BSF ABJ Powiat Bochnia tylko zremisował z Dremanem Opole Komprachcice w zaległym meczu 18. kolejki, choć na osiem minut przed końcem prowadził 3-0. Bochnianie kolejny raz w sezonie zanotowali okropny regres w ostatnich minutach, co naprawdę trudno wytłumaczyć.
Dreman Opole Komprachcice 3-3 (0-2) BSF ABJ Powiat Bochnia
Domingos Xavier 33′, 39′, Noel Buján 38′ – Fran Moreno 14′, Sebastian Leszczak 14′, Mikhael Almeida 27′
Pozorne przebudzenie.
Za pierwszych trzydzieści minut BSF należy niemal wyłącznie chwalić. Podopieczni Romana Vakhuli grali solidnie, potrafili wykorzystać mankamenty przeciwników, dobrze bronił Rafał Aksamit. Gra wyglądała tak, jak powinna. Udało się po naprawdę długim czasie posuchy zdobyć ładnego gola z gry, gdy Stefano Galešić dograł idealnie do wbiegającego w pole karne Frana Moreno, znów bochnianie potrafili też strzelać chociaż po rozegraniu stałych fragmentów. To przyniosło zasłużone prowadzenie 3-0. Nie było idealnie, ale to powinno wystarczyć do pokonania mających swoje problemy gospodarzy. Tym trudniej wytłumaczyć, dlaczego w ostatnich minutach sytuacja uległa zupełnemu odwróceniu. Bochnianie oddali inicjatywę, dopuścili rywali pod własne pole karne i nie byli w stanie ustrzec się przed stratą bramek. Cała praca poszła na marne, bo remis w tej sytuacji jest sukcesem konkurentów, którzy utrzymali sześciopunktową przewagę i mają też lepszy bilans bezpośrednich spotkań (6-4).
Kolejne wypuszczone prowadzenie.
Bochnianie wielokrotnie jako pierwsi zdobywali bramkę (w pierwszym mecz z Red Dragons, pierwszym z Dremanem, pierwszym z We-Metem, pierwszym z GI Malepszy Leszno, Śląskiem, Reiterem Toruń, Ruchem, Constractem, AZS-em UŚ, Piastem), jednak to przełożyło się na zaledwie trzy ligowe wygrane, trzy remisy oraz cztery porażki. Nigdy wcześniej nie roztrwonili jednak prowadzenia 3-0 na tak późnym etapie, dlatego nawet mając w pamięci wiele rozczarowujących finałów, trudno było się spodziewać aż takiej katastrofy. A jednak, tym razem również ekipa z „Miasta Soli” zupełnie rozsypała się w końcowym fragmencie. Nie da się utrzymać w lidze, grając na odpowiednim poziomie tylko przez część spotkania.
Cios w morale.
Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jaka atmosfera panowała w szatni tuż po meczu czy w drodze powrotnej. Skoro zespół nie potrafi utrzymać korzystnego wyniku w tak ważnym momencie kampanii, to łatwo o wzajemny brak zaufania. Mimo wszystko drużyna musi teraz znaleźć wspólny język i walczyć dalej, bo przed nią kolejne kluczowe mecze. Mam nadzieję, że w tej grupie jest wystarczająco wiele pozytywnych i mocnych osobowości, które dadzą radę skonsolidować zespół. Ta grupa ma wystarczająco dużo futsalowej jakości, na razie nie daje natomiast rady pod względem mentalności i przygotowania fizycznego. Chyba tylko tak da się wytłumaczyć to, co wydarzyło się w ostatnich minutach.
MF
