Reklama

Co dalej z rozgrywkami? Mamy opinie! – cz. 2

Przed nami druga część debaty o tym jakie, zdaniem uczestników rozgrywek niższych lig, decyzje powinny podjąć do 11 maja Wojewódzkie Związki Piłki Nożnej w kwestii kontynuowania bądź zakończenia sezonu 2019/20. Jeżeli nie zapoznałeś się jeszcze z pierwszą częścią to możesz zrobić to tutaj. W poniedziałek część trzecia i ostatnia. 

Janusz Piątek, trener BKS-u Bochnia: „Gdym miał możliwość decyzji w tej sprawie zakończył bym rozgrywki, biorąc przykład z innych federacji piłkarskich. Nasze ligi nie są w stanie zapewnić takiej opieki zawodnikom i organizatorom meczu jak ekstraklasa, gdzie wymogi sanitarne są bardzo wysokie i kosztowne (zwłaszcza zakupione przez PZPN testy dla 50 osób z każdej drużyny robione co jakiś czas). Kolejnym tematem jest doprowadzenie zawodników do odpowiedniej sprawności fizycznej, aby mogli powrócić bezpiecznie do rywalizacji ligowej. Uważam, że najważniejsza decyzją (o ile jest ona realna) jest podanie startu nowych rozgrywek, które zacząłbym jak najwcześniej np. w połowie lipca, aby zagrać jak najwięcej meczów przed jesienią, gdyż możemy spotkać się z taką samą sytuacją jaką mamy dzisiaj. Co do rozstrzygnięć tego sezonu to nie ma oczywiście idealnego rozwiązania. Ja wybrałbym jedno z dwóch, albo uznajemy wyniki z jesieni z awansami i spadkami lub anulujemy wszystko i zaczynamy od nowa. Pomysł z awansami i brakiem spadków jest bezpieczny, bo ktoś awansuje, nikt nie spadnie, na ten moment dużo zadowolonych, ale dlaczego mamy doceniać tylko jedną drużynę z całej ligi? Kolejna sprawa to jakby wyglądały rozgrywki po 21 drużyn? Ile meczów w środku tygodnia? Ile byłoby spadków w przyszłym sezonie? I kolejny problem w dobie kryzysu, czyli zwiększone koszty startu w lidze (wyjazdy, sędziowie). Wszystkim pasjonatom piłki nożnej życzę zdrowia i jak najszybszego powrotu na stadiony.”

Daniel Mikler, reprezentujący GKS Drwinia: „Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie czy powinno się kontynuować sezon czy nie. Nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za tę decyzję i wcale się nie dziwię, bo w grę wchodzi zdrowie i życie zawodników i ich rodzin. Jaka by ona nie była na pewno znajdą się kluby niezadowolone. Jeżeli jednak mielibyśmy kontynuować sezon to jasne jest, że najwcześniejszy możliwy termin to początek czerwca, gdyż ekstraklasa startuje 29 mają więc logiczne, że niższe ligi mogą zacząć dopiero w późniejszym terminie. Wtedy w grę wchodziłby chyba tylko podział lig na dwie grupy i dokończenie rozgrywek w takim systemie. Granie całej rundy jest niewykonalne logistycznie. Jeżeli jednak sezon zostałby zakończony, co wydaje się w tej chwili najprawdopodobniejszym scenariuszem to myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest to, z awansami i bez spadków. Uważam że wywołałoby to najmniej protestów ze strony klubów. Rodzi to kolejne problemy w postaci powiększonych lig oraz barażów, ale sądzę że dałoby się je rozwiązać i byłoby to lepsze wyjście z tej sytuacji niż anulowanie wyników i zaczynanie nowego sezonu w obecnych składach. Przed wojewódzkimi związkami na pewno ciężki orzech do zgryzienia, dlatego przed podjęciem decyzji muszą rozważyć wszystkie jej konsekwencje.”

Stanowisko Rylovii Rylowa: Naszym zdaniem (biorąc pod uwagę, że mamy już maj) można rozstrzygnąć sezon w grupie mistrzowskiej i spadkowej. Pozwoliłoby to dograć sezon na sportowych warunkach, nie przedłużając zbytnio rozgrywek i nie zaburzając przygotowań do startu kolejnego sezonu. Równocześnie zdajemy sobie sprawę, że nie nam oceniać decyzji MZPN. Dostosujemy się do nich. Na pewno chcielibyśmy grać.”

Eryk Gawlik, sekretarz zarządu Błyskawicy Proszówki: “Jeśli chodzi o stanowisko klubu to jako Błyskawica jesteśmy za dokończeniem sezonu. Jeśli byłaby decyzja, że go nie kończymy, to opowiadamy się za awansami bez spadków. Pojawiała się taka koncepcja żeby jak najszybciej go dokończyć to podzielić tabele na pół, na zasadzie grupy mistrzowskiej i spadkowej.”

Jacek Majchrzak, prezes Victorii Słomka: „Bardzo chciałbym żeby te rozgrywki zostały dokończone, ale tylko i wyłącznie w warunkach niezagrażających zdrowiu każdego z nas. Rozgrywanie meczów na poziomie A czy B klasy w tygodniu, nawet późnym popołudniem jest raczej niemożliwe i nie chodzi tutaj tylko o samych zawodników, a również o osoby, które muszą przygotować te mecze trochę wcześniej. Kolejnym tematem jest to czy drużyny w obecnej sytuacji zagrożenia zdrowia i życia zdołają skompletować kadrę zawodniczą, bo niestety żaden trener, prezes czy ktoś inny z działaczy nie zmusi zawodnika do grania jeżeli on sam będzie się obawiał o swoje zdrowie, a tym bardziej, że drużyny nie trenują. Nie róbmy czegoś na siłę, moim zdaniem jeżeli sezon nie zostanie dokończony runda jesienna powinna być anulowana chociaż wiem, że jest to niesprawiedliwe szczególnie dla drużyn ubiegających się o awans do klasy wyższej. Na tą chwilę nikt z Nas nie zna odpowiedzi czy w ogóle damy radę rozpocząć sezon 2020/2021.”

Marcin Kalinowski, prezes i zawodnik Czarnych Kobyle: „Chyba każdy kto kopie, lub kopał piłkę chce grać, a tym bardziej po długiej przerwie spędzonej w domu. Pytany niedawno czy zagramy, gdy warunki będą ku temu sprzyjające, odpowiedziałem, że tak. Z zaznaczeniem że takie okoliczności muszą się pojawić. Uważam, że dobrze byłoby grać, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że żaden klub nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa zawodnikom. Można zmniejszać ryzyko przez środki dezynfekcyjne, maseczki (ale jak w nich grać?), czy badanie temperatury, ale nic ponadto. Jeśli już grać to najpóźniej rozpocząć rozgrywki z końcem maja, początkiem czerwca dając klubom szanse na przygotowanie się. Z kolei pomysły z rundą wiosenną w lipcu – sierpniu oceniam jako absurdalne. Jeśli liga nie zostałaby dokończona to proponuję rozwiązanie dla wszystkich najmniej szkodliwe – bez spadków, z awansami. To daje tylko jedną drużynę więcej w następnym sezonie w poszczególnych ligach. Ligę zacząć w sierpniu i z nadzieją na lepszą przyszłość zacząć się niedługo do niej przygotowywać.”

Trener z powiatu bocheńskiego, który prosił o anonimowość: Myślę że trzeba by zacząć grać 30 maja, czyli wtedy co ekstraklasa + Boże Ciało. Podział na grupy mistrzowską i spadkową, a mecze które się nie odbyły wcześniej traktować jako walkowery. Co do środków ostrożności, to na pewno na obiekcie mogłaby przebywać ograniczona ilość osób. Pewnie będzie dużo więcej zainteresowanych, ale niestety nie mogą wejść. Inaczej nasza piłka zginie. Musimy pamiętać , że dół trzyma górę. To moja opinia, bo czekanie nic nie da, ale wszyscy zawodnicy muszą być przygotowani. Małoletni mogliby grać za zgodą pisemną rodzica, a starsi z własną pisemna zgodą że są zdolni i zdrowi. Przygotowałem jeszcze kilka punktów jeżeli chodzi o zasady bezpieczeństwa: 1. Zespoły godzinę przed meczem. 2. O dopuszczeniu do meczu decyduje sędzia. 3. Na meczu obowiązkowo ratownik medyczny. 4. Zmierzona temperatura każdego zawodnika. 5. Zawodnicy już wcześniej przebrani, własny bidon 6. Toaleta dostępna na obiekcie, bez dostępu do szatni. 7. Mecz zgłoszony na policję. 8. Gdy te warunki nie będą spełnione nie powinno odbyć się spotkanie. 9. Liczy się bezpieczeństwo i zdrowie wszystkich. Jeżeli nie będzie spełnionych wszystkich warunków bezpieczeństwa dla zdrowia i życia sezon powinien zostać odwołany.”

Tadeusz Gałka, zawodnik Błękitnych Krzeczów: “Biorąc pod uwagę oficjalne zalecenia związane z epidemią i fakt, że póki co nie mamy informacji o jakimś przełomie w walce z koronawirusem, ciężko mi sobie wyobrazić dogranie tego sezonu „na wiosnę” w jakiejkolwiek formie. Chyba, że zakładamy zachowywanie w trakcie meczu dwóch metrów dystansów między zawodnikami, zasłanianie ust i nosa itd. Co okazuje się jest możliwe sprawdź tutaj, tylko to już chyba zupełnie inna dyscyplina. Jak wiadomo polska piłka potrafi zaskoczyć. Jednak zakładając, że zagrożenie jest realne, a wszelkie zalecenia mają uchronić nas przed rozprzestrzenianiem się wirusa, wznowienie rozgrywek teraz byłoby nieodpowiedzialne. Każdy mecz, nawet w najniższej lidze to minimum ok. 30 zaangażowanych osób, a takich spotkań po wznowieniu rozgrywek w skali kraju odbywałyby się tysiące. Zdrowie zawodników i ich bliskich jest najważniejsze. Trudno sobie też wyobrazić wprowadzenie, wzorem rozgrywek w najwyższych ligach, testów na obecność koronawirusa i izolacji zawodników. Powstaje zatem pytanie co zrobić z tak przerwanym w połowie sezonem. Obecna sytuacja uwydatniła różnice między sportem amatorskim a profesjonalnym. Rozgrywki profesjonalne pewnie za wszelką cenę ruszą jak najszybciej, bo kontrakty zawodników, bo prawa telewizyjne itd. Futbol amatorski musi czekać na ogólną poprawę sytuacji, kiedy to takie zgromadzenia jak mecze piłkarskie, będą bezpieczne. Jeśli będzie możliwy powrót do „normalności” jesienią to trzeba sezon 2019/2020 zakończyć jak najszybciej i tutaj wydaje się mamy kilka możliwości: 

– anulowanie dotychczasowych wyników i powrót do stanu z jesieni 2019 – to na pewno opcja najbardziej krzywdząca dla drużyn z miejsc premiowanych awansem i rodząca też problemy na styku piłki profesjonalnej i amatorskiej, ale pewnie wtedy z najniższej ligi tzw. profesjonalnej nie byłby spadku a niedobór drużyn byłby wyrównany w kolejnym sezonie 

– uznanie aktualnych tabel za ostateczne i zachowanie awansów i spadków – ta sytuacja wydaje się najbardziej korzystna z punktu widzenia funkcjonowania całego systemu rozgrywek (choć do rozstrzygnięcia byłaby kwestia rozegrania meczów barażowych), ale w tym konkretnym przypadku mamy największą liczbę drużyn, które mogą uważać, że zostały potraktowane niesprawiedliwie. Po pierwsze są to drużyny walczące o awans z aktualnymi liderami, a po drugi i chyba ważniejsze są to drużyny z miejsc spadkowych. Doświadczenie (nie tylko moje:)) pokazuje, że wiosną dużo większe zmiany zachodzą w strefie spadkowej niż w górnych rejonach tabeli. 

– uznanie aktualnych tabel za ostateczne i zachowanie awansów – tutaj sytuacja podobna jak w poprzednim punkcie, ale liczba potraktowanych niesprawiedliwie jest mniejsza. Pewnym problemem będzie zmniejszenie liczby drużyn w najniższych klasach rozgrywkowych i większa liczba drużyn w niektórych ligach. Nie ma rozwiązań idealnych. Biorąc pod uwagę minimalizację liczby drużyn, które miałby „ucierpieć” optymalnym wydaje się anulowanie tego sezonu. Jednak zgodnie z tzw. „duchem gry” i przy zachowaniu względnej sprawiedliwości, wg mnie optymalne jest rozwiązanie z zachowaniem tylko awansów. Warto jednak zastanowić się nad jeszcze jedną kwestią, czyli co w sytuacji, w której wznowienie rozgrywek jesienią 2020 nie będzie możliwe. Wtedy wg mnie decyzja o tym co dalej z sezonem 2019/2020 powinna zostać wstrzymana i jeśli w kolejnych latach będzie można wznowić rozgrywki wiosną to dogrywamy sezon 2019/2020, a jeśli dopiero jesienią to stosujemy któreś z przedstawionych wcześniej rozwiązań. Najważniejszą kwestią jest ustalić teraz kiedy realnie i oczywiście bezpiecznie można wrócić do gry. Na koniec jeszcze kilka zdań już bardziej ogólnych. Wprawdzie w ostatnich latach trochę meczów opuściłem, ale już od ponad 20 lat większość sobót czy niedziel w roku miało w sobie ważny punkt jakim był mecz. Przez taki czas idzie się przyzwyczaić, zarówno do spotkań z kolegami z drużyny, jak i tych z rywalami (zawodnikami i działaczami), czy sędziami i nie tylko samej gry, ale i przybicia piątki, kilku zdań przed, po a nawet w trakcie meczu. Życzę sobie i innym „chorym na piłkę” jak najszybszego powrotu do „normalności”, bo kto już nie zatęsknił: za rozmyślaniem jaki będzie skład, bo ktoś zagranicą, bo ktoś na studiach, bo ktoś wczoraj był na imprezie; za chwaleniem i narzekaniem na sędziów, bez których całe te rozgrywki nie miałby sensu; czy w końcu za piwkiem (jednym lub pięciu) po meczu. Pozdrowienia dla wszystkich i do zobaczenia, oby jak najszybciej.”