Nowy rok nie rozpoczął się po myśli walczących o utrzymanie podopiecznych Eu Domingueza, bo przegrali na wyjeździe z Red Dragons Pniewy. Wynik z pewnością mógł być korzystniejszy dla bochnian, ale zabrakło skuteczności po obu stronach boiska.
Red Dragons Pniewy 4-2 BSF ABJ Powiat Bochnia
Mateusz Kostecki 4′, Oliwier Siuda 14′, Nikodem Krajewski 38′, Christian Rodríguez 40′ – Sebastian Leszczak 34′, Wojciech Przybył 34′
BSF: Marek Karpiak, Rafał Aksamit – Fran Moreno, Sebastian Leszczak, Wojciech Przybył, Stefano Galešić, Wojciech Doroszkiewicz, Mateusz Prokop, Piotr Matras, Artur Majcher, Adam Wędzony, Mikhael Almeida. Trener: Eu Dominguez.
Niewykorzystane szanse
Goście do rywalizacji przystąpili bez Minora Cabalcety, Arkadiusza Budzyna, a Piotr Matras nie także nie pojawił się na parkiecie, ale i tak wydawało się, że stać ich na powiększenie swojego wciąż bardzo skromnego dorobku. Spotkanie rozpoczęło się dość spokojnie, ale już w 2. minucie wynik otworzyć mógł Fran Moreno, który dobijał strzał Sebastiana Leszczaka. Posłał jednak piłkę tuż nad poprzeczką. To błyskawicznie się zemściło stratą gola. Podobnie było przy trafieniu nad 2-0, bo szybki wypad miejscowych poprzedził bliski powodzenia strzał Leszczaka po rozegraniu rzutu wolnego, ale w drugiej połowie BSF zdołał odrobić straty, zdobywając dwa gole w odstępie zaledwie dziesięciu (!) sekund. W decydującym momencie znów zabrakło jednak opanowania oraz pewności siebie. Gra BSF-u nie była zła, ale o porażce przesądziło to, że w kluczowych momentach to rywale byli górą.
Błędy zespołowe i indywidualne
Już w 4. minucie bochnianie dali się zaskoczyć po dalekim podaniu. Marek Karpiak zdecydował się wyjść z bramki, ale został minięty przez Oliwiera Siudę, a formalności dopełnił Mateusz Kostecki. Spory błąd całego zespołu, bo gracz Red Dragons został pozostawiony zupełnie bez opieki, a bramkarz próbował jedynie nieudolnie uratować sytuację. Dla Karpiaka nie był to jednak dobry występ. Otrzymał żółtą kartkę, gdy zbyt długo wprowadzał piłkę na połowę przeciwników i musiał ratować się wybiciem piłki już po gwizdku. Po doprowadzeniu do wyrównania BSF zbyt łatwo dał sobie strzelić trzeciego gola, bo zupełnie niepilnowany Nikodem Krajewski miał dużo miejsca i czasu, by ze spokojem posłać piłkę nad Karpiakiem. Czwarta stracona bramka to konsekwencja straty przy grze w przewadze.
Schowani liderzy
Drużyna zaprezentowała się przyzwoicie, ale to nie okazało się wystarczające. W statystykach strzałów czy przeprowadzonych ataków to BSF miał lekką przewagę, choć liczby nie zawsze oddają rzeczywistość, w szczególności jakość wykreowanych okazji. Zabrakło też tym razem postaci, która wyjątkowo wyróżniłaby się na tle zespołu. Leszczak czy Wojciech Przybył mieli swoje momenty, zdobyli też po bramce, ale to nie wystarczyło. Szkoda porażki, bo teraz strata do zespołu z Pniew wzrosła do siedmiu punktów. Bochnianie pozostali w strefie spadkowej, ale przed nimi wciąż niemal cała runda rewanżowa i wiele szans na poprawienie swojego położenia.
16. kolejka
Widzew Łódź 0-7 Eurobus Przemyśl
Dreman Opole Komprachcice 3-5 We-Met Futsal Club Kamienica
Piast Gliwice 4-3 Futsal Leszno
Rekord Bielsko-Biała 5-1 Śląsk Wrocław
AZS UŚ Katowice 2-5 FC Toruń
Constract Lubawa 13-1 Ruch Chorzów Futsal
Legia Warszawa 7-3 Futsal Świecie
Tabela
1. Eurobus Przemyśl 16 45 85-25
2. Piast Gliwice 16 38 81-27
3. Constract Lubawa 16 34 82-31
4. Futsal Leszno 16 33 69-37
5. Rekord Bielsko-Biała 16 31 46-29
6. We-Met Futsal Club Kamienica Królewska 16 30 59-42
7. AZS UŚ Katowice 16 22 46-68
8. Legia Warszawa 16 21 60-66
9. FC Toruń 16 20 50-68
10. Red Dragons Pniewy 16 19 52-51
11. Futsal Świecie 16 18 50-68
12. Widzew Łódź 16 17 46-79
13. Dreman Opole Komprachcice 16 13 37-75
14. BSF Bochnia 16 12 42-59
15. Śląsk Wrocław 16 11 47-69
16. Ruch Chorzów Futsal 16 4 31-89
MF
