Reklama

Małgorzata Misiuk: „Wyciągnęliśmy dużo wniosków”

Po wygranym meczu z AZS-em Uniwersytetem Śląskim (111-52) w Finale A (grupa mistrzowska) II ligi kobiet o komentarz poprosiliśmy trenerkę MOSiR-u Bochnia Małgorzatę Misiuk, która ustosunkowała się do tego spotkania oraz do niedawno rozegranych półfinałów Młodzieżowych Mistrzostw Polski w koszykówce.

Wydawałoby się, że w finałach poprzeczka powinna iść w górę, a tu proszę bardzo taki wynik (111-52). Brawo.

A tak, brawo. Na pewno gratulacje dla dziewczyn. Nie ukrywam, że obawiałam się tego meczu. Jestem taka, że przed meczem mówię tak – oj, chyba będzie źle, bo mam taki dziwny feeling, ale okazuje się zawsze, że jest na odwrót. Chyba więc dobrze, że ja mam zły feeling przed meczem, bo później wychodzi inaczej, tak dziewczyny się śmieją. Bardzo się cieszę, bo w tym spotkaniu tak naprawdę te wszystkie założenia, które były w szatni zrealizowaliśmy. Zaczynając od kontrataku, od naciskania zawodniczek. Oczywiście to nie oznacza, że zespół z Katowic jest słaby. Po prostu te mecze, które są już na jakimś poziomie jeżeli realizuje się pewne założenia to się je wygrywa. To spotkanie ułożyło się po naszej myśli, dlatego skończyło się tak jak się skończyło. Po prostu poszliśmy za ciosem.

Nie było dzisiaj Wiktorii Zając. Była za to Debora Sajdak, która w sumie wpasowała się w tą drużynę idealnie. W ogóle nie było widać, że to jest nowa zawodniczka. 

Dokładnie. Tak naprawdę Debora trenuje z nami dwa razy w tygodniu. Dojazdy z Tarnowa nie są jakieś zbyt bliskie, więc staramy się żeby ona przyjeżdżała na takie najważniejsze treningi, w których może głównie z nami grać pięć na pięć i to skutkuje, więc bardzo się cieszę, że wpasowała się. Jest to bardzo fajna zawodniczka, bardzo ofensywna, która daje nam dużo takiego nowego, świeżego powiewu nawet jak nam nie idzie, więc bardzo się cieszę z tego, że jest w naszym zespole i mam nadzieję, że każdy mecz w jej wykonaniu będzie super.

Opadły już emocje po półfinałach mistrzostw Polski?

Tak, opadły. Jest troszeczkę niedosytu, bo można było ten finał uzyskać, ale dla nas priorytetem jest II liga i to co wyciągnęliśmy z tego półfinału to jest to, że dziewczyny tak naprawdę bardzo fajnie zagrały i odważniej. Przede wszystkim Natalia Mazur czy Julia Fortuna pokazały jakimi są dobrymi zawodniczkami, które mogą grać ofensywnie i że potrafią grać bez Magdaleny Puter, bo to też bywało w pewnych momentach trudne, a one pokazały, że nie ma żadnej różnicy i to chcieliśmy osiągnąć i to osiągnęliśmy. Oczywiście, finał fajnie by było osiągnąć. Z Uniwersytetem Warszawskim było bardzo blisko, ale troszeczkę nam brakowało doświadczenia, takiej kropki nad i. Trzy minuty złej gry zaważyły, że przegrałyśmy ten mecz.

Jakie refleksje? Mocne i słabe strony po półfinałach mistrzostw Polski. Jakie wnioski wyciągnęliście z tego?

Wyciągnęliśmy dużo wniosków. Zwłaszcza brakuje nam podstaw, koszykarskich podstaw. Na przykład mamy słabsze podanie niż inne zespoły. Troszeczkę boimy się też strefy, ale też nie chcę zdradzać za dużo, bo jak ktoś się zapozna z tym wywiadem to później będą grali to co nam nie pasuje, ale jest troszeczkę takich rzeczy. Pracujemy nad nimi, skupiliśmy na tym na treningach i teraz będziemy się koncentrować na tym żeby na przykład rozgrzewki pozwalały nam trenować rzeczy, które nam nie idą, więc wnioski mamy, ale nie chcemy się nimi dzielić.