Reklama

IV liga. BKS ciągle bez zwycięstwa

Nie było ligowehgo przełamania BKS Bochnia. W meczu z Glinkiem Gorlice padł bezbramkowy , chyba sprawiedliwy, remis. Gorliczanie potwierdzili po raz kolejny, że są rywalem niewygodnym dla bochnian.

BKS Bochnia – Glinik Gorlice 0-0
BKS: Marcin Seweryn – Tomasz Rachwalski, Marcin Motak, Michał Ruchałowski, Daniel Bukowiec – Grzegorz Marszalik (82′ Piotr Filipek), Piotr Górecki (75′ Krzysztof Styrna), Krystian Lewicki (82′ Krzysztof Mazur), Karol Filipek, Arkadiusz Budzyn (88′ Mateusz Mlostek) – Mirosław Tabor (61′ Jakub Dobranowski).
Glinik: Przemysław Harwat – Piotr Gogola (84′ Sławomir Kijek), Mateusz Żmigrodzki, Dawid Drąg, Rafał Gadzina, Arkadiusz Serafin, Daniel Ogrodnik, Krystian Baran, Kacper Kukla (55’Konrad Grela), Dawid Serafin, Patryk Duda (68′ Jakub Dziedzic).

W piękne, słoneczne popołudnie BKS i Glinik stoczyły interesujący mecz, którego stawką było umocnienie się w górnej części ligowej tabeli. Początek meczu należał do gospodarzy, którzy już w pierwszej minucie mogli otworzyć wynik. Okazję miał Piotr Górecki, ale przeniósł piłkę po strzale głową nad poprzeczką. Na kolejną groźną sytuację kibice musieli czekać kwadrans. W zamieszaniu podbrmakowym obok pustej bramki posłał piłkę Mirosław Tabor.

Od mniej więcej drugiej części pierwszej połowy mecz wyrównał się, a nawet częściej groźnie atakowali goście, których akcje na jeden, dwa kontakty mogły się podobać. W 22′ Rafał Gadzina znalazł się w dogodnej sytuacji będąc w polu karnym, ale jego strzał wybronił Marcin Seweryn. Sześć minut później kolejny z ofensywnych zawodników Glinika – Kacper Kukla uderzył z 20 metrów pod poprzeczkę, ale ponownie Seweryn efektowną interwencja uratował swój zespół przed utratą gola. Bramkarz gospodarzy skopiował swoją interwencję minutę później. Ponownie jeden z rywali uderzył pod poprzeczkę i ponownie futbolówka została przeniesiona nad bramką.

W 57′ po dośrodkowaniu z prawej strony sytuacyjnie uderzył Tabor , ale minimalnie chybił. Niestety od tego momentu, aż do 77 minuty zawodnicy obu zespołów nie zadbali o kibiców i gra toczyła się w środku pola przypominając przeciąganie liny. Sygnał do ataków dał Arkadiusz Budzyn, który mocnym strzałem z dystansu postraszył nieco bramkarza gości. w Odpowiedzi , minutę później strzelał sytuacyjnie Arkadiusz Serafin, obok słupka. W samej końcówce zdecydowanie groźniej było pod bramką BKS. Dwukrotnie Serafin swoimi interwencjami ratował swój zespół przed stratą bramki, raz wyręczył go słupek, a dobita piłka choć wpadła do siatki, posłana została ze spalonego.

Bochnianie nie wygrali już po raz czwarty w lidze, w rundzie rewanżowej. Już w najbliższy piątek zagrają w Barcicach z Barciczanką.