Reklama

IV liga. BKS podłączył tlen Popradowi

Wysoką, bo aż 1-4 porażką zakończył się sobotni mecz BKS z Popradem Rytro. Bochnianom niewiele wychodziło w tym meczu. Rywale dzięki pokonaniu BKS-u mogli po meczu wznieść głośne, radosne okrzyki oraz podtrzymać nadzieję na pozostanie w IV lidze.

BKS – Poprad Rytro 1-4 (1-1)
Bramki: Krystian Lewicki 41′- Grzegorz Ciężobka 23′, Jan Jakacki 63′, Szymon Dziedzina 71′, Piotr Filip 90′.
BKS: Marcin Seweryn – Krzysztof Mazur, Mateusz Mlostek, Michał Ruchałowski (86′ Piotr Filipek), Tomasz Rachwalski – Daniel Bukowiec (55′ Karol Filipek) , Krystian Lewicki, Piotr Górecki (70′ Jakub Dobranowski), Arkadiusz Budzyn, Grzegorz Marszalik – Krzysztof Styrna (55′ Mirosław Tabor).
Poprad: Arkadiusz Wróbel – Kamil Lizoń, Piotr Filip (51′ Karol Klimek), Dominik Różański, Adam Buk, Szymon Dziedzina, Grzegorz Ciężobka (88′ Arkadiusz Janikowski) , Jan Jakacki (75′ Jakub Filip) , Grzegorz Duda, Konrad Dziedzina, Mateusz Poczkajski (90′ Kaczmarcik Nikolas).

BKS był faworytem meczu z Popradem. Przemawiać za tym miała wysoka, piąta lokata w tabeli oraz co najmniej dobra ostatnio forma zespołu. Rywale, którzy zaskakująco pokonali w poprzedniej kolejce GKS (dzięki świetnej postawie swojego bramkarza) wydawali się być rywalem jak najbardziej do pokonania, dzięki którym bochnianie wskoczą na ligowe podium. Niestety wszelkie założenia, analizy tabeli – jak to zwykle bywa przed meczem – wzięły w łeb. Boisko, jak mówi piłkarskie porzekadło, zweryfikowało BKS i dało gospodarzom gorzką cenzurkę. Podopieczni Janusza Piątka byli słabsi od Popradu i przegrali zasłużenie 1-4.

O ile fizycznie oba zespoły prezentowały się dobrze, o tyle – co podkreślił po spotkaniu trener gospodarzy – Poprad był bardziej zdeterminowany w tym spotkaniu. Nie odpuszczał rywalowi ani na moment grając agresywnie i walcząc o niemal każdą piłkę. Dodatkowo goście grali bardzo konsekwentnie zamykając wiele stref boiska dla ataków gospodarzy. Nastawieni na kontrataki przyjezdni mieli ułatwione zadanie dzięki masie błędów indywidualnych gospodarzy. Począwszy od bramkarza, którego ewidentne błędy pozwoliły rywalom strzelić gole nr 1 i 2 a po części i nr 3. Nie popisali się również zawodnicy z pola popełniający zbyt wiele błędów technicznych, podejmując złe decyzje oraz zwalniając akcje zbyt długim prowadzeniem piłki. Gdy bochnianie zaczęli grać na jeden, dwa kontakty szybciej zdobywali teren i zagrażali bramce Arkadiusza Wróbla. Akcji takich było niestety jak na lekarstwo, dlatego też i na boisku i na trybunach zagościła frustracja.

Mecz zaczął się obiecująco. Już w pierwszych minutach Krzysztof Styrna uderzył groźnie na bramkę gości, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Poprad wyczekiwał na okazje i pierwszą z nich wykorzystał już w 23 minucie. Do prostopadłej piłki ruszył Grzegorz Ciężobka, ale wydawało się, że piłka jest zagrana za mocno i z łatwością przechwyci ją Marcin Seweryn. Stało się inaczej. Bramkarz BKS spóźnił się z interwencją (lub źle ustawił się względem akcji) i piłkę zaatakował wślizgiem, tak samo jak dynamicznie biegnący z drugiej strony Ciężobka. Starcie wygrał boczny pomocnik gości i futbolówka przeleciała nad nogami Seweryna i wpadła do siatki gospodarzy. W 41 minucie BKS, po wielu nieudanych próbach, przeprowadził w końcu dobrą, składną akcję.W jej efekcie Styrna otrzymał piłkę na prawym skrzydle, zauważył wbiegającego w pole karne Krystiana Lewickiego i celnie dośrodkował wprost na głowę kapitana BKS. Do przerwy był remis 1-1.

Po zmianie stron bochnianie powinni wyjść szybko na prowadzenie. W 48 minucie Daniel Bukowiec, ustawiony tym razem na prawej pomocy, wbiegł w pole karne i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości. Być może była to kluczowa akcja meczu. Gdyby padł gol, BKS mógłby skupić się na kontrach i zmusić rywala do zmiany koncepcji gry. Tak się jednak nie stało. Wróbel sparował efektowną interwencją strzał na aut. Kolejne minuty przebiegały w dość niemrawym tempie tak z jednej jak i drugiej strony. Gra toczyła się w środku boiska, gdzie jedna i druga drużyna próbowała zyskać przewagę. Sygnał, że coś zaczyna zmieniać się na boisku dał Karol Klimek z Popradu, który będąc w dogodnej sytuacji minimalnie chybił. W 63 minucie padła bramka dla drużyny z Rytra. Seweryn wykonał kuriozalne zagranie, zamiast do obrońcy podał rywalowi, który wykorzystał stuprocentową sytuację i wyprowadził Poprad na ponowne prowadzenie. Dwie minuty później goście mogli zadać kolejny cios gospodarzom. Tym razem Seweryn zrehabilitował się za swoje wcześniejsze fatalne zagranie i w sytuacji jeden na jeden wyszedł zwycięsku z pojedynku z zawodnikiem Popradu.

Bochnianie nie zareagowali pozytywnie na stratę bramki. Starali się odrobić straty, ale gra nie kleiła im się w ogóle. Straty, wolna przewidywalna gra była zbyt łatwa do odczytania przez Poprad. Gra kombinacyjna nie wychodziła. Stąd próby indywidualnych akcji, które stwarzały zagrożenie przed polem karnym rywali (akcje Grzegorza Marszalika i Arkadiusza Budzyna) , ale nie przyniosły one realnych efektów poza rzutami wolnymi bądź rożnymi. Co gorsza wszelkie nadzieje na korzystny rezultat zostały zabite w 71 minucie. Arbiter podyktował rzut wolny pośredni za zbyt wysoko podniesioną nogę jednego z obrońców BKS. Sprytnie rozegrany stały fragment przez gości oraz chyba nie do końca dobre ustawienie bramkarza spowodowało, że Seweryn po raz trzeci wyciągał piłkę z siatki. W 80 minucie gospodarze przeprowadzili ostatnią groźną akcję. Z rzutu wolnego ładnie uderzył Marszalik, ale piłkę na róg wybił Wróbel. Gdy mecz chylił się już ku końcowi w sytuacji sam na sam z Sewerynem znalazł się wprowadzony po przerwie Piotr Filip, który pewnie wykorzystał swoją szansę ustalając wynik meczu na 1-4.