Reklama

Pierwszoligowa opowieść: bajka, która źle się skończyła dla MOSiR-u

Cała Polska żyje piłką nożną. Od dnia 10 czerwca, kiedy to Euro 2016 zaczęło się we Francji, piłkarska gorączka opanowała chyba każdy zakątek polskiej krainy. Nie inaczej sprawa się ma w Bochni, bo tutaj fanatyków sportu nie brakuje. Biało czerwone flagi przewieszone przez poręcze balkonów, powiewające na samochodach… – kultura kibiców w pełni rozkwita. Rozkwitała też w czasie sezonu ligowego i paradoksalnie, nie będę teraz mówić o sezonie futbolowym… W sezonie 2015/2016 kosmiczną dawkę emocji fundowali swym sympatykom bocheńscy piłkarze ręczni i to właśnie im poświęcony zostanie niniejszy tekst.

Od czasu ostatniego meczu sezonu faktycznie minęło już sporo czasu, ale w sercach niektórych kibiców chyba nadal siedzi ukryty żal i smutek. Na pewno nie takiego rozstrzygnięcia tegorocznych rozgrywek spodziewali się bowiem fani bocheńskiego szczypiorniaka, ale też sami zawodnicy na pewno liczyli na to, że rzeczywiście uda się COŚ osiągnąć. Życie bywa jednak brutalne, a już w szczególności droga po której stąpa sportowiec, bywa usłana niezliczoną liczbą kolców i przeszkód. Bochnianie już w pierwszym meczu sezonu natrafili na kolec, który mocno naznaczył ich sportową ambicję i sprawił, że wielki zapał ekipy nieco osłabł. A wszystkim wydawało się, że piękna bocheńska bajka będzie niekończącą się opowieścią…

Nie tak dawno temu, w położonym na pograniczu Pogórza Wiśnickiego oraz Pogórza Bocheńskiego mieście, narodził się zespół, który swą wolą walki i swymi umiejętnościami zawładnął rozgrywkami drugoligowymi. Ów zespół, prowadzony przez Ryszarda Tabora, robił co w jego mocy by spełnić swe marzenia o awansie na zaplecze Superligi i to marzenie faktycznie spełnić się udało. Gdy euforia z awansu nieco opadła, w sercach kibiców i zawodników pojawiły się pierwsze obawy. Okazało się bowiem, że zebranie odpowiedniej kwoty uprawniającej do występów w pierwszej lidze to nie taka łatwa sprawa. Potwierdziło się jednak, że kto mocno wierzy, dokona wszystkiego – finansowa przeszkoda została pokonana i z takim optymistycznym akcentem rozpoczęto wielkie przygotowania do startu sezonu 2015/2016.

MOSiR BochniaSezon 2014/2015 był pełen pozytywnych emocji. MOSiR walczył, MOSiR wygrywał, MOSiR awansował do pierwszej ligi! Fot. Joanna Dobranowska

Nowy sezon, nowe oczekiwania i nowe twarze… W bocheńskiej ekipie pojawiło się kilku zawodników, którzy w mniejszym lub większym stopniu ocierali się gdzieś wcześniej o zespół MOSiR-u. Jedni awansowali do składu z młodych bocheńskich zespołów, inni o drużynę z Solnego Grodu ocierali się na parkietach ligowych – generalnie rzecz ujmując, skład MOSiR-u zyskał siedmiu graczy. Paweł Lysy, Tomasz Wolnik, Krzysztof Więcek, Damian Obroślak – z tej czwórki w sezonie 2014/15 tylko Krzysiek był lepiej znany sympatykom jeszcze wtedy drugoligowej ekipy. Poza tym do drużyny dołączyli jeszcze Mateusz Nowak, z którym bochnianie ścierali się w meczach z krakowską Wandą, a także Wiktor Budziosz i Adam Janus.

Inni przewyższają nas doświadczeniem, cwaniactwem boiskowym , ale sądzę, że jeżeli chodzi o taktykę i motorykę to na pewno nie odstajemy – oceniał swój zespół tuż przed startem rozgrywek, Ryszard Tabor. – Ważna będzie dyspozycja dnia – jeżeli zagramy na swoim dobrym i bardzo dobrym poziomie to jesteśmy w stanie zyskiwać punkty i na to liczę, bo tylko w tych okolicznościach możemy coś osiągnąć. Natomiast jeżeli będziemy grać przeciętnie albo słabo to nie mamy żadnych szans – podkreślał trener.

Górny rząd od lewej: Filip Pach, Tomasz Wolnik, Tomasz Węgrzyn, Damian Obroślak, Wiktor Budziosz, Mateusz Wąsik, Maciej Imiołek. Środkowy rząd od lewej: Maciej Haber (kierownik drużyny), Adrian Najuch, Mateusz Nowak, Jakub Piątkowski, Mateusz Bujak, Tymoteusz Kozioł, Krzysztof Więcek, Ryszard Tabor (trener), Maciej Hamuda (masażysta). Dolny rząd od lewej:  Jakub Spieszny, Dawid Kokoszka, Mateusz Zubik, Paweł Lysy, Kacper Król, Adam Janus. Nieobecni: Jarosław Gut, Marcin Janas, Krzysztof Serwatka.  Fot. Joanna Dobranowska
Górny rząd od lewej: Filip Pach, Tomasz Wolnik, Tomasz Węgrzyn, Damian Obroślak, Wiktor Budziosz, Mateusz Wąsik, Maciej Imiołek. Środkowy rząd od lewej: Maciej Haber (kierownik drużyny), Adrian Najuch, Mateusz Nowak, Jakub Piątkowski, Mateusz Bujak, Tymoteusz Kozioł, Krzysztof Więcek, Ryszard Tabor (trener), Maciej Hamuda (masażysta). Dolny rząd od lewej: Jakub Spieszny, Dawid Kokoszka, Mateusz Zubik, Paweł Lysy, Kacper Król, Adam Janus. Nieobecni: Jarosław Gut, Marcin Janas, Krzysztof Serwatka. Fot. Joanna Dobranowska

No właśnie. I jak to było z tymi szansami bochnian w nowym sezonie? Grali przeciętnie, słabo czy wręcz przeciwnie – na ich grę można było patrzeć z przyjemnością? – W zasadzie w tym sezonie mieliśmy wszystko, ale najbardziej brakowało zwycięstw…

Meczu określanego jako debiut bocheńskiego beniaminka w lidze nie mogli zobaczyć bocheńscy kibice na żywo (chyba, że ktoś wybrał się do Grodkowa). Wielu skazywało MOSiR na porażkę, ale taka zawsze jest rola beniaminka. Bochnianie pokazali jednak, że wcale nie mają zamiaru być ekipą, która bez walki oddaje punkty przeciwnikowi. Niestety, mimo iż było naprawdę bardzo blisko, nie udało się przywieźć korzystnego rezultatu z Grodkowa. Przegrana różnicą jednej bramki naprawdę była bolesna, a najgorsze było to, że nasi chłopcy naprawdę mieli szansę na zwycięstwo.

Co się odwlecze to nie uciecze – tak mogli myśleć kibice. Problem polegał jednak na tym, że zwycięstwa ciągle uciekały bochnianom sprzed nosa. Były oczywiście mecze, w których wygrana pozostawała tylko w sferze marzeń ( jak np. konfrontacja ze śląską Olimpią czy piotrkowskim Piotrkowianinem), ale były też takie spotkania, po których mieli czego żałować gracze MOSiR-u. Ile było spotkań przegrywanych w końcówkach? – Co najmniej kilka. Ile dokładnie konfrontacji bochnianie przegrali różnicą jednej bądź dwóch bramek? – Było pięć takich spotkań. Ile razy remisowaliśmy? – Dwukrotnie. Czy w tych spotkaniach to rywale byli minimalnie lepsi? – Zazwyczaj to bochnianie wykazywali się niefrasobliwością w decydujących fragmentach meczu…

MOSiR Bochnia - UKS Olimp Grodków 20:22 (12:8)Mecz z Olimpem Grodków (przegrany różnicą dwóch bramek 20:22) był jednym z tych spotkań, które można było wygrać, ale … nie udało się. Fot. Joanna Dobranowska

Jak podsumował tegoroczne rozgrywki szkoleniowiec bochnian? – Sezon dla nas nieudany, ponieważ zdobyliśmy niewielką ilość punktów – przyznał szczerze Ryszard Tabor. – Patrząc na tabelę, jesteśmy niewątpliwie najsłabszym zespołem, ale w tych rozgrywkach mogliśmy mieć zdecydowanie więcej punktów. Takich punktów, jak chociażby w ostatnim spotkaniu sezonu, uciekło nam przynajmniej kilka, żeby nie powiedzieć kilkanaście. Jakbyśmy prześledzili pierwszą i drugą rundę to możemy ich naliczyć naprawdę wiele. W Grodkowie, drugi meczu u siebie z Grodkowem, mecz w Tarnowie, mecz u siebie z Tarnowem, z Chrzanowem i tak można wymieniać… – analizował trener MOSiR-u.

Czy dało się jakoś zaradzić bocheńskim błędom i ustrzec przed porażkami w końcówkach? – Nie ulega wątpliwości, że gdybyśmy byli zespołem bardziej doświadczonym albo mieli jednego bardzo doświadczonego zawodnika czy bardziej doświadczonego od tych chłopaków którzy grają, to prawdopodobnie mielibyśmy więcej tych punktów. W innych zespołach pierwszoligowych i to praktycznie w każdym zespole, tak właśnie było – w kluczowych momentach ci najbardziej doświadczeni zawodnicy rzucali bramki i przechylali szalę zwycięstwa na stronę swej drużyny. Takim zespołem jest Tarnów, Legnica, Wągrowiec, Końskie… – To jest dla nas olbrzymia nauka, niemniej jednak z nauki trzeba wyciągać w nioski – mówił trener Tabor.

Tomasz NapierałaW konfrontacjach MOSiR-u z KSSPR-em Końskie jednym z tych zawodników, który potrafił zrobić różnicę na korzyść rywali bochnian, był Tomasz Napierała. Fot. Joanna Dobranowska

Bochnianie rozegrali sporo spotkań, z których wiele wniosków wyciągnąć się dało. Czy jednak poza faktem, że w kadrze zabrakło bardzo doświadczonego gracza, który mógłby wziąć ciężar gry na swe barki był jedynym czynnikiem, który sprawił, że na koniec sezonu MOSiR zamknął ligową tabelę z nienajlepszym dorobkiem punktowym? – Można też powiedzieć, że biednemu zawsze wiatr w oczy – relacjonował dalej szkoleniowiec bochnian. – W pierwszej rundzie, chyba w drugim spotkaniu, kontuzji doznał kluczowy gracz – Mateusz Bujak, w połowie rudny kontuzji doznał Mateusz Zubik i to dla nas miało istotne znaczenie, bo osłabiło siłę naszego zespołu. W drugiej rundzie podobna sytuacja: w pierwszym meczu kontuzji doznał nasz najlepszy strzelec Kacper Król i tutaj zaczęły się tego typu problemy, że nie mieliśmy na tyle szerokiej i wyrównanej kadry żebyśmy mogli błyskawicznie tych chłopaków zastąpić.

Kontuzja jednego zawodnika oznacza jednak, że otwierają się drzwi dla tych, którzy zazwyczaj przyglądają się spotkaniu z wysokości ławki rezerwowych i o tym także mówił opiekun bocheńskiej drużyny: – Nie ma jednak sensu całej winy zwalać na kontuzje podstawowych graczy, bo wtedy zawsze otwiera się szansa dla kogoś innego . Tym kimś, kto grał mało a musiał grać zdecydowanie więcej, był Paweł Lysy. W drugiej rundzie grał w bardzo długim wymiarze czasowym niemal w każdym spotkaniu i w niektórych zagrał naprawdę świetnie. W końcówce rundy zagrał słabiej, ale to jest chyba przywilej młodości. Ten chłopak ma olbrzymie możliwości i pokazał, że stać go na wiele. Może nie ustabilizował jeszcze do końca swej gry, ale gdybyśmy mieli więcej takich zawodników jak on, to na pewno byśmy się bardzo cieszyli. Paweł jest na pewno odkryciem tego sezonu – przyznał bez ogródek Ryszard Tabor.

MOSiR Bochnia – SRS Czuwaj Przemyśl 28:34 (16:16)Paweł Lysy to niezwykle utalentowany zawodnik, a słowa Ryszarda Tabora tylko to potwierdzają. Fot. Joanna Dobranowska

Sezon 2015/2016 udowodnił, że bochnianie mają ambicję i wielką wolę walki, ale przede wszystkim pokazał jak wielka praca musi zostać wykonana by w konfrontacjach z doświadczonymi ekipami MOSiR mógł osiągać korzystne wyniki. Wiadomo, że wynik wynikowi nie jest równy i większe znaczenie ma brzydka wygrana niż urokliwa porażka, ale ten styl także ma niebagatelne znaczenie. Patrząc na to przez co przeszli gracze z Solnego Grodu w zakończonych rozgrywkach, niejeden by się poddał, niejeden straciłby chęci do gry, ale bochnianie walczyli do samego końca.

Cel jaki postawiono przed drużyną (utrzymanie w lidze) nie został osiągnięty i to trzeba szczerze przyznać. – Mimo tej małe ilości punktów którą zdobyliśmy, mimo bardzo wielu przegranych spotkań, ten zespół pracował bardzo ciężko i ten zespół w każdym meczu walczył szalenie ambitnie. Robił błędy, grał lepiej, grał gorzej, ale nie można mu odmówić woli walki – powiedział trener Tabor. I rzeczywiście, może i ta bocheńska bajka w wydaniu pierwszoligowym nie trwała zbyt długo, ale trzeba przyznać, że reprezentanci MOSiR-u robili co w ich mocy by choć w niektórych rozdziałach owej bajki dać trochę radości swym kibicom.

Joanna Dobranowska

Dorobek MOSiR-u w sezonie 2015/2016:
Zwycięstwa: 1 (18. kolejka: MOSiR Bochnia – Odlewnia Ostrowiec Św. 29:27 (15:16))
Remisy: 2 (23. kolejka: MTS Chrzanów – MOSiR Bochnia 26:26 (13:14), 24. kolejka: MOSiR Bochnia – SPR Tarnów 27:27 (14:13))
Porażki: 23.

Tabela grupy B pierwszej ligi na zakończenie sezonu 2015/2016 (miejsce, drużyna, mecze, zwycięstwa, remisy, porażki, stosunek bramek, punkty zdobyte, punkty stracone)
1. MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. 26, 22, 2, 2, 881:688, 46, 6
2. KPR Ostrovia Ostrów Wlkp. 26, 20, 1, 5, 806:732, 41, 11
3. MKS Olimpia MEDEX Piekary Śląskie 26, 17, 2, 7, 825:719, 36, 16
4. MSPR Siódemka Legnica 26, 15, 0, 11, 738:712, 30, 22
5. LKPR Moto-Jelcz Oława 26, 13, 4, 9, 746:691, 30, 22
6. KSSPR Końskie 26, 13, 0, 13, 766:758, 26, 26
7. SRS Czuwaj Przemyśl 26, 12, 2, 12, 801:812, 26, 26
8. MKS Nielba Wągrowiec 26, 12, 1, 13, 759:761, 25, 27
9. SPR Tarnów 26, 11, 2, 13, 715:762, 24, 28
10. MTS Chrzanów 26, 9, 4, 13, 689:737, 22, 30
11. KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. 26, 8, 4, 14, 734:747, 20, 32
12. UKS Olimp Grodków 26, 8, 2, 16, 653:745, 18, 34
13. VIRET CMC Zawiercie 26, 7, 2, 17, 676:755, 16, 36
14. MOSiR Bochnia 26, 1, 2, 23, 639:809, 4, 48.

Kolejne spotkania MOSiR-u w sezonie 2015/2016:
1. kolejka: UKS Olimp Grodków – MOSiR Bochnia 29:28 (15:13)
2. kolejka: MOSiR Bochnia – LKPR Moto-Jelcz Oława 20:27 (10:11)
3. kolejka: MKS Nielba Wągrowiec – MOSiR Bochnia 36:30 (15:13)
4. kolejka: Olimpia Piekary Śląskie – MOSiR Bochnia 35:21 (19:10)
5. kolejka: KSZO Odlewnia Ostrowiec Św. – MOSiR Bochnia 39:27 (18:11)
6. kolejka: MOSiR Bochnia – SRS Czuwaj Przemyśl 28:34 (16:16)
7. kolejka: KPR Ostrovia Ostrów Wlkp. – MOSiR Bochnia 38:20 (19:10)
8. kolejka: MOSiR Bochnia – KSSPR Końskie 26:31 (11:15)
9. kolejka: MOSiR Bochnia – Piotrkowianin Piotrków Tryb. 27:42 (9:25)
10. kolejka: MOSiR Bochnia – MTS Chrzanów 17:21 (8:12)
11. kolejka: SPR Tarnów – MOSiR Bochnia 27:25 (10:13)
12. kolejka: MOSiR Bochnia – VIRET CMC Zawiercie 32:33 (17:18)
13. kolejka: MSPR Siódemka Legnica – MOSiR Bochnia 33:21 (19:11)
14. kolejka: MOSiR Bochnia – UKS Olimp Grodków 20:22 (12:8)
15. kolejka: LKPR Moto-Jelcz Oława – MOSiR Bochnia 37:20 (20:12)
16. kolejka: MOSiR Bochnia – MKS Nielba Wągrowiec 24:30 (10:14)
17. kolejka: MOSiR Bochnia – Olimpia Piekary Śląskie 29:33 (12:19)
18. kolejka: MOSiR Bochnia – Odlewnia Ostrowiec Św. 29:27 (15:16)
19. kolejka: SRS Czuwaj Przemyśl – MOSiR Bochnia 33:23 (15:9)
20. kolejka: MOSiR Bochnia – KPR Ostrovia Ostrów Wlkp. 23:30 (11:14)
21. kolejka: KSSPR Końskie – MOSiR Bochnia 30:27 (14:15)
22. kolejka: Piotrkowianin Piotrków Tryb. – MOSiR Bochnia 31:18 (15:9)
23. kolejka: MTS Chrzanów – MOSiR Bochnia 26:26 (13:14)
24. kolejka: MOSiR Bochnia – SPR Tarnów 27:27 (14:13)
25. kolejka: VIRET CMC Zawiercie – MOSiR Bochnia 31:26 (14:12)
26. kolejka: MOSiR Bochnia – MSPR Siódemka Legnica 25:27 (14:10)