Reklama

I PLF: BSF przegrał w Tychach z GKS-em w meczu 8. kolejki

Bochnianie zanotowali kolejny nieudany występ w tym sezonie i ulegli 2-5 GKS-owi Tychy w meczu 8. kolejki I Polskiej Ligi Futsalu. W pierwszej połowie podopiecznym trenera Marcina Waniczka jeszcze udało się uciec spod topora, bo zdołali odrobić dwubramkowe prowadzenie, ale w drugiej części rywale wyciągnęli wnioski, ponownie zyskali przewagę i wypunktowali bezradny dziś zespół BSF-u.

BSF do Tychów udał się bez Mateusza Matlęgi i Dawida Porębskiego, oraz kontuzjowanego od dawna bramkarza Krystiana Jaszczyńskiego, ale wciąż mógł mieć nadzieje na dobry wynik. Początek spotkania był dość spokojny, ponieważ oba zespoły były dość ostrożne. Bochnianie z czasem zaczęli oddawać pierwsze strzały, głównie zza pola karnego. Pierwszą dobrą okazję miał Krystian Lewicki, który odebrał piłkę jednemu z rywali i pobiegł w stronę bramki, a następnie uderzył mocno, ale niecelnie. Chwilę później po podaniu Wołoszyna uderzył Łękawa, ale jego strzał obronił bramkarz. W odpowiedzi mocny strzał w stronę bramki oddał Sitko, ale jego strzał zablokował Łukasz Noga.

Do pewnego momentu wydawało się, że to BSF jest nieco bliżej zdobycia pierwszej bramki. Dobrą okazję miał Piotr Matras, ale uderzył obok słupka po szybkim ataku. Gospodarze mieli z kolei okazję po przejęciu piłki, ale piłka po strzale Bernata poszybowała obok słupka. Kolejnej okazji miejscowi już nie zmarnowali. W 12. minucie gola na 1-0 zdobył włąśnie Bernat. Na domiar złego chwilę później bochnianie zaspali przy rozegraniu rzutu rożnego, a na 2-0 strzałem zza pola karnego podwyższył Sitko.

Na szczęście dla BSF-u rywale szybko popełnili sześć fauli i przed szansą na zmniejszenie strat stanął Konrad Łękawa. Młody gracz uderzył mocno i celnie w prawy róg bramkarza i było 2-1. BSF próbował zmniejszyć straty, ale początkowo nie potrafił przebić się przez nisko ustawioną obronę GKS-u. Szczęście do bochnian uśmiechnęło się dopiero w ostatnich sekundach pierwszej połowy, gdy strzał Lewickiego przepuścił między nogami bramkarz zespołu gospodarzy i do przerwy było 2-2.

Bochnianie nie wykorzystali daru od losu i w drugiej połowie popełnili podobne błędy, co gospodarze bezwzględnie wykorzystali. W 22 minucie po szybkim ataku prowadzenie dla GKS-u odzyskał Bernat. Bochnianie nie potrafili zaskoczyć swoich przeciwników w ataku pozycyjnym, a do tego po stratach piłki często faulowani, dlatego już w 31 minucie GKS otrzymał przedłużony rzut karny, który wykorzystał Sitko i położenie BSF-u stało się bardzo trudne. Miejscowi ustawili się bardzo blisko swojej bramki i blokowali kolejne podania oraz strzały. W 38 minucie bochnianie znów zaspali przy rozegraniu stałego fragmentu gry, co ponownie wykorzystał Sitko i ustalił wynik meczu na 5-2.

GKS nie zaprezentował się wcale zbyt dobrze, ale na grających wolno i niedokładnie bochnian w zupełności wystarczyła dobra organizacja w obronie i wykorzystywanie stałych fragmentów. Podopiecznych trenera Waniczka w jakimś stopniu usprawiedliwiają problemy kadrowe, ale i bez kilku zawodników kadra na mecz wyglądała nieźle, więc zespół powinien zaprezentować się lepiej. Porażka kosztowała BSF spadek z 5. na 7. miejsce w tabeli, kosztem m.in. właśnie GKS-u. Okazja do rehabilitacji nadarzy się na tydzień, gdy do Bochni przyjedzie AZS UMCS Lublin.

GKS Tychy 5-2 (2-2) BSF ABJ Bochnia
Bernat 12′, 22′, Sitko 13′, 31′ (k.p.), 38′ – Łękawa 15′ (k.p.), Lewicki 20′.

BSF ABJ: Jakub Smoleń, Wojciech Stefaniak – Kamil Rynduch, Arkadiusz Budzyn, Daniel Bukowiec, Krystian Lewicki Piotr Matras, Maciej Wołoszyn, Łukasz Noga, Konrad Łękawa, Jakub Maślak. Trener: Marcin Waniczek