BSF ABJ Powiat Bochnia nie sprostał Eurobusowi Przemyśl w meczu 19. kolejki. Lider szybko przejął kontrolę nad spotkaniem i nie pozwolił bochnianom na rozwinięcie skrzydeł. Oto najważniejsze wnioski płynące z tej rywalizacji.
BSF ABJ Powiat Bochnia 0-6 (0-2) Eurobus Przemyśl
Nazar Shved 4′, 31′, Bruninho 12′, Henrique De Souza 23′, Danyil Abakshyn 27′, Leo Santana 34′
BSF: Marek Karpiak, Rafał Aksamit – Mateusz Prokop, Arkadiusz Budzyn, Sebastian Leszczak (C), Stefano Galešić, Fran Moreno, Wojciech Doroszkiewicz, Piotr Matras, Rafał Dziurdzia, Artur Majcher, Adam Wędzony, Wojciech Przybył, Mikhael Almeida. Trener: Roman Vakhula.
Zapory nie do przejścia.
Miejscowi nie znaleźli recepty na dobrze ustawioną obronę rywali, choć na samym początku stworzyli sobie naprawdę wiele okazji do zdobycia gola. Wielokrotnie powstrzymał ich jednak bramkarz lidera FOGO Futsal Ekstraklasy. Mimo dobrego występu jeszcze przed przerwą zastąpił go Krzysztof Iwanek, co z kolei usprawniło rozegranie. Po przerwie BSF nie miał już aż tak wielu dobrych szans. Gracze zespołu z „Solnego Miasta” musieli oddawać strzały z dystansu, bo w polu karnym nie zostawiano im miejsca. Ofensywna niemoc pogrzebała szanse bochnian. Widać, że brak Minora Cabalcety zabiera drużynie wiele możliwości, bo to wciąż kluczowa postać.
Mądrość i kontrola.
Do stanu 0-2 spotkanie było dość otwarte. Oczywiście więcej okazji kreowali goście, ale bochnianie również mieli swoje okazje. Pierwsi widząc, że BSF potrafi momentami być groźny, wycofali się na własną połowę i na pewien czas skupili na defensywie. W tych okolicznościach bochnianom znacznie trudniej było stwarzać zagrożenie. Tak naprawdę pozostały im stałe fragmenty gry. Po przerwie goście przyspieszyli znów tempo i dołożyli kolejne trafienia, co rozstrzygnęło losy spotkania. Eurobus dominował dziś nad BSF-em nie tylko pod względem umiejętności poszczególnych zawodników, ale również i taktyki. Trener Roman Vakhula nie znalazł dziś riposty na ruchy przeciwników.
Za dużo pomyłek.
Do zdobycia punktów z takim rywalem potrzebny był niemal bezbłędny występ. Tego niestety nie udało się osiągnąć. Goście bezwzględnie wykorzystali pomyłki. Przy pierwszym trafieniu Wojciech Przybył przegrał pojedynek jeden na jeden z Fareniukiem. Drugie to efekt szybkiego kontrataku, którego nie udało się zastopować. Trzeci padł po stracie przy wyprowadzeniu piłki. Na pewno w kluczowych momentach można było zachować się o wiele lepiej. Później BSF zmuszony został już do podjęcia wysokiego ryzyka. Nic dziwnego, że ułatwiło to zadanie rywalom.
Zapomnieć i pracować dalej.
Choć domowa porażka 0-6 musi boleć, to jednak trzeba sobie zdawać sprawę z tego, w jakim położeniu znajdują się obie ekipy. Bochnianie próbują wydostać się z kryzysu i już kolejny raz próbują poukładać wszystkie elementy z nowym trenerem, podczas gdy Eurobus jest na szczycie i zdominował na razie sezon zasadniczy.
MF
