Piłka ręczna. MOSiR pewnie pokonał Orła Przeworsk

MOSiR Bochnia odniósł trzecie kolejne zwycięstwo w rozgrywkach II ligi piłki ręcznej. Podopieczni Marcina Bożka pokonali w bocheńskiej Hali Widowiskowo Sportowej SPR Orła Przeworsk 33-25 (16-13).

MOSiR Bochnia – SPR Orzeł Przeworsk 33-25 (16-13)
MOSiR: Tomasz Węgrzyn, Krzysztof Serwatka – Filip Pach 7, Mateusz Bujak 4, Michał Dobrzański 4, Marcin Janas 4, Mateusz Rogóż 4, Mateusz Zubik 3, Jakub Jewiarz 3, Hubert Pamuła 1, Łukasz Urbanowicz 1, Iwo Stopczyński 1, Wojciech Dziedzic 1, Paweł Waśniowski, Wiktor Czubala.
Orzeł: Dawid Gromny – Marcin Wnęk 6, Damian Kuras 5, Kacper Kornafel 4, Gabriel Kozdroń 3, Grzegorz Rybak 3, Jarosław Leja 2, Wojciech Gancarz 1, Karol Chudzik 1, Hubert Curzytek, Mateusz Świerk, Sławomir Pilek, PawełJaśkowiec, Kacper Sołek.
Kary: 0-4′

Liderujący po dwóch kolejkach nowego sezonu zawodnicy MOSiR-u Bochnia podejmowali w sobotni wieczór Orła Przeworsk. Rywale jak dotąd rozegrali tylko jeden mecz, z którego wyszli zwycięsko, co pozwoliło im przed meczem w Bochni zajmować trzecią pozycję w ligowej klasyfikacji. Bochnianie pokazali jednak w tym spotkaniu, że nieprzypadkowo zajmują pierwsze miejsce w swojej grupie i pewnie pokonali Orła 33-25.

Mecz rozpoczął się od bramki dla gości zdobytej już w pierwszej minucie rywalizacji. Jak się później okazało była to pierwsza i ostatnia w tym spotkaniu taka sytuacja. Już w 9 minucie bochnianie wyszli na prowadzenie 4-3 i systematycznie swoją przewagę powiększali. Do przerwy było tylko 16-13. Tylko, gdyż jeszcze w 28 minucie gospodarze prowadzili pięcioma bramkami, byli w uderzeniu i mieli okazje do podwyższenia rezultatu. Na przeszkodzie stanęły jednak dwie przeszkody – nonszalancja pod bramką rywala oraz chwilowa dekoncentracja w defensywie.

Po zmianie stron, po szybkich dwóch bramkach dla MOSiR-u przyjezdni zdołali zmniejszyć dwoma rzutami z rzędu (Damian Kuras) stratę do trzech bramek. Spowodowało to entuzjastyczną reakcję całego zespołu, który jakby zaczął wierzyć w korzystny rezultat w Bochni. Ożywienie gości trwało jednak stosunkowo krótko. bo trzy minuty. Tyle potrzebowali podopieczni trenera Bożka, aby po raz kolejny trafić do siatki rywala, a następnie poprawić kolejną bramką. Z każdą minutą rosła przewaga gospodarzy, którzy mimo, że wdawali się w wymianę ciosów z przeciwnikiem kontrolowali w pełni przebieg boiskowych wydarzeń. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem MOSiR-u 33-25. Warto zwrócić uwagę na występ obu bramkarzy, którzy kilkukrotnie wychodzili zwycięsko z pojedynków z zawodnikami Orła, a także na bocheńską młodzież, która zbierając większą już ilość minut na parkiecie prezentuje się coraz pewniej.