Reklama

Nice I liga: Przełamanie Puszczy. Niepołomiczanie wygrali drugi mecz z rzędu

Scenariusz spotkania wyglądał bardzo podobnie do tego ze środowego starcia małopolskiego klubu z Ruchem Chorzów. Mimo, że goście w obu przypadkach bardzo szybko objęli prowadzenie, to jednak cieszyli się z niego niezwykle krótko, a decydującego gole w obu starciach zdobył tuż przed przerwą ten sam zawodnik.

Puszcza Niepołomice 2-1 Olimpia Grudziądz
Longinus Uwakwe 12′, Maciej Domański 45′ – Volodymyr Koval 9′

Puszcza: 12. Marcin Staniszewski – 4. Łukasz Furtak, 3. Michał Czarny, 23. Piotr Stawarczyk, 27. Mateusz Bartków – 14. Dawid Ryndak (87, 28. Michał Mikołajczyk), 11. Marcin Stefanik, 8. Longinus Uwakwe, 10. Maciej Domański (84, 7. Marcel Kotwica), 17. Bartosz Żurek (75, 25. Krzysztof Szewczyk) – 19. Marcin Orłowski.
Olimpia: 1. Wojciech Małecki – 25. Damian Ciechanowski, 4. Miha Goropevšek, 24. Matic Žitko, 28. Michael Olczyk (37, 97. Adrian Klimczak) – 7. Damian Michalik, 33. Tomasz Wełna, 6. Maciej Wolski (46, 18. Hubert Adamczyk), 70. Konrad Handzlik (59, 26. Ville Salmikivi), 14. Mateusz Klichowicz – 11. Volodymyr Koval.

Gospodarze rozpoczęli mecz w takim samym składzie jak wspomniane starcie z „niebieskimi”, co dobrze świadczy o przygotowaniu kondycyjnym zespołu. Podobnie jednak, jak kilka dni temu, nie potrafili się utrzec błędów na początku spotkania i dzięki temu goście wyszli na prowadzenie już w 9. minucie po strzale z dystansu Volodymira Kovala. Niepołomiczanie odpowiedzieli jednak błyskawicznie, bo po rozegraniu piłki między Bartoszem Żurkiem, a Mateuszem Bartkowem ten drugi podał do Longinusa Uwakwe, który zdobył wyrównującą bramkę.

Po intensywnym początku obie drużyny skupiły się przede wszystkim na bronieniu dostępu do własnej bramki. Lekką przewagę mieli gospodarze, ale niewiele z tego wynikało. Dobrą okazję udało się im stworzyć dopiero tuż przed przerwą, kiedy to długą piłkę za linię obrony Olimpii zagrał Marcin Stefanik. Podania nie zdołał wybić żaden z obrońców, a do fubolówki pierwszy dopadł Maciej Domański, który uderzył mocno po „krótkim słupku” i pokonał bramkarza gości. To był już siódmy gol pomocnika w obecnym sezonie, a poprzednio trafił z rzutu karnego przeciwko Ruchowi Chorzów.

Po przerwie to Puszcza stwarzała sobie kolejne okazje, ale szczęścia i nieco precyzji zabrakło najpierw Marcinowi Orłowskiemu, którego strzał po dośrodkowaniu Dawida Ryndaka wybił sprzed linii bramkowej jeden z obrońców, a potem chwilę pózniej swojej drugiej okazji tym razem nie zdołał wykorzystać Uwakwe. Olimpia próbowała odrobić straty, ale nie miała pomysłu na dobrze zorganizowaną obronę gospodarzy. Kilka ciekawych zagrań pokazał jedynie Hubert Adamczyk, który raz bardzo groźnie dośrodkował w pole karne.

Na konferencji prasowej obaj szkoleniowcy zgodnie przyznali, że to Puszcza wykreowała nieco więcej dogodnych okazji do strzelenia gola. Trener Tomasz Tułacz podkreślił, że jego drużyna potrafiła po raz kolejny odwrócić losy meczu po słabym początku i bardzo dobrze zniosła intensywny tydzień, w ciągu którego klub rozegrał trzy spotkania. Opiekun Olimpii, trener Jacek Paszulewicz stwierdził, że jego ekipie zabrakło w tym meczu doświadczenia, a dodatkowo zespół zagrał zbyt pasywnie i oddał inicjatywę gospodarzom. Według niego klub z Grudziądza zaprezentował się znacznie słabiej, niż w poprzednich meczach z Miedzią Legnica (0:1) i Pogonią Siedlce (1:1), kiedy to Olimpia zaprezentowała się dobrze i mogła odnieść znacznie lepsze rezultaty.

Autor: Mateusz Filipek