V liga. Dzisiaj posiedzenie Komisji Dyscyplinarnej. Co się wydarzyło w Buczu?

Od meczu Strażaka Mokrzyska z Olimpią Bucze minęło ponad 11 dni. Na boisku wygrał beniaminek z Mokrzysk 4-1, ale poza nim zrobiło się zamieszanie, przez które nie wiadomo kto ostatecznie otrzyma punkty, a w końcu jaki kształt będzie miała finalna tabela V ligi.

Przypomnijmy, w zaległym meczu 21 kolejki, rozegranym w Boże Ciało 15 czerwca, Olimpia Bucze podejmowała Strażaka Mokrzyska. Wygrali goście 1-4. W zamieszczonym w serwisie laczynaspilka.pl (kliknij TUTAJ ) składzie gości łatwo jednak zauważyć, że w 82 minucie z boiska zszedł Sebastian Mularz – rocznik 1996, a na jego miejsce wszedł senior – Łukasz Zachara. Na boisku pozostać miał tylko jeden zawodnik urodzony nie później niż w roku 1996 (czyli bramkarz Tomasz Jagiełka, rocznik 1998 – wszystkie dane rocznikowe za serwisem laczynaspilka.pl). Jako, że Regulamin określa, że V lidze w jednej drużynie na boisku musi przebywać minimum dwóch młodzieżowców, najpewniej Strażaka Mokrzyska czeka kara w postaci walkowera – tak napisaliśmy 18 czerwca, w relacji z ostatniej kolejki sezonu 2016/2017, mając na uwadze, że o tym kto się utrzyma, a kto nie zadecydują względy regulaminowe.

Od meczu minęło już 11 dni. 22 czerwca pojawił się na stronie okręgu tarnowskiego – prowadzącego rozgrywki komunikat tamtejszego Wydziału Dyscypliny. W jednym z jego fragmentów widnieje zapis:

Mecz z dnia 15.06.2017 r. pomiędzy drużynami Olimpia Bucze – Strażak Mokrzyska wynik zostanie zweryfikowany w terminie późniejszym z uwagi na wpływ pism dotyczących ewentualnych nieprawidłowości powstałych w trakcie spotkania. Sprawa dotyczy zmiany zawodnika dokonanej w 82 minucie w zespole Strażak Mokrzyska: zszedł Mularz Sebastian (zawodnik młodzieżowy) – wszedł Zachara Łukasz. W wyniku tej zmiany w drużynie Strażaka Mokrzyska od 82 minuty nie występowała regulaminowa liczba dwóch zawodników młodzieżowych. (całość możecie przeczytać TUTAJ).

O jakie nieprawidłowości może chodzić, skoro nie można ich rozstrzygnąć w ciągu tygodnia od zakończenia meczu? Szukaliśmy odpowiedzi wertując strony klubów, w których pojawiają się ze strony części forumowiczów poważne zarzuty wobec Olimpii i Strażaka sugerujące, że do żadnej zmiany nie doszło w 82 minucie, a wpisano je dopiero po zakończeniu spotkania. Przeciwnicy tej tezy twierdzą z kolei, że do żadnych nieprawidłowości nie doszło i wszystko odbyło się tak, jak stanowi zapis pomeczowego protokołu.

Trenerem Strażaka w meczu z Olimpią był Tomasz Rogóż. Szkoleniowiec, który przed ostatnim meczem sezonu – z Olimpią Wojnicz (wygranym 3-0) zapowiedział, że w przyszłym sezonie nie poprowadzi Strażaka nie był skory do zabierania głosu w sprawie meczu z Olimpią Bucze. Nie chcę komentować tego spotkania. To dla mnie zbyt przykra sprawa – powiedział. Spotkanie w Buczu prowadził sędzia Seweryn Kozub. Skontaktowaliśmy się z nim. Na pytanie o komentarz do zamieszania wokół meczu Olimpii ze Strażakiem powiedział, że o sprawie dowiedział się 2,3 dni temu i był tym zaskoczony. Nie mogę skomentować tej sprawy. Wiem, że jakaś sprawa się w związku z nią toczy. Z kolei prezes Olimpii Bucze – Czesław Borowiec – stwierdził, że o żadnym manipulowaniu dokumentacją nie było miejsca. Prezes zwrócił uwagę, że spotkał się podczas ostatniego meczu w Zakliczynie z wieloma agresywnymi uwagami ze strony gospodarzy. Dodał, że jego klub zawsze funkcjonował w ramach zasady fair play. Zwrócił jednocześnie uwagę, że jesienią za błędy w dokonanych zmianach ukarany został walkowerem Pagen Gnojnik po meczu z Orłem Dębno. Wówczas nikt nie stawiał tak odważnych zarzutów. W meczu z Mokrzyskami gościom przytrafił się błąd i tylko błąd, a że miał on miejsce na finiszu ligi? Dlaczego mielibyśmy z tego teraz się tłumaczyć? - relacjonował.

Dzisiaj będzie miało miejsce posiedzenie Komisji Dyscypliny OZPN w Tarnowie. Na posiedzenie zaproszono sędziów oraz przedstawicieli obu zainteresowanych klubów. Dzisiaj również zapadnie zapewne decyzja o tym kto otrzyma punkty za mecz w Buczu. Bez względu jednak na to, jakie będą rozstrzygnięcia Komisji, zakładając, że oskarżenia części kibiców są nieprawdziwe, tegoroczny finisz rozgrywek piątej ligi z powodu błędu kierownika zespołu gości został skażony nieufnością i niepotrzebnymi podejrzeniami. To nauczka na przyszłość dla wszystkich ludzi związanych z piłką, również tą lokalną.