Reklama

I liga. Marek Pączek: „W piłce nie można się załamywać”

Od kilku dni Marek Pączek jest zawodnikiem Okocimskiego Brzesko. Nowy bramkarz „Piwoszy” podzielił się z nami wrażeniami z nowego miejsca pracy. Jak widzi swoją rolę w Okocimskim? Co myśli o młodzieży z BKS? Zapraszamy do lektury.

Od kilku dni jest pan nowym zawodnikiem pierwszoligowego Okocimskiego Brzesko, tymczasem zimą, po fiasku transferu do tej klasy rozgrywkowej rozważał pan zakończenie przygody z piłką. Warto było chyba pomęczyć się w BKS?

Nigdy się w Bocheńskim nie męczyłem, piłka nożna od dziecka była i jest moją pasją która sprawia mi największą satysfakcję. Prawdą jest że rozważałem zakończenie gry w piłkę i zajęcie się innymi dziedzinami ale los widocznie zdecydował za mnie i nie ukrywam że się z tego cieszę.

Przyszedł pan z trzeciej ligi do klubu, którego celem jest utrzymanie się na zapleczu ekstraklasy. Ciężko będzie o miejsce w pierwszej jedenastce. Pana rywalem do miejsca w bramce będzie Aleksander Kozioł, który po odejściu Dawida Mieczkowskiego z pewnością liczy na regularne występy.

Naszym celem jako drużyny podejrzewam będzie jak najlepsza gra, mamy młody perspektywiczny zespół, młody sztab szkoleniowy , więc wydaję mi się że przy rozsądnych transferach Okocimski będzie grał dobrze w piłkę co jednocześnie przełoży się na pokaźną zdobycz punktową. Co do rywalizacji to jest ona nieodłącznym elementem sportu, ja lubię zdrową rywalizację. Myślę ze będzie ona tylko i wyłącznie z korzyścią dla zespołu.

Powraca pan do piłki na szczeblu ogólnopolskim po ponad dwuletniej przerwie. Dlaczego nie udało się panu w Cracovii? Przygoda GKS Katowice też nie przebiegała chyba tak jak pan sobie wymarzył?

Szczerze mówiąc nie chcę już roztrząsać mojego pobytu w Cracovii jak i gry w GKS, wolę skupić się na teraźniejszości i robić po prostu swoje, nie myślę co będzie, nie analizuję tego tak jak robiłem to kilka lat temu. Piłka nożna nauczyła mnie pokory do życia dlatego twardo stąpam po ziemi. Najważniejsze w tym wszystkim jest zdrowie i szczęście moje i moich bliskich.

Na jak długo związał się pan z Piwoszami? Czy były jeszcze jakieś propozycje po zakończeniu minionego sezonu?

Jakieś zapytania pojawiały się już w trakcie rundy, ale z racji lokalizacji oferta Okocimskiego była na pierwszym miejscu. Kontrakt będzie obowiązywał przez rok.

Zespół z Brzeska czeka ciężka walka o utrzymanie, podobny cel będzie przyświecał w nowych rozgrywkach chyba także pana poprzedniemu klubowi – BKS Bochnia?

Nigdy nie można zakładać przed rozgrywkami że obie te drużyny będą walczyły tylko o utrzymanie. Piłka nożna dlatego jest najpopularniejszym sportem na świecie że jest nieobliczalna. Wiadomo że w Brzesku tworzona jest nowa drużyna i jest to niewiadoma ale już po pierwszych grach kontrolnych widać że idziemy w dobrym kierunku. Liga rusza szybko i ona zweryfikuje nas wszystkich bardzo szybko, dlatego trzeba mocno pracować na treningach by na koniec lipca być optymalnie przygotowanym do pierwszego meczu z ligowego.

Co do Bocheńskiego to wiadomo że III liga będzie liczyła teraz 18 zespołów i poziom na pewno będzie wyższy, plan jest taki by zespół był mieszanką rutyny i młodości. Do pierwszego zespołu trafi teraz kilku naprawdę bardzo utalentowanych wychowanków którym skończył się wiek juniora i myślę że z czasem oni zaczną odgrywać poważniejszą rolę w tym zespole.

Grał pan dotychczas w klubie, w którym przez ligową kadrę przewinęło się wielu młodych zawodników, którzy znaleźli się w kręgu zainteresowania klubów ekstraklasy i I ligi. Czy przejście pana do Okocimskiego będzie także wyznaczać szlak transferowy dla kolejnych zawodników BKS?

Wątpię by miało to jakiekolwiek znaczenie, to czy młodzi zawodnicy Bocheńskiego trafią do wyższych lig zależy tylko od nich samych. Na pewno talentu im nie brakuje, ale zdecydowanie ważniejszym elementem w tym wszystkim jest ciężka praca na treningach, determinacja. W piłce nie można się poddawać czy załamywać, trzeba robić swoje i wierzyć że ciężką pracą prędzej czy później zrealizuje się zamierzony cel.