Reklama

Niższe ligi: Co w praktyce oznacza zakończenie sezonu z uwzględnieniem awansów?

Decyzją z 7. maja 2020 r. Wojewódzkie Związki Piłki Nożnej zakończyły rozgrywki sezonu 2019/20 w ligach IV i niższych. Ustalono, że ostatecznie zachowane zostaną awanse, ale bez spadków. Co to w praktyce oznacza i jaki kształt przyjmą poszczególne ligi w kolejnej edycji rozgrywek?

Na wstępie zaznaczyć trzeba, że samo uzyskanie prawa gry w wyższej klasie rozgrywkowej nie oznacza oczywiście, że dany zespół z niego skorzysta. Obecna sytuacja z pewnością mocno dotknie wiele klubów, z których spora część już wcześniej borykała się z mniejszymi lub większymi problemami natury organizacyjnej.

Problem w kwestii awansów pojawia się już na samym szczycie, ponieważ jak wiadomo w Małopolsce są dwie grupy IV ligi (podobnie w województwach: dolnośląskim, mazowieckim i śląskim). Normalnie zwycięzcy poszczególnych grup grają na koniec sezonu baraż o awans do III ligi. Jak będzie teraz? Jeśli awans uzyskają obie ekipy (Unia Tarnów i Cracovia II), a do tego prawo gry w wyższej lidze otrzymają jeszcze zespoły z innych grup, to na przykład w grupie IV. III ligi może liczyć w przyszłym zagrać nie 18, ale nawet 22 zespoły, bo awans do II ligi wywalczy tylko jedna, a dojdą dwie drużyny z Małopolski oraz po jednej z IV ligi lubelskiej, świętokrzyskiej i podkarpackiej. Chyba, że… w III lidze będą jednak spadki. Decyzja, czy sezon na tym poziomie zostanie wznowiony miała zostać podjęta już wczoraj, czyli 12. maja, jednak Zarząd PZPN-u nadal nie podjął decyzji w tej sprawie.

Idąc niżej, do grupy wschodniej IV ligi dołączone zostałyby aż cztery zespoły: z grupy bocheńsko-brzeskiej Rylovia, z grupy tarnowskiej Matal Tarnów, z grupy nowosądecko-gorlickiej Skalnik Kamionka Wielka oraz z grupy limanowsko-podhalańskiej Sokół Słopnice. Już w obecnym sezonie, kiedy dołączona została Termalica II, w stawce znalazło się aż 17 ekip, a teraz, w zależności, czy awans do III ligi wywalczy Unia, może to być 20 lub nawet 21 zespołów. Zakończenie sezonu 2019/20 w tym momencie oznacza, że najwyżej spośród klubów reprezentujących środkową Małopolskę sklasyfikowany został bocheński BKS – na 8. pozycji. Brak spadków to korzystna decyzja dla GKS-u Drwinia i Okocimskiego Brzesko. Te ekipy po słabej rundzie jesiennej zajmowały odpowiednio 11. i 14. miejsce i musiały szykować się na walkę o utrzymanie. Gdyby relegacje do niższych lig zostały zachowane, to „Piwosze” być może znaleźliby się pod kreską.

Pytanie, czy zespół z Brzeska w ogóle powinien zostać sklasyfikowany na 14., czy może jednak na 13. miejscu? Zgromadził bowiem dokładnie tyle samo punktów, czyli 14, co Orkan Szczyrzyc, z którym przegrał bezpośredni mecz 2-3, ale ogólnie miał lepszy bilans bramkowy (13-30, Orkan: 17-39). W regulaminie rozgrywek ustalonym przez Małopolski Związek Piłki Nożnej przewidziano, że przy równej liczbie punktów o kolejności w tabeli decydują wyniki bezpośrednich meczów. Skoro jednak odbył się tylko jeden z nich, to stosując wykładnię językową nie można uznać, że zasady zostały zachowane. Skoro mowa jest o „meczach”, to w domyśle tych bezpośrednich spotkań musi odbyć się więcej niż jedno. W tej sytuacji to Okocimski powinien raczej zostać sklasyfikowany wyżej ze względu na lepszy bilans bramkowy we wszystkich spotkaniach. W tej sytuacji brak spadków oznacza zażegnanie sporów pomiędzy klubami, jednak taki konflikt interesów występuje w wielu sprawach dotyczących awansów. Najsłynniejszy przypadek to chyba sprawa Hutnik Kraków vs. Motor Lublin. Oba kluby uważają, że to im należy się 1. miejsce i prawo gry w II lidze.

Z sukcesu cieszyć może się wspomniana wcześniej Rylovia. Drużyna zajęła 1. miejsce w grupie bocheńsko-brzeskiej ligi okręgowej i może zagrać w przyszłej kampanii w IV lidze. Trzeba jednak brać pod uwagę, że w poprzednim sezonie podobnego sukcesu nie skonsumowała Olimpia Kąty, która zrezygnowała awansu (dzięki czemu w kontrowersyjnych okolicznościach utrzymał się GKS Drwinia). Oficjalne stanowisko klubu z Rylowej jest na ten moment takie, że więcej będzie wiadomo po rozmowach z przedstawicielami gminy Szczurowa. Podopieczni trenera Piotra Stawarza chcieliby sprawdzić się w wyższej klasie rozgrywkowej, jednak najpierw klub musi zapewnić sobie stabilność organizacyjno-finansową.

Awans do grupy bocheńsko-brzeskiej ligi okręgowej świętować mogą Błyskawica Proszówki i LKS Poręba Spytkowska. Te zespoły zdominowały swoje grupy A-klasy i z pewnością należałyby do grona najbardziej pokrzywdzonych, gdyby sezon został anulowany. Warto dodać, że obie ekipy pozostawały w rywalizacji o Puchar Polski (Błyskawica awansowała do finału w bocheńskim PPN, LKS do 1/2 finału w brzeskim PPN), których kontynuowanie stanowi kolejny, osobny problem.

Awanse bez spadków oznaczać będą, że wszystkie ligi powiększą się, oprócz najniższych klas rozgrywkowych, w których stawka dla odmiany w większości grup znacząco się uszczupli. W bocheńskiej B-klasie po rundzie jesiennej najwyższe dwie pozycje zajmowały Żubr Gawłówek i Zryw Królówka. Runda rewanżowa zapowiadała się niezwykle ciekawie, jednak znajdujące się tuż za nimi Promień Mikluszowice, Borkowianka i KR Jodłówka nie dostaną szansy na poprawę swojej pozycji.

Równie ciekawie było w grupie brzeskiej, gdzie o awans także walczyć mogło jeszcze co najmniej pięć zespołów. Dwie najwyższe pozycje zajęły Spółdzielca Grabno oraz Sokół II Maszkienice/Iskra Łęki. Tuż za strefą dającą awans znalazły się Orlik Szczurowa, Wiślanie Wola Przemykowska i Okocimski II.