Marcin Bożek , fot. M. Kalinowski

W tym ostatnim meczu przed własną publicznością dał pan zagrać, co obiecywał pan wcześniej, zawodnikom młodszym, mniej doświadczonym. Ponieśliście porażkę z Padwą, która nie ma żadnej konsekwencji dla układu tabeli.

Marcin Bożek: Tak, gdy rozmawialiśmy tydzień temu po porażce jedną bramką z Krakowiakiem, powiedziałem, że dam pograć wszystkim zawodnikom. Ci, którzy są juniorami pojawiali się na parkiecie tak w pierwszej jak i w drugiej połowie, również w tych kluczowych momentach. Wszystko po to, aby zdobywali te szlify. Niektórzy zagrali dobrze, inni źle. Ale tak jak pan zauważył, ten mecz był bez konsekwencji. Już przed spotkaniem z Krakowiakiem wiedzieliśmy , że mamy zagwarantowane drugie miejsce. W szatni powiedziałem, że przeklinam to co powiedziałem, bo chciałbym wygrać tę końcówkę, ale moi zawodnicy strasznie narzekają na zmęczenie, na trudy tego sezonu. To było dzisiaj widać, tę niemoc. Mieliśmy prezenty od rywali – sytuacje sam na sam z bramkarzem, a jednak nie rzucaliśmy bramek. Goście grali ambitnie. Mieli wiele do udowodnienia. Powtórzę raz jeszcze, że ten mecz tak jak i ostatni w sezonie -z Mysłowicami będzie okazją dla młodzieży do szlifowania swoich umiejętności.

Przed wami jeszcze towarzyski mecz z pierwszoligowym SPR Tarnów.

Tak w najbliższą sobotę zagramy z tarnowianami w ramach Memoriału Jerzego Widły. Zapraszamy serdecznie wszystkich, którzy pamiętają trenera i zawodników czy też zawodniczki, którzy prowadzeni byli przez trenera Widłę. Zapraszamy na turniej oldbojów, ale także i na nasz mecz towarzyski, który zostanie rozegrany o godzinie 13.50. Myślę, że jest to dobry moment, aby zagrać na luzie, pobawić się piłką. Dla nas jest to okazja do podtrzymania formy – pod koniec kwietnia gramy ostatnie ligowe spotkanie. Dla zespołu z Tarnowa będzie to także możliwość do przećwiczenia różnych wariantów gry. Czeka ich ogromne wyzwanie zdobycia czterech punktów, które zagwarantowałoby im pozostanie w I lidze.

Komentarze