Reklama

Michał Guja: „Pokazaliśmy dzisiaj charakter i walkę”

Po rozegranym w środę finale Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Piłki Nożnej w Bochni pomiędzy GKS-em Drwinia a Błyskawicą Proszówki (2-1) rozmawialiśmy z trenerem Michałem Gują, który wspólnie z Romanem Stepankowem prowadzi zespół GKS-u.

Marcin Kalinowski, sportomaks.pl: Wygraliście 2-1, przeszliście dalej w Pucharze Polski, pierwsza połowa zdecydowanie dla Was, a druga chyba jednak bardziej dla przeciwnika.

Michał Guja, trener GKS Drwinia: Nie powiedziałbym tak do końca, bo może mieli większe posiadanie piłki w drugiej połowie, ale wiązało się to ogólnie z tym, że mieliśmy sytuacje na 3-1, tak naprawdę do zamknięcia meczu, nie trafiamy i w zasadzie kilka minut później Dominik Pieprzyca dostaje drugą żółtą kartkę, w konsekwencji czerwoną i musimy w dziesięciu tak naprawdę się bronić. Wiadomo, że jest teraz taki okres, że jeszcze nie jesteśmy gotowi na to żeby na pełnych obrotach, na tych właściwych, ligowych, fizycznie te mecze wytrzymywać, ale dzisiaj pokazaliśmy charakter i walkę, bo w zasadzie nie przypominam sobie żeby przeciwnik stworzył oprócz tej bramkowej takiej klarownej faktycznie sytuacji stuprocentowej.

Klarownej nie, ale przeciwnik oddał kilka groźnych strzałów. Natomiast z boku odnosiło się wrażenie, że po Waszej pierwszej całkowitej dominacji to troszeczkę jakbyście rywala zlekceważyli i myśleli, że ten mecz jest już całkowicie rozstrzygnięty. 

Nie, zupełnie tak nie było. Uczulaliśmy się w przerwie, że ten wynik 2-0 to jest nic pewnego, bo przy takich sytuacjach człowiek podświadomie się rozluźnia i myśli, że jest wszystko pod kontrolą, a nie do końca tak było. Sami sobie trochę krzywdy zrobiliśmy, szczególnie tą niewykorzystaną sytuacją i potem czerwoną kartką. W wyniku tego musieliśmy się mocno napracować w defensywie żeby utrzymać ten wynik, chociaż pod koniec ja miałem sytuację stuprocentową, później jeszcze trener Roman (Stepankow – przyp. red) i mogliśmy zakończyć mecz.

Kilku nowych zawodników się pojawiło. Dwóch Ukraińców, z tego co zauważyłem. Ta kadra już chyba zdecydowanie lepiej się prezentuje niż jesienią zeszłego roku. 

My tą kadrę zbudowaliśmy tak naprawdę już w zimie, ale wiadomo jaka była sytuacja i nie mogliśmy dokończyć rozgrywek, a szkoda, bo zespół ciekawie wyglądał w okresie przygotowawczym. Wyciągnęliśmy trochę wniosków z poprzedniego sezonu, gdzie pod koniec w dwunastu-trzynastu jeździliśmy na mecze plus posiłki z juniorów. A sezon będzie długi i kadra musi być na tym poziomie szersza, bo pojawiają się także kontuzje i kartki, więc potrzebowaliśmy także wzmocnień jakościowych, a Ci chłopcy, którzy z nami są prezentują odpowiedni poziom.