BSF ABJ Powiat Bochnia po wyrównanej rywalizacji pokonał na wyjeździe zespół z Torunia. Dla ekipy Romana Vakhuli to już piąta wygrana w tym sezonie.
FC Reiter Toruń 3-4 (2-2) BSF ABJ Bochnia
Maciej Jankowski 11′, Kevin Kollár 20′, Jean Costa 38′ – Minor Cabalceta 15′, Vesa Lilja 16′, Wojciech Doroszkiewicz 30′, Wojciech Przybył 37′
Bochnianie musieli poradzić sobie bez Mikhaela Almeidy, który został zawieszony na dwa mecze za niebezpieczne zagranie w meczu z Eurobusem, ale pierwszy raz w dużym wymiarze szansę otrzymał Vesa Lilja. Spotkanie od początku było zacięte. Gospodarze grali bardzo agresywnie, ale gracze BSF-u nie ustąpili im pola. Niestety dali się za to zaskoczyć po źle rozegranym rzucie rożnym. Piłkę przejął Maciej Jankowski i po samotnym rajdzie pokonał Rafała Aksamita. Na szczęście po chwili to oni znaleźli się na prowadzeniu. Wprawdzie wcześniej Kevin Kollar w rewelacyjnym stylu zatrzymał Piotra Matrasa (zdecydowanie kandydat do interwencji kolejki), ale później wspominany w Bochni ciepło za swoje udane występy Słowak przepuścił dla równowagi średnio udany strzał Minora Cabalcety, a po mocnym podaniu Aksamita kierunek strzału zmienił Lilja, kierując futsalówkę do bramki. Kollar w pełni zrehabilitował się w ostatniej akcji przed przerwą, gdy niemal z połowy wyrównał na 2-2. Goście odzyskali prowadzenie dzięki świetnemu odbiorowi i błyskawicznej decyzji o strzale Wojciecha Doroszkiewicza. Kolejne trafienie zdobyli po stracie podejmujących coraz większe ryzyko rywali. Do pustej bramki piłkę skierował Wojciech Przybył. Torunianie wycofali bramkarza, ale to dało im tylko jednego gola. Zdobył go Jean Costa.
Oto najważniejsze wnioski po tym meczu:
Monolit.
Bochnianie zagrali zespołowo. Trudno wskazać kogoś, kto zanotowałby wybitny występ, ale wielu graczy zaprezentowało dobry poziom i ogromną wolę walki. Na początku drugiej części zyskali przewagę, wykreowali więcej okazji, zmusili też rywali do błędów. Spokój w tyłach zapewnia Rafał Aksamit, który znajduje się w dobrej formie, a dość szeroka rotacja daje trenerowi wiele możliwości.
Wykorzystane błędy rywali.
Zespół Romana Vakhuli swoje dwie pierwsze bramki zdobył w dość szczęśliwych okolicznościach, ale ogólnie stworzył sobie wystarczająco wiele okazji, by można uznać, że w pełni zapracował na ten dorobek. Po przerwie potrafił zmusić torunian do kolejnych pomyłek. Zawodnicy BSF-u potrafią wykazać się niezłą skutecznością, a przeciwko rywalom z podobnej półki potrafią kreować sporo okazji.
Na żyletki.
Póko co bochnianie wygrywają wyłącznie po zaciętych starciach różnicą nie większą niż dwie bramki, ale to już piąty mecz rozstrzygnięty na ich korzyść. Nie można więc mówić tu o przypadkowych sukcesach. Ten zespół nadal musi się rozwijać, jeśli chce w tym sezonie osiągnąć coś wyjątkowego, ale na pewno nie brak mu charakteru i wiary we własne możliwości. Teraz poprzeczka znów pójdzie znacząco w górę, bo w niedzielę do Bochni przyjedzie Constract. Przed własną publicznością na pewno stać ich na kolejny dobry występ.
8. kolejka
Constract Lubawa 3-6 Eurobus Przemyśl
Futsal Świecie 1-3 Śląsk Wrocław
Legia Warszawa 3-4 Rekord Bielsko-Biała
Jagiellonia Białystok 2-2 Red Dragons Pniewy
Piast Gliwice 1-1 Wiara Lecha Poznań
AZS UŚ Katowice 4-3 We-Met Futsal Club Kamienica Królewska
KKF Motus Kazimierza Wielka 0-10 Futsal Leszno
Tabela
1. Piast Gliwice 8 22 48-7
2. Eurobus Przemyśl 8 22 39-11
3. Rekord Bielsko-Biała 8 18 34-11
4. Śląsk Wrocław 8 17 22-13
5. Constract Lubawa 8 15 34-26
6. BSF ABJ Bochnia 8 15 24-30
7. Wiara Lecha Poznań 8 14 24-22
8. AZS UŚ Katowice 8 13 24-31
9. Futsal Świecie 8 12 23-33
10. Futsal Leszno 8 9 36-29 2
11. Legia Warszawa 8 8 27-30
12. We-Met Futsal Club Kamienica Królewska 8 6 17-25
13. FC Toruń 8 4 17-29
14. Jagiellonia Białystok 8 4 19-39
15. KKF Motus Kazimierza Wielka 8 4 18-46
16. Red Dragons Pniewy 8 2 20-44
MF
