IV liga. BKS bez wyrazu i bez punktów (zdjęcia)

276 0

Nie tak wyobrażali sobie kibice BKS Bochni spotkanie z rezerwami Hutnika Kraków. W meczu 26 kolejki bochnianie jak najbardziej zasłużenie ulegli krakowianom 1-3 (1-0). Jedyną bramkę dla gospodarzy strzelił Roman  Hutyria.

BKS Bochnia – Hutnik II Kraków 1-3 (1-0)
Bramki: Roman Hutyria 43′ – Karol Szabłowski 46′, Adam Basse 49′, 53′.

W środowe popołudnie BKS Bochnia zmierzył się, w ramach 26. kolejki IV ligi, z rezerwami krakowskiego Hutnika. Do Bochni przyjechała drużyna, która mogła pochwalić się zdobyczą 26 punktów (o 8 mniej niż BKS) co dawało jej 15. miejsce w ligowej stawce.  Do Solnego Grodu Hutnicy przyjechali wzmocnieni zawodnikami pierwszej drużyny. Z drugoligowego Hutnika mogliśmy zobaczyć między innymi Daniela Hoyo-Kowalskiego, Adama Basse,  Szymona Bila, czy też Szymona Jopka. To znacząco podniosło poziom wyzwania z jakim musiała zmierzyć się drużyna Bocheńskiego.

W meczu zobaczyliśmy cztery bramki, które padły w odstępie zaledwie – nie licząc piętnastominutowej przerwy – 10 minut. Pierwsza połowa  zakończyła się prowadzeniem bochnian po efektownym podaniu z prawego skrzydła Huberta Skocza i precyzyjnym strzale Romana Hutyrii. Sama pierwsza odsłona pojedynku miała charakter wyrównany. Zdobyta bramka dawała spore nadzieje na to, że ligowe punkty zostaną w Bochni.

Niestety, początek drugiej połowy był katastrofalny w wykonaniu Bocheńskiego KS. Już kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry, Karol Szabłowski pokonał Jakuba Strzałkę strzałem w kierunku dalszego słupka. Szybko stracony gol musiał deprymująco wpłynąć na gospodarzy. Zaledwie 3 minuty później blisko dwumetrowy Adam Basse zatańczył z obrońcą BKS i przy pomocy rykoszetu wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Hutnicy wykorzystali zaskoczenie gospodarzy i zadali i trzeci cios. Ponownie Basse otrzymał piłkę w polu karnym i strzałem przy bliższym słupku dał swojemu zespołowi dwubramkowe prowadzenie.

Nie można bochnianom odmówić braku ambicji w gonieniu wyniku. Absolutnie. Brakowało im jednak skutecznego pomysłu dobrze grającego rywala. W efekcie strzegący krakowskiej bramki Hoyo-Kowalski nie był zbyt często zmuszony do wykazania się swoimi umiejętnościami. Zawodnikom BKS brakowało nie tylko pomysłu na oszukanie rywala, ale także chyba ducha drużyny. Biegali, walczyli, starali się – indywidualnie, ale jako cały zespół nie prezentowali się dobrze. Gdzieś ta zespołowa determinacja, zespołowe twarde dążenie do celu zniknęło, kosztem bylejakości.

Trener Damian Rębisz powiedział, że zrezygnował z prowadzenia zespołu między innymi dlatego, że coś się w jego zespole wyczerpało i to nie w Pcimiu, ale wcześniej – na boisku Orła Ryczów (BKS prowadził 0-2 a przegrał 3-2). Analizując tabelę można zachować spokój – 7 pkt nad strefą spadkową. Niemniej jednak, aby nie spoglądać nerwowo przez ramię w kierunku goniącego peletonu, warto byłoby – i to zadanie dla nowego szkoleniowca Roberta Dziubaka – aby ten team spirit, tę zagubioną siłę Bocheńskiego odnaleźć.

 

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *