BSF ABJ Bochnia nie sprostał Constractowi Olsztyn w meczu 9. kolejki. Goście bardzo szybko objęli wysokie prowadzenie i nie oddali go do końca.
BSF Bochnia 1-6 (0-5) Constract Olsztyn
Arkadiusz Budzyn 29′ – Adriano Lemos 1′, 13′, Kacper Sendlewski 8′, Sándor Hadházi 8′, Sebastian Grubalski 15′, Sebastian Leszczak 23′
Mecz potoczył się idealnie dla gości, bo ci potrzebowali zaledwie kwadransa, żeby zdobyć pięć bramek. Pierwszy gol padł po pechowej interwencji Mateusza Prokopa, który wystawił piłkę Adriano Lemosowi, a ten dopełnił formalności. W kolejnych minutach bochnianie byli słabo zorganizowani i popełnili poważne błędy, przegrywali też pojedynki. Rywalizacja szybko straciła temperaturę. Trener Roman Vakhula dał więcej szans na grę zmiennikom. Jedyną bramkę dla miejscowych zdobył po szybkiej wymianie podań Arkadiusz Budzyn, przerzucając w efektowny sposób piłkę nad interweniującym Hubertem Zadrogą. Jedno trafienie w rywalizacji z dawnymi kolegami zanotował Sebastian Leszczak. Dla byłego kapitana BSF-u było to całkiem udane spotkanie, choć z pewnością notował w swojej karierze o wiele bardziej spektakularne występy.
Oto najważniejsze wnioski z tego spotkania:
Bez wiary.
Szkoda tego spotkania, bo wydawało się, że Constract znajduje się obecnie daleko od szczytu formy i to dobry moment, by się z nim zmierzyć. Niestety to goście od pierwszej sekundy zdominowali BSF, wykorzystali swoje okazje i mogli kontrolować przebieg wydarzeń. Wszystko było rozstrzygnięte już po pierwszej połowie, bo w szeregach bochnian nie widać było wiary w wygraną.
Ofensywna niemoc.
Bochnianie nadal nie potrafią zaskakiwać dobrze poukładanych w obronie rywali. Tym razem nie przegrali do zera, jak wydarzyło się w przypadku poprzednich trzech porażek, ale trafienie Arkadiusza Budzyna, bardzo ładne skądinąd, nie mogło już znacząco odmienić losów rywalizacji. Dogodnych okazji gospodarze mieli niewiele, stąd nie dziwi skromny dorobek bramkowy.
Różnica klas.
Pięć wygranych i cztery porażki od początku rundy to wciąż wynik na miarę oczekiwań, ale na pewno widać, że w spotkaniach z mocnymi przeciwnikami BSF ma ogromne problemy, jeśli tylko początek nie ułoży się po jego myśli. Chlubnym wyjątkiem była wygrana ze Śląskiem, ale wtedy właśnie potrafili idealnie rozpocząć rywalizację. Musi znaleźć jakiś sposób na ten problem, ponieważ inaczej nie będzie miał żadnych szans z wyżej notowanymi ekipami.
Teraz czas na dwutygodniową przerwę, po której bochnian czeka ważny wyjazd do Świecia. Najbliższy przeciwnik dostał tym razem bolesną lekcję futsalu od Eurobusu Przemyśl.
Pozostałe mecze 9. kolejki
BSF ABJ Bochnia 1–6 Constract Lubawa
Red Dragons Pniewy 0–5 Piast Gliwice
Rekord Bielsko-Biała 5–2 Jagiellonia Białystok
Wiara Lecha Poznań 5–2 AZS UŚ Katowice
We-Met Futsal Club Kamienica Królewska 5–2 KKF Motus Kazimierza Wielka
Futsal Leszno 7–5 FC Toruń
Eurobus Przemyśl 11–1 Futsal Świecie
***
Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 18 listopada, 18:30
Tabela
1. Piast Gliwice 9 25 53-7
2. Eurobus Przemyśl 9 25 50-12
3. Rekord Bielsko-Biała 9 21 39-13
4. Constract Olsztyn 9 18 40-27
5. Śląsk Wrocław 8 17 22-13
6. Wiara Lecha Poznań 9 17 29-24
7. BSF Bochnia 9 15 25-36
8. AZS UŚ Katowice 9 13 26-36
9. Futsal Leszno 9 12 43-34
10. Futsal Świecie 9 12 24-44
11. We-Met Futsal Club Kamienica Królewska 9 9 22-27
12. Legia Warszawa 8 8 27-30
13. FC Toruń 9 4 22-36
14. Jagiellonia Białystok 9 4 21-44
15. KKF Motus Kazimierza Wielka 9 4 20-51
16. Red Dragons Pniewy 9 2 20-49
MF
