Reklama

I PLF: BSF ABJ wygrał piąty raz z rzędu, ale po trudniej przeprawie

Bocheńskie Stowarzyszenie Futsalu przedłużyło swoją passę ligowych wygranych z rzędu do pięciu, pokonując 4-2 Profi-Sport Wrocław. Spotkanie zdominowane przed przerwą przez bochnian w drugiej połowie stało się niezwykle zacięte, ale ostatecznie podopieczni trenera Marcina Waniczka utrzymali przewagę i zdobyli kolejny komplet punktów.

Faworytem dzisiejszego spotkania byli bez wątpienia bochnianie, choć na Dolny Śląsk udali się m.in. bez Arkadiusza Budzyna (zawieszenie za kartki), Daniela Bukowca, a także bramkarzy Jakuba Smolenia i kontuzjowanego od dawna Krystiana Jaszczyńskiego. Wprawdzie Profi-Sport zdołał niedawno pokonać w rozgrywkach Pucharu Polski występującą w STATSCORE Futsal Ekstraklasie P.A. Novą Gliwice, ale w lidze wygrał tylko raz od początku sezonu 2020/21 i poza przebłyskami lepszej gry generalnie spisywał się bardzo słabo. Szansy na odmianę losu drużyna musiała upatrywać w kadrowych wzmocnieniach. Do AZS-u dołączył m.in. znany z występów w Acanie Orle Jelcz-Laskowice i Gredarze Brzeg Brazylijczyk Victor Andrade oraz kilku innych graczy.

Przebieg początkowej części spotkania sugerował, że BSF odniesie łatwe i pewne zwycięstwo. Bochnianie objęli prowadzenie 1-0 już w drugiej minucie, gdy wstrzelona przez Filipa Rafanidesa piłka odbiła się od jednego z rywali. W wkrótce powiększyli je po szybkim ataku, a na listę strzelców tym razem wpisał się Tomasz Palonek. Zdobyć bramkę mógł Lucas, ale piłka poleciała nad poprzeczką. Kolejnej okazji bochnianie już nie zmarnowali. Na 3-0 podwyższył Palonek po wymianie podań z Łukaszem Nogą. Bochnianie w tym fragmencie spotkania posiadali przygniatającą wręcz przewagę, konstruowali kolejne ataki i bardzo rzadko dopuszczali „Akademików” w pobliże swojej bramki, jednak mogli stracić gola w dość kuriozalnych okolicznościach. Piotr Matras zbyt mocno wycofał piłkę do Favretto, a ta odbiła się od słupka. BSF uniknął straty samobójczego gola, ale było to pierwsze ostrzeżenie dla podopiecznych trenera Waniczka.

Szansę debiutu w drużynie otrzymał pozyskany niedawno Tomasz Golly. Wypożyczony z Clearexu Chorzów zawodnik przez ostatnie sześć i pół sezonu występował w barwach jednego z czołowych polskich klubów, zaliczając w tym czasie 147 występów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce i zdobywając w nich 53 gole (dane za futsal-polska.pl). Najlepszy pod względem indywidualnych osiągnięć był dla niego sezon 2018/19, kiedy to zanotował aż 16 goli w dwudziestu siedmiu meczach. Do klubu z Chorzowa trafił z lokalnego rywala, Marexu. W ostatnim czasie jego rola w zespole prowadzonym przez Mirosława Miozgę nieco zmalała, dlatego zdecydował się poszukać nowych wyzwań i trafił ostatecznie do Bochni, w czym zapewne pomogła znajomość z trenerem Waniczkiem. W tym spotkaniu jego udział nie był jednak jeszcze zbyt znaczący. Pierwsza połowa zakończyła się zasłużonym trzybramkowym prowadzeniem BSF-u.

Początek drugiej części wyglądał zupełnie inaczej, niż pierwsze 20 minut rywalizacji. Gospodarze rzucili się do ataku i stworzyli kilka składnych akcji, udowadniając, że rzeczywiście są teraz lepszym zespołem niż jeszcze kilka miesięcy temu. W końcu zdołali zdobyć gola na 1-3 po niefortunnej interwencji jednego z graczy BSF-u. Po okresie słabej gry bochnianie zdołali się otrząsnąć, ale nie mieli już aż tak pełnej kontroli nad spotkaniem, jak w pierwszej połowie. Choć dominowali, to brakowało im skuteczności, a na domiar złego dali się zaskoczyć po szybkim ataku i było już tylko 2-3. Kontaktową bramkę zdobył Tomasz Sztaba.

Z czasem gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę, a bochnianie cofnęli się głęboko na własną połowę. Role zupełnie się odwróciły i teraz to Profi-Sport konstruował kolejne ataki. Kiedy prowadzenie BSF-u zaczęło wisieć na włosku, świetnym podaniem popisał się Mateusz Prokop, a jeszcze lepiej z pierwszej piłki uderzył Rafanides i było 4-2 na korzyść BSF-u. Gospodarze nie odpuścili i nadal próbowali odzyskać straty. Bramkę mógł zdobyć Andrade, ale trafił w słupek, a dobitkę zablokowali bochnianie. W odpowiedzi kolejną bramkę na swoje konto mógł zapisać Rafanides, jednak przegrał pojedynek z bramkarzem. Ostatecznie BSF wygrał 4-2 i zapisał na swoje konto cenne punkty, przedłużając swoją passę zwycięstw do pięciu. Profi-Sport pozostał na ostatniej pozycji. Wygrana nie przyszła jednak łatwo, a drużyna w drugiej połowie została zepchnięta do rozpaczliwej obrony i miała trochę szczęścia. Ta część meczu w wykonaniu drużyny wyglądała o wiele gorzej niż pierwsza, a zwycięstwo zaczęło się w pewnym momencie wymykać z rąk. Przed kolejnymi spotkaniami drużyna ma więc nad czym pracować, ponieważ tylko kontynowanie serii wygranych może zapewnić jej awans w tabeli.

Profi-Sport Wrocław 2–4 (0-3) BSF ABJ Bochnia
samobójczy 22′, Tomasz Sztaba 26′ – samobójczy 2′, Palonek 3′, 12′, Rafanides 37′

Profi-Sport: Olejnij, Piesiak, – Sztaba, Victor Andrade, Vlasik, Sykulski, Leśniewski, Gołębiowski, Konieczny, Szczecina, Wielgosz, Pach

BSF: Marcelo Favretto, Wojciech Stefaniak – Konrad Łękawa, Jakub Maślak, Kamil Rynduch, Lucas Borges, Łukasz Noga, Filip Rafanides, Piotr Matras, Tomasz Palonek, Mateusz Prokop, Paweł Gawłowicz, Tomasz Golly