Reklama

IV liga: Janusz Piątek (BKS): Zawodnicy muszą reagować szybciej

W sobotnie popołudnie w Bochni przy ul. Parkowej BKS podejmował Limanovię. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gości 2-1. O komentarz dotyczący spotkania poprosiliśmy trenera bochnian, Janusza Piątka.

– Dziś niestety Pańskiemu zespołowi nie udało się znów wygrać. Przegraliście po zaciętym spotkaniu z Limanovią. Czy jego kluczowym momentem był ten, gdy czerwoną kartkę tuż po przerwie otrzymał Filip Korta?

– Na pewno rywale postawili nam wysoko poprzeczkę, czego się jednak spodziewaliśmy. Kluczowym momentem było niewykorzystanie dwóch okazji w pierwszej połowie, jeszcze przy stanie 0-0. Łatwiej by nam się wtedy grało. Niestety po czerwonej kartce musieliśmy skorygować ustawienie, ale to nie fakt gry w osłabieniu najbardziej zaważył na wyniku, tylko proste błędy. Przy strzale z rzutu wolnego zawodnicy muszą reagować szybciej, a nie tylko stać i przyglądać się. Musimy być bardziej odpowiedzialni. Poruszanie się zespołu, zarówno z piłką jak i bez niej, nie wyglądało dziś tak, jakbyśmy tego chcieli.

– Limanovia oba gole zdobyła dziś w podobny sposób. Po udanych interwencjach Damiana Szydłowskiego to rywale pierwsi dopadli do piłki i umieścili ją w bramce.

– Zgadza się. Chcąc osiągnąć wyższy poziom trzeba w takich sytuacjach szybko reagować. Na pewno w tym elemencie sporo nam jeszcze brakuje do perfekcji. Zawodnicy muszą to zrozumieć, bo inaczej będziemy przegrywać przez takie detale.

– Mimo że spotkanie zakończyło się porażką, to jednak można znaleźć także kilka pozytywów. Z dobrej strony po raz kolejny zaprezentował się młody Adam Pałkowski, który dobrze zaprezentował się po wejściu na boisko i zdobył kontaktową bramkę. Czy możemy spodziewać się, że w najbliższej przyszłości będzie dostawał szanse w coraz większym wymiarze czasu?

– Zmiennicy wprowadzili dziś dużo ożywienia. Adam strzelił bramkę, był bliski trafienia po raz drugi. Mamy nadzieję, że będzie się harmonijnie rozwijał i kwestią czasu jest, gdy zagości w pierwszym składzie.

– Teraz czeka Was trudny mecz z Unią Tarnów. Czy mimo dzisiejszej porażki czujecie się na tyle mocni, by pokonać zespół lidera?

– Przed tym spotkaniem nie ciąży na nas presja. To, że niedawno my zajmowaliśmy pierwsze miejsce było rezultatem ciężkiej pracy i dobrej gry zawodników. Na pewno nie jesteśmy na straconej pozycji. Unia jest faworytem tej ligi i musi wygrywać, ale zrobimy wszystko, by udało się sprawić niespodziankę.

Rozmawiał Mateusz Filipek