Reklama

Puchar Polski. GKS Drwinia pokonał w Bochni BKS

GKS Drwinia pokonał w Bochni 1-0 (0-0) BKS w finale Pucharu Polski na szczeblu PPN Bochnia. Złotą bramkę zdobył w 75 minucie Roman Stepankov wykorzystując rzut karny. Dla bochnian była to pierwsza w historii porażka z GKS przed własną publicznością.

BKS Bochnia – GKS Drwinia 0-1 (0-1)
Bramka: Roman Stepankov 75′.
BKS: Marcin Seweryn – Bartłomiej Chlebek (46′ Krzysztof Mazur), Michał Ruchałowski, Mateusz Mlostek, Daniel Bukowiec – Dominik Juszczak, Krystian Lewicki (46′ Piotr Górecki), Jakub Dobranowski, Piotr Filipek (60′ Grzegorz Marszalik)- Krzysztof Styrna (46′ Tomasz Palonek), Mirosław Tabor (60′ Arkadiusz Budzyn)
GKS: Tomasz Jagiełka – Paweł Salomon (46′ Tomasz Cygan), Wojciech Tomala, Łukasz Fasuga, Wojciech Pacura – Mateusz Kaczmarczyk, Sergij Skrypkar – Damian Bochenek (70′ Jakub Berliński), Patryk Kura (46′ Roman Stepankov), Michał Bajda (73′ Bartłomiej Kudelski) – Kamil Stawiarski.

Finałowy pojedynek BKS z GKS był typowym starciem równorzędnych rywali, w którym o losach rywalizacji miała zadecydować jedna bramka. Ta padła na kwadrans przed końcem meczu. Po indywidualnej akcji, rezerwowy Tomasz Cygan został kopnięty w nogę i arbiter bez wahania wskazał na wapno. karnego pewnie wykorzystał inny rezerwowy – Roman Stepankov.

Oba zespoły przystąpiły do rywalizacji w nieco osłabionych składach – przynajmniej wyjściowych. W zespole gospodarzy na ławce do 60 minuty siedzieli Grzegorz Marszalik, Piotr Górecki, Krzysztof Mazur i Arkadiusz Budzyn. W ekipie z Drwini trener Mateusz Staniec dopiero w 46 minucie na boisko wysłał swojego lidera drugiej linii – Ukraińca Stepankova. Ten ostatni zrobił w drugiej linii dużą różnicę. Wspierany przez swojego rodaka – Skrypkara – zdominował środek pola, w którym bochnianie na próżno szukali swoich szans. Te pojawiły się głównie po akcjach oskrzydlających. Dwukrotnie po dośrodkowaniach w pole karne gospodarze byli bliscy strzelenia bramki. Po strzałach głową rezerwowych – Marszalika i Budzyna – piłka była wybijana z linii bramki GKS. Najpierw zrobił to Tomasz Cygan, chwilę później kapitalnie na linii interweniował Tomasz Jagiełka. Goście również mieli dobrą okazję po rzucie rożnym. Do zagranej w pole karne piłki wyskoczył najwyżej Stepankov, ale minimalnie chybił.

Bochnianie nie licząc efektownej wygranej nad rezerwami GKS w półfinale Pucharu Polski na szczeblu PPN nie wygrali jeszcze meczu. Co więcej ulegli drwinianom na własnym boisku po raz pierwszy w historii. W najbliższy weekend, w sobotę oba zespoły ponownie spotkają się przy Parkowej. Tym razem w lidze BKS walczył będzie o przełamanie,mający pucharowy handicap GKS o wyrwanie się ze strefy spadkowej. Zapowiada się ciekawy pojedynek.