Za nami bardzo ciekawa edycja, choć dość szybko stało się jasne, że walka o bezpośredni awans rozstrzygnie się pomiędzy dwiema drużynami. Znacznie więcej ekip walczyło o utrzymanie, a próg pozwalający na zrealizowanie tego celu okazał się być wyjątkowo wysoki.
Tabela
1. Orzeł Cikowice 26 62 77-26 – awans
—
2. Novi/Rzezawianka Rzezawa 26 54 61-28 – baraż
—
3. GKS Drwinia 26 53 65-33
4. Macierz Lipnica Murowana 26 46 58-38
5. KR Jodłówka 26 36 55-60
6. Nieszkowianka Nieszkowice Małe 26 35 59-69
7. Raba Książnice 26 34 58-70
8. Błękitni Krzeczów 26 32 53-55
9. Ceramika Muchówka 26 31 44-42
10. Górnik Siedlec 26 29 39-57
11. Polanka Nieszkowice Wielkie 26 28 39-55
—
12. Zryw Królówka 26 26 58-68 – baraż
—
13. Tarnavia Tarnawa 26 24 49-80 – spadek
14. Gryf Chronów 26 19 46-80 – spadek
Baraż o miejsce w Klasie okręgowej:
Novi/Rzezawianka Rzezawa 2-5 (2-1, 0-4) Wiślanie Wola Przemykowska
Baraż o miejsce w Klasie A
Zryw Królówka 2-1 Żubr Gawłówek
Obie rundy na szczycie ułożyły się dość podobnie. Lepiej rozpoczynała je Novi/Rzezawianka Rzezawa, jednak z czasem szala zaczynała się przechylać w stronę Orła Cikowice, a decydujące były bezpośrednie mecze, które w obu przypadkach rozstrzygnęła na swoją korzyść drużyna Sławomira Siodlarza (3-2, 2-0). Zwycięstwo spadkowicza nie jest żadnym zaskoczeniem, bo w powszechnej opinii dysponował bardzo mocną kadrą jak na ten poziom rozgrywkowy. Patrząc na statystyki może pochwalić się zarówno najmocniejszym atakiem, jak i obroną ligi. Na każdej pozycji występowali zawodnicy wyróżniający się na tle konkurencji. Szybko wraca do „okręgówki” i powinien tam z miejsca być w stanie rzucić wyzwanie wielu przeciwnikom. Wicemistrz także zanotował ogólnie bardzo dobre wyniki, ale nie dało mu to awansu, bo w barażowym dwumeczu uległ Wiślanom Wola Przemykowska (2-1, 0-4), choć pierwsze spotkanie potoczyło się po jego myśli. Zabrakło utrzymania świetnej formy w końcowych fragmentach obu części sezonu. Siłą Novi/Rzezawianki była zwłaszcza doskonała obrona, 2. w stawce pod względem straconych goli, ale statystyki zepsuły ostatnie dwa starcia, gdy będąc już pewna gry w barażu straciła 6 bramek.
Ostatecznie tylko punkt mniej od drużyny z Rzezawy zdobył GKS Drwinia, który niemal od początku prezentował równą, dobrą formę. Sezon wprawdzie rozpoczął od wysokiej porażki 1-6 właśnie z Novi/Rzezawianką, a na wiosnę uległ temu rywalowi 1-3, z Orłem zdobył punktów w dwóch spotkaniach, ale dobrych momentów było znacznie więcej. Przemysław Młynarz w swoim pierwszym okresie w roli trenera tego zespołu poprowadził go do bardzo solidnych wyników. Trzeba odnotować, że GKS nie grał na swoim boisku, które przechodziło przebudowę, tylko w Wyżycach. Niesamowity czas ma za sobą Piotr Długoszewski, który został królem strzelców. To imponujący dorobek nawet na tym poziomie. 4. pozycja przypadła Macierzy Lipnica Murowana. Od lat plasuje się ona w czołówce, ale nie potrafi przebić szklanego sufitu, bo zawsze pojawia się ktoś mocniejszy. Szczepan Goryczko i jego podopieczni jesień mieli jeszcze całkiem udaną, ale w drugiej połowie kampanii pojawił się kryzys, starcie z Polanką zostało w ogóle oddane walkowerem, co jest pewną plamą na honorze. Czas na przebudowę, już po wodzą trenera Marka Tomkiewicza.
Od KR-u Jodłówka rozpoczyna się szeroki środek tabeli, bo różnice w dorobkach drużyn były naprawdę niewielkie. Co ciekawe, spośród ekip z miejsc 5.-14. zaledwie jedna – jest nią Ceramika Muchówka – może pochwalić się dodatnimi bilansem bramkowym. Tylko KR zanotował tyle samo zwycięstw co porażek – po 10. Reszta częściej schodziła z boiska pokonana, co pokazuje, że czołówka mocno zdystansowała konkurencję. Finalnie w górnej połowie stawki zmagania zakończył jedyny beniaminek, Raba Książnice. Pomogła w tym seria czterech wygranych na koniec sezonu. Solidny okres zanotowali Nieszkowianka Nieszkowice Małe, Błękitni Krzeczów, spadkowicz z Muchówki. Nieco więcej problemów miał już za to Górnik Siedlec, jednak i on utrzymywał przewagę nad zagrożoną strefą.
Ostatnie bezpieczne miejsce zajęła walcząca niemal od początku o złapanie oddechu Polanka Nieszkowice Wielkie. Po bardzo nieudanej dla siebie rundzie jesiennej musiała dokonać wyraźnego progresu, żeby pozostać w lidze. Sprzyjały jej okoliczności, bo z Macierzą, jak już wspomniałem, wygrała bez walki, zaskoczyła też pewnego już awansu Orła, ale w decydującym momencie musiała pokonać też na wyjeździe Tarnavię i dokonała tego w dobrym stylu. W barażu znalazł się Zryw, przed rokiem także 12. ale wtedy to miejsce dawało bezpieczne utrzymanie. Udanie rozpoczął zmagania, ale energii nie starczyło mu na zbyt długo. Znów kluczową postacią był Damian Babraj i to zwłaszcza jego bramki pozwoliły wyprzedzić dwóch rywali. Choć drużyna z Królówki zdobyła średnio 1 punkt na mecz, co w poprzednich latach na ogół wystarczało do zajęcia wyższego miejsca, to musiała teraz walczyć o miejsce w rozgrywkach z Żubrem Gawłówek. Po zaciętym starciu toczonym w upalny czerwcowy dzień ostatecznie wygrała 2-1 i znów uniknęła spadku.
Zdecydowanie największym rozczarowaniem sezonu jest postawa Tarnavii, która przez ostatnich siedem edycji, gdy pożegnała się z „okręgówką” zawsze należała przynajmniej do ligowych średniaków, a potrafiła też notować dobre rezultaty. Z reguły nieźle punktowała na swoim boisku, za to jej wadą były wyniki meczów wyjazdowych. Szkopuł w tym, że wiosną zupełnie straciła wszystkie atuty i jednocześnie nie wyeliminowała wad. Po naprawdę słabym okresie spadła na 13. miejsce, a jej los przypieczętowała wspomniana przegrana 1-5 z Polanką. Ostatni raz w Klasie B grała w kampanii 2004/05, czyli już naprawdę bardzo dawno temu. Ostatnia lokata przypadła Gryfowi Chronów. 19 zdobytych „oczek” to o jedno więcej niż rok wcześniej, ale wówczas to dało bezpieczne 11. miejsce, co pokazuje, jak zmieniły się realia.
Autor: Mateusz Filipek
