Niemal od początku zmagań w ramach edycji 2025/26 stało się jasne, że tym razem walka o utrzymanie będzie wyjątkowo zacięta z uwagi na liczbę spadających drużyn. Pierwszych dwóch spadkowiczów poznaliśmy dość szybko, ale to była dopiero połowa zagrożonych pozycji. Ostatecznie tylko jedna ekipa z dolnej połowy tabeli zapewniła sobie bezpieczeństwo na kolejkę przed końcem, reszta musiała walczyć do końca. Pozostałe dwie, które ostatecznie skończyły „nad kreską”, w pewnym momencie ostatniej serii gier znajdowały się w tabeli „live” na zagrożonych pozycjach. To pokazuje, jak wyrównana była rywalizacja oraz, że o ostatecznym kształcie stawki naprawdę decydowały detale.
Tabela
1. Pagen Gnojnik 26 56 78-25
2. Orzeł Dębno 26 53 60-34
3. Sokół Maszkienice 26 45 46-41
4. Beskid Żegocina 26 43 72-55
5. Rylovia Rylowa 26 41 62-49
6. Jadowniczanka Jadowniki 26 40 46-40
7. Okocimski KS II Brzesko 26 38 52-46
8. Spółdzielca Grabno 26 37 48-49
9. Tymon Tymowa 26 35 48-54
10. Czarni Kobyle 26 33 49-58
—
11. Strażak Mokrzyska 26 32 43-41
12. Naprzód Sobolów 26 32 47-70
13. Arkadia Olszyny 26 15 42-87
14. LKS Trzciana 2000 26 13 27-71
Tabela rundy wiosennej
1. Pagen Gnojnik 13 31 43-12
2. Sokół Maszkienice 13 28 27-18
3. Orzeł Dębno 13 24 27-17
4. Beskid Żegocina 13 21 41-23
5. Rylovia Rylowa 13 20 32-27
6. Tymon Tymowa 13 19 24-18
7. Spółdzielca Grabno 13 19 23-25
8. Okocimski KS II Brzesko 13 19 22-17
9. Naprzód Sobolów 13 17 24-38
10. Jadowniczanka Jadowniki 13 16 20-25
11. Czarni Kobyle 13 16 19-31
12. Strażak Mokrzyska 13 15 21-19
13. Arkadia Olszyny 13 7 21-46
14. LKS Trzciana 2000 13 3 11-39
8. Spółdzielca Grabno – 26 meczów, 37 punktów, bilans: 11-4-11, gole: 48-49
Drugi sezon tej drużyny na poziomie „okręgówki” był bardzo burzliwy. Rozpoczął się naprawdę dobrze, bo do połowy rundy jesiennej potrafiła utrzymać się w czołówce, ale pod koniec poprzedniego roku i na początku obecnego sytuacja uległa bardzo wyraźnemu pogorszeniu. W pewnym momencie osunęła się do zagrożonej strefy, grając słabo, ale w rzutem na taśmę przebudziła się i znacząco poprawiła swoje wyniki. Świetna forma w ostatnich kolejkach pozwoliła zespołowi wspiąć się znów na bezpieczne miejsce i zapewnić sobie utrzymanie na kolejkę przed końcem. Podstawowe zadanie zostało zrealizowane, edycję można uznać za w miarę dobrą, choć stresujących chwil na pewno nie brakowało. Spółdzielca może pochwalić się 6. atakiem oraz 7. defensywą w stawce (razem z Rylovią).
9. Tymon Tymowa – 26 meczów, 35 punktów, bilans: 10-5-11, gole: 48-54
Beniaminek przez całą edycję musiał walczyć o byt. Przez większość czasu balansował na granicy strefy spadkowej, ale gdy wiosną osiągnął szczyt formy i zaczął regularnie punktować, wydawało się, że szybko zapewni sobie spokój. Tak udanej dyspozycji nie udało się jednak utrzymać na dłużej, a w ostatnich kolejkach Tymon musiał już liczyć na niefrasobliwość konkurentów. To mogło skończyć się tragicznie, bo jeszcze na starcie drugich połów spotkań ostatniej kolejki wyniki układały się niepomyślnie dla ekipy z Tymowej, ale ostatecznie wszystko zakończyło się sukcesem. Pomimo słabego finiszu trzeba zaznaczyć, że w tabeli rundy rewanżowej zajęła ona wysokie, 6. miejsce, więc przede wszystkim sama zapracowała na utrzymanie. Pod względem indywidualnym wyróżnił się Adrian Michalczyk, który zdobył aż 17 bramek. Teraz czas na nowy etap w historii klubu, bo żegna się z nim trener Bogusław Orzeł.
10. Czarni Kobyle – 26 meczów, 33 punkty, bilans: 9-6-11, gole: 49-58
Podopieczni Marcina Motaka bardzo dobrze spisywali się na własnym boisku, gdzie zdobyli 25 punktów, natomiast zdecydowanie nie zdołali przystosować się do gry na terenie rywali. Po naprawdę trudnym okresie w ostatniej serii gier stanęli pod ścianą, ale potrafili wywalczyć remis z bezpieczną już Spółdzielcą (2-2) i rzutem na taśmę zajęli ostatnie bezpieczne miejsce. Bez wątpienia jest to utrzymanie imienia Wiktora Piekarza, który był pierwszoplanową postacią zespołu. Kilku innych graczy też zaprezentowało się z dobrej strony, ale pewnie żadna inna drużyna nie bazowała aż w takim stopniu na grze swojego lidera jak Czarni, zwłaszcza w rundzie rewanżowej. Teraz nadszedł czas na przegrupowanie i znalezienie sposobu na spotkania wyjazdowe.
11. Strażak Mokrzyska – 26 meczów, 32 punkty, bilans: 9-5-12, gole: 43-41
Od lat ta ekipa nie była w stanie na dłużej zadomowić się w górnej połowie tabeli, jednak z drugiej strony rzadko na poważnie groził jej spadek. Na początku rundy wiosennej wydawało się, że wreszcie nadeszły lepsze czasy, bo przez pewien czas radziła sobie całkiem nieźle, ale w decydującym momencie nadszedł kryzys, który zepchnął ją w dolne rejony. Zespół walczył do końca, bo w ostatniej kolejce w spektakularny sposób odwrócił wynik pojedynku z Naprzodem Sobolów z 0-2 na 5-2 i jeszcze dał sobie nadzieję na utrzymanie, ale porażka Orła Dębno w barażach przypieczętowała los Strażaka. Spada po dziesięciu latach nieprzerwanej gry w „okręgówce”. Co ciekawe, jako jedyny spośród ekip dolnej połowy tabeli ma dodatni bilans bramkowy, który wyniósł +2. W starciach z jego udziałem padło też najmniej bramek, łącznie 84, co dało średnią 3,23 na spotkanie. Pod względem skuteczności kolejny świetny sezon zanotował Michał Bajda, który zanotował 17 goli, ale zabrakło mu wsparcia, a mniej bramek zdobyły tylko dwie wyraźnie najsłabsze ekipy.
12. Naprzód Sobolów – 26 meczów, 32 punkty, bilans: 10-2-14, gole: 47-70
Jeszcze znacznie dłużej, bo aż czternaście lat trwała przygoda na tym poziomie Naprzodu Sobolów. Ten sezon od początku nie układał się po jego myśli, było wiele bardzo nieudanych występów, ale wiosną pojawiły się symptomy poprawy. Nadzieję w serca kibiców wlał też powrót Krystiana Pilcha, który był królem strzelców sezonu 2024/25. Niezłej formy z początku rundy nie udało się jednak podtrzymać, a niepowodzenie przypieczętowała bolesna porażka ze Strażakiem, choć do przerwy zespół prowadził 2-0 i zmierzał po dającą mu bezpieczeństwo wygraną. Dużym problemem Naprzodu była przeciekająca defensywa, bo pod względem straconych bramek gorzej wypadły tylko dwie ostatnie drużyny. Kilka starć zakończyło się też bardzo wysokimi porażkami. Zabrakło stabilizacji formy na dobrym poziomie i szerszej kadry.
13. Arkadia Olszyny – 26 meczów, 15 punktów, bilans: 4-3-19, gole: 42-87
Dopóki drużynę na swoich barkach niósł Michał Waśko, to można było jeszcze zachowywać optymizm co do jej przyszłości, ale runda wiosenna rozwiała zupełnie wątpliwości. Rozpoczęła się wprawdzie od wygranej z Czarnymi Kobyle (3-0), jednak w kolejnych jedenastu starciach Arkadia zdobyła zaledwie punkt, a ostatnie miejsce opuściła dopiero dzięki wygranej (6-3) w bezpośrednim meczu z Trzcianą 2000 na koniec zmagań. Straciła zdecydowanie najwięcej bramek, przez co miała najsłabszy bilans bramek zdobytych i straconych. Wyniósł -45. Po wielu latach z zespołem żegna się trener Mieczysław Żaba. Pod jego wodzą drużyna notowała wiele udanych sezonów, przeszła drogę z Klasy B do „okręgówki”, gdzie notowała zaskakująco udane sezony, potrafiła też wrócić na ten poziom dość szybko po spadku. Teraz czas na kolejną przebudowę.
14. LKS Trzciana 2000 – 26 meczów, 13 punktów, bilans: 3-4-19, gole: 27-71
Na przestrzeni kilku ostatnich lat ta drużyna potrafiła stale czynić postępy, ale ten udany okres zakończył się na tej edycji. Już w przerwie zimowej, gdy Mirosława Bieniasa zastąpił Arkadiusz Wyroba, sytuacja była trudna, a po wznowieniu rozgrywek tylko ulegała pogorszeniu, bo zamiast zmniejszać starty do przeciwników, notowała passę spotkań bez zwycięstwa. Ostatecznie do końca rundy rewanżowej nie była w stanie wygrać choćby raz i po dwóch sezonach wraca do bocheńskiej Klasy A. Mimo nieudanych występów kilku graczy udowodniło swoją jakość. Choćby Szymon Zabzdyr były bez wątpienia jakościowym wzmocnieniem dla każdego zespołu na tym poziomie.
Autor: Mateusz Filipek
