Reklama

Co dalej z rozgrywkami? Mamy opinie! – cz. 1

Temat, który elektryzuje środowisko niższych lig piłkarskich ostatnio zdecydowanie najmocniej, czyli ewentualne wznowienie rozgrywek rundy wiosennej sezonu 2019/20 po przerwaniu ich przez pandemię koronawirusa. Zebraliśmy opinie ludzi związanych z lokalną piłką nożną i rozpoczynamy debatę na temat tego jakie decyzje 11 maja powinny podjąć władze Wojewódzkich Związków Piłki Nożnej. Co myślą Ci, których ewentualne decyzje dotyczą najmocniej? Zapraszamy na część pierwszą. 

Sytuacja jest bardzo skomplikowana, gdyż wersji na zakończenie sezonu bądź jego ewentualną kontynuację jest kilka, ale niestety nie ma takiej, która zadowoli wszystkich uczestników. Wiemy, że w podokręgach rozpoczęto już sondowanie opinii klubów na temat ewentualnego wznowienia rozgrywek i są one mocne podzielone. Wiemy również, że najmocniej zainteresowani grą są Ci, których decyzje Wojewódzkich Związków Piłki Nożnej mogą zaboleć najmocniej, czyli tych walczących o awans i tych rywalizujących o utrzymanie. Nie ma się co temu dziwić i nie jesteśmy również zaskoczeni, że Ci, którzy mają w tabeli „święty spokój” średnio myślą o powrocie do gry w czasie rozwijającej się pandemii.

Ilu ludzi tyle opinii, a kilkanaście udało nam się zebrać i w dwóch częściach publikujemy na łamach naszego portalu. Zachęcamy także do wyrażania Waszej opinii w komentarzach, bo trzeba przyznać, że temat jest naprawdę gorący. Bądźcie czujni, bo w niedzielę druga część debaty.

Mariusz Krupa, Prezes Kolegium Sędziów w Bochni: “Z punktu widzenia zarówno sędziów, jak i zawodników nie widzę możliwości wznowienia rozgrywek. Jeżeli mielibyśmy grać nawet od początku czerwca to jedyny możliwy system dokończenia sezonu w całości to mecze w systemie środa – sobota. W przypadku pracujących zawodników nie jest to za bardzo możliwe, bo nie byłaby to jedna środa, ale wszystkie w ciągu dwóch miesięcy. Z perspektywy sędziów w jeden dzień, czyli w środę nie jesteśmy w stanie obsadzić wszystkich meczów, więc rozgrywki musiałby odbywać się klasami np. wtorek – 4 liga, środa – okręgówka, czwartek – A-klasa i jeszcze gdzieś wrzucić B-klasę oraz młodzieżowe, dlatego jest to nie do zrealizowania.” 

Bartłomiej Bodzioch, zawodnik LKS Poręba Spytkowska: “Jeśli chodzi o temat kontynuacji rozgrywek, uważam, iż powinny one zostać dokończone za wszelką cenę. Z pewnością uda się znaleźć rozwiązanie, które pozwoliłoby na dogranie sezonu do końca. Moją propozycją na dokończenie rozgrywek jest podział (już teraz, po rundzie jesiennej) ligi na grupę mistrzowską i spadkową. Pozwoliłoby to sprawiedliwie rozstrzygnąć kwestie awansu i spadku między drużynami, które o to walczą. Drużyny z danej grupy zagrałyby ze sobą po jednym meczu, gospodarzy meczów ustaliło by się losowo – 7 meczów: 3x gospodarz, 4x gość lub 4x gospodarz, 3x gość). Mniej meczów niż cała runda rewanżowa pozwoliłoby na szybsze rozegranie sezonu do końca i wystartowanie z kolejnym, czyli 2020/2021. Jeśli sezon miałby zostać zakończony, uważam, że utrzymane powinny zostać awanse, nie powinno być natomiast spadków a w kolejnym sezonie spadały by np. nie dwie, lecz cztery drużyny. Nigdy nie będzie do końca sprawiedliwego rozwiązania kwestii przedwczesnego zakończenia sezonu – zawsze jakaś opcja będzie dla jednych korzystna, dla drugich zaś krzywdząca. Uważam jednak, że wspomniana przeze mnie wcześniej opcja byłaby najmądrzejszym rozwiązaniem.”

Jan Kargul, trener Sokoła Maszkienice: “W obecnej sytuacji nie ma idealnego rozwiązania, takiego żeby wszystkich zadowolić. Uważam, że rozegranie rundy wiosennej nie dojdzie do skutku – kwestia jest tylko weryfikacji tabel i wyłonienia spadkowiczów i awansujących. Jednakże wszystko idzie w kierunku anulowania sezonu, więc ten problem sam się przy tej opcji rozwiązuje. Mało tego, zapewne moja wypowiedź wielu rozśmieszy, ale osobiście uważam, że rundy jesiennej w naszych ligach również nie będzie, ponieważ nie sądzę żeby ktoś wziął odpowiedzialność za mieszanie się zawodników z różnych miejscowości, gmin i powiatów na tym szczeblu rozgrywkowym.”

Krzysztof Stokłosa, prezes Szreniawy Nowy Wiśnicz: “Nie wiem jak to ma wyglądać, bo jak dotychczas nikt mi nic nie proponował, ale jestem za zakończeniem rozgrywek. Z tego co pokazuje tabela to po jesieni jesteśmy utrzymani. Jeżeli sezon zostanie anulowany i zagramy od nowa to nie zrobi mi to różnicy. Nie chcę dzielenia tabeli na grupę mistrzowską i spadkową. U nas wszyscy mają prawie tyle samo punktów i ostra walka w sześciu meczach bez odpowiednich przygotowań nie jest najlepszym pomysłem. Wszystko to może prowadzić do kontuzji, a wiem, że takie propozycje podziału tabeli są.”

Dawid Kociołek, zawodnik i kierownik drużyny Gryfa Chronów: “Według mnie sezon obecny powinien zostać zakończony. Co do wyników sezonu (kogo uznać mistrzem ligi, kto awansuje, a kto spada) to już leży w gestii innych osób. Nie widzę sensu grać pół sezonu w dwa miesiące. Nie jesteśmy zawodowcami którzy z tego żyją. Jak już nam dopuszcza grę w pełnych składach to zagrajmy kilka spotkań z tych co nam zostało do rozegrania żebyśmy już nie powariowali, zakończmy to i myślmy o przyszłym sezonie. Miejmy nadzieję że niedługo ta sytuacja będzie za nami.”

Michał Merecik, sędzia klasy A w Kolegium Sędziów Bochnia: “Jak pewnie większość z nas wie rozgrywki Ekstraklasy ruszą 29 maja. Nasze regionalne ligi na pewno nie wystartują zatem wcześniej. Na zagranie pełnej rundy potrzeba 13 terminów i biorąc pod uwagę jedynie weekendy skończylibyśmy grać dopiero pod koniec sierpnia. Nasunąć może się pomysł podziału tabel na grupę „mistrzowską” i „spadkową”, wtedy do rozegrania pozostaje 6 kolejek, co znacznie ułatwiłoby dokończenie rozgrywek. Taki scenariusz wymuszałby jednak na PZPN odgórnej zmiany regulaminów rozgrywek, które jak na razie nie dopuszczają opcji „podziałów”. W przypadku przymusowego przedwczesnego zakończenia uważam, że nie powinno być zarówno ani awansów, ani spadków. Sezon powinien być anulowany, a od sierpnia/września powtórzony w niezmienionej obsadzie. Nie byłoby to sprawiedliwe, aby przy połowie rozegranych spotkań kogoś awansować czy też degradować. Ostatecznie gdybym miał podjąć decyzję, skłaniałbym się ku dokończeniu sezonu przy podziale na grupy. Jeśli do końca maja zostaną otworzone szkoły i uczelnie, to my również powinniśmy rozpocząć piłkarskie „odmrażanie”. Oczywiście małymi kroczkami, bez jakiejkolwiek publiczności, jedynie zawodnicy, trenerzy, sędziowie. Ponadto jesteśmy dorosłymi osobami, które nawet po hipotetycznym wznowieniu rozgrywek nadal będą miały wybór, czy chcą brać udział w zawodach czy też nie.”

Filip Mazurków, trener Promienia Mikluszowice: “Przyświeca nam idea rozwoju poprzez sport, dlatego jesteśmy zdecydowanymi zwolennikami dokończenia sezonu. Chcemy grać i rozwijać się, bez względu na to, jakie ewentualne korzyści pod kątem awansów i spadków przyniosłoby nam zakończenie sezonu. Amatorska piłka nożna to również system naczyń połączonych i od tego, czy wystartujemy czy nie w pewnym stopniu zależy dalszy finansowy los licznych przedsiębiorstw, które swoją działalność opierają na świadczeniu usług klubom sportowym. Zdajemy sobie sprawę, że powrót nie będzie prosty i wiążą się z tym pewne obawy, natomiast pozostanie „w próżni” przez dłuższy czas spowoduje problemy z zebraniem kadr zawodników po takiej przerwie i poważne komplikacje finansowe z powodu ryzyka utraty znacznej części dofinansowań lub ich zamrożenia. Jest to sytuacja zrozumiała, ponieważ samorządy będą instytucjami, które ucierpią w znacznym stopniu. Najlepiej, gdyby udało się rozegrać całą rundę. Gdyby było to niemożliwe, to pomysłem wartym rozważenia byłby podział na grupy „mistrzowską” i „spadkową”. Jeśli sezon będzie musiał zostać zakończony, to biorąc pod uwagę fakt, że rozegrana została mniej niż połowa spotkań, a także jak wielki wpływ na końcowe wyniki ma to, czy występuje się w roli gospodarza czy gościa, będzie sprawiedliwie, by sezon zostałby anulowany. Jeśli zachowamy same awanse to znacząco pokrzywdzone zostaną zespoły, którym do awansu zabrakło 1 punktu, lepszego bilansu bramkowego czy, w skrajnych sytuacjach, mniejszej ilości żółtych kartek. Dodatkowo, za wyjątkiem najniższej klasy, ligi mocno by się wtedy rozrosły, a przecież następny sezon wystartuje zapewne dopiero w okolicach początku września ze względu na przeciągnięcie aktualnej edycji rozgrywek do końca sierpnia.”