Sławomir Zubel: „dołożyłem swoją cegiełkę do historii BKS”

Sławomir Zubel z końcem czerwca przestał być trenerem BKS Bochnia. Dzisiaj, gdy już pod nowymi sterami bochnianie rozpoczynają nowy sezon, ale już z perspektywy kilku tygodni szkoleniowiec podsumowuje swoją przygodę z BKS. Zapraszamy do lektury.

W sobotę rusza pierwsza kolejka nowego sezonu IV ligi. W nim BKS Bochnia zmierzy się z Popradem. BKS już bez pana na boisku i w trenerskim boksie… Będzie pan obecny na tym spotkaniu? 

Sławomir Zubel: Niestety nie będzie mnie, mam akurat swoje, wcześniej już zaplanowane prywatne sprawy. Jednak jeśli czas pozwoli to będę na kolejnych.

Spędził pan w Bochni – w trakcie ostatniego pobytu – sześć i pół sezonu, z czego ostatnie trzy jako grający trener. Jak oceni pan ten czas, jak widzi pan z perspektywy czasu to co działo się w klubie? 

Tak – sześć i pół , a wcześniej dwa sezony razem prawie dziewięć lat. Może zacznę od końcówki pytania. Trafiając do Bochni po raz drugi w 2011 roku trafiłem na bardzo ciężki okres, chyba jeden najcięższych w historii 95 letniej historii klubu. Gorączkowe poszukiwanie nowego prezesa, pamiętamy wszyscy te walne zebrania ale chętnych na przejęcie sterów w BKS-ie nie było. Była obawa, że BKS zniknie z piłkarskiej mapy. Po namowach zgodził się Marcin Krokosz przejmując stery BKS, Który miał ponad 400 tys. długu. Jak się dzisiaj okazuje za prezesury Marcina Krokosza dług stopniał do 126 tys. Klub w tym czasie zdobył dwa mistrzostwa IV ligi i grał dwa sezony w III lidze, mając nie za duży budżet i najmłodszą drużynę w lidze i nie przeszkodziło to w odnoszeniu sukcesów. Tu należą się duże słowa uznania i podziękowania dla prezesa Marcina Krokosza za to co zrobił dla BKS-u za swojej prezesury.

Po spadku z III ligi, prezes namówił mnie abym został grającym trenerem i tak się to zaczęło, pierwszy rok był walką o utrzymanie. W drugim zdobyliśmy mistrzostwo IV ligii, tu taka miła refleksja że w kadrze pierwszego zespołu było 14 zawodników których trenowałem w juniorach młodszych, a później w juniorach starszych, aby na koniec wspólnie z nimi jako grający trener wygrać IV ligę. W tym sezonie, a w szczególności po ubytkach jakie miały miejsce w zimie byliśmy skazywani jako drużyna do spadku i też stanęliśmy na wysokości zadania i utrzymaliśmy BKS w czwartej lidze.

Trener Janusz Piątek powiedział, że potrzebuje napastnika, który byłby w stanie zastąpić Sławomira Zubla. Dlaczego pan odszedł skoro jest w Bochni zapotrzebowanie na zawodnika o takich predyspozycjach?

Tu mnie pan zaskoczył, ja nie odszedłem z klubu mnie zwolniono. Z moim zwolnieniem była „krótka piłka” prezes Szydłowski w towarzystwie wiceprezesa Pietrzyka i pana Romana Kukli przekazali mi informację że nowy zarząd chce rozwiązać ze mną umowę (ważną do końca listopada 2017r.), odnośne trenowania seniorów i że nowy trener nie widzi miejsca dla mnie w drużynie jako zawodnika. Tak że nie próbowali negocjować abym pozostał w klubie, podjęli decyzję świadomie.

Zapewne śledził pan ruchy kadrowe w BKS. Do zespołu przyszło dziesięciu nowych zawodników. Część pan zna osobiście, część mógł obserwować podczas sparingu z Wiślanami. Czy te transfery dadzą zespołowi nową jakość? 

Ciężko jest ocenić teraz ruchy kadrowe jeszcze za wcześnie, oceni je na pewno czas. Biorąc pod uwagę ilość transferów i zwiększony budżet to innego planu jak gra o mistrzostwo nie może być. Nie zdobycie mistrzostwa będzie spostrzegane jako sportowa porażka tego kibice jak i pewnie sami zawodnicy by nie chcieli. Jeśli chodzi o ubytki to można powiedzieć, że niektórych zawodników na pewno będzie brakowało i będą trudni do zastąpienia. Po grach sparingowych które widziałem na pewno brakuje Tomka Maruta, wnosił dużą jakość w linii defensywnej, której w tych sparingach zabrakło i BKS w łatwy sposób tracił bramki (Wiarusy, Wiślanie). Na pewno też szkoda tych zawodników co wygrali rok temu ligę a teraz ich nie ma w kadrze.

  Czy czegoś żałuje pan z pobytu w BKS, a z czego jest pan najbardziej dumny?

Czy żałował ? Nie przypominam sobie takiej sytuacji czy rzeczy, a dumny jestem z tych wszystkich lat które spędziłem w BKS-ie i to co z nim udało się osiągnąć jako zawodnik czy trener oraz że mogłem dołożyć swoją cegiełkę do historii takiego klubu jakim jestem BKS.

W trakcie przygody z BKS przeżywał pan wiele miłych chwil: król strzelców IV ligi, strzelec pierwszej historycznej bramki w III lidze i od razu w derbach ze Szreniawą czy też uhonorowanie – jako trener – w grudniu 2016r. złotą odznaką…

Na pewno tak było trochę tych miłych chwil. Pamiętam tę bramkę. Strzeliłem na jeden zero po podaniu Sebastiana Turczyna, a Konrad Czapeczka dołożył drugą wygraliśmy 2:0. Odznaka to bardzo miłe wyróżnienie ,ale na nią zapracowało wielu osób z którymi przez te lata współpracowałem, teraz wszystkim serdecznie dziękuje bo gdyby nie oni , osiągnąłbym znacznie mniej. Chcę podziękować prezesowi Krokoszowi bo nasza współpraca układała się bardzo dobrze. Kolejną osobą która bez wątpienia zasługuje na ogromny szacunek i podziękowanie za to co zrobiła na rzecz BKSu jest kierownik pan Jurek Czapeczka, ja tylko dodam że jako grający trener mając na ławce rezerwowych takiego kierownika to skarb.

Kolejnymi osobami który chcę podziękować to trener bramkarzy Alek Kozioł, który swoją pracę wykonywał w sposób profesjonalny i to że bramkarze byli wysokiej formie to jego zasługa. Ostatnią rundę w przygotowaniu motorycznym pomagał mi Mateusz Fortuna , Muszę pochwalić jego warsztat . Widać było że ostanie miesiące spędzone na stażach u trenerów od przygotowania motorycznego, którzy na co dzień pracują w ekstraklasie mocno procentują.

Podziękowanie nie może minąć zawodników, ich nie sposób ich wszystkich wymienić, dziękuje wszystkim z którymi miałem przyjemność współpracować jako zawodnik i trener. Dziękuję wszystkim osobom które pomagały klubowi w różny sposób, a często chciały być anonimowe. Oczywiście dziękuję wszystkim kibicom , byli często dwunastym zawodnikiem, gra dla nich była czystą przyjemnością. Raz jeszcze wszystkim dziękuję, bo razem przez te lata pisaliśmy historię BKS-u.

Co dalej ze Sławomirem Zublem – zawodnikiem i trenerem?

Otrzymałem kilka propozycji trenowania, ale musiałem odmówić ze względu na brak czasu. Jeśli chodzi o granie, całą rundę wiosenną grałem z urazem. Na razie muszę do końca wyleczyć nogę, gdy zdrowie pozwoli to rundę jesienną zagram w Igołomi. Dostałem też ciekawą propozycję z lokalnych sportowych mediów – jeśli czas pozwoli to chętnie się sprawdzę w nowej roli i z niej skorzystam i z góry dziękuję za zaufanie.