcze rywali niepopełnianych błędy w ustawieniu. Co więcej zawodnicy MOSiR-u szybko pozbyli się stresu, dzięki czemu kibice mogli obejrzeć wiele efektownych zagrań. Luz, z jakim grali podopieczni Ryszarda Tabora nie powinien dziwić. W 10 minut drugiej części gry rzucili aż 9 bramek, a stracili tylko jedną. Kapitalnie bronił Piotr Sądowicz, kiedy rywale kryli indywidualnie Marcina Janasa, nie do zatrzymania w rozegraniu był duet Grzesik – Iwo Stopczyński. A przecież swoje robili kołowy Wojciech Dziedzic (3 bramki) czy też skrzydłowi: Adrian Lubowicki, Maciej Grech. Różnica aż 14 bramek pozwoliła trenerowi Taborowi nowych rozwiązań taktycznych, których najbardziej widocznym dowodem było wycofywanie bramkarza podczas przeprowadzania akcji ofensywnych. Było to o tyle pouczające dla bocheńskiej młodzieży, że każda strata groziła utratą bramki bezpośrednim rzutem z połowy rywali (co też kilkukrotnie miało miejsce). Przez ponad 20 minut bochnianie nie tracili piłki na połowie rywali całkowicie kontrolując mecz. Dopiero w końcówce meczu w poczynania gospodarzy wkradło się rozluźnienie, które pozwoliło gościom zmniejszyć (bochnianie prowadzili nawet 16 bramkami) rozmiary porażki do 12 bramek.

MOSiR wygrał mimo, że w jego szeregach nie zagrali kontuzjowani Michał Dobrzański oraz Filip Pach. Wygrana nad Stalą II Mielec choć oczekiwana i efektowna na chwilę pozwala cieszyć się z awansu MOSiR do pierwszej czwórki ligowej stawki. Utrzymać się w niej będzie ciężko. Przed tą kolejką między prowadzącą Buskowianką a piątym MOSiR-em (bochnianie mieli tyle samo punktów co AZS AGH Kraków i NLO SMS II ZPRP Kielce) różnica punktowa wynosi tylko 6 punktów. Do grypy mistrzowskiej awansują tylko cztery zespoły, któraś z nich – oby nie MOSiR – będzie musiał obejść się smakiem i zagra w grupie spadkowej.