Klasa A Bochnia. Podsumowanie rundy jesiennej – miejsca 1.-7.

435 0

Tak wyrównanej i emocjonującej rundy nie było dawno. Choć zespoły z podium zanotowały bardzo dobre wyniki, to i tak muszą oglądać się za plecy. Różnica pomiędzy pierwszym Orłem, a 7. Czarnymi Kobyle to zaledwie 8 punktów.

Tabela:
1. Orzeł Cikowice 13 32 38-9
2. Beskid Żegocina 13 29 48-12
3. LKS Trzciana 2000 13 27 37-19
4. Macierz Lipnica Murowana 13 25 39-19
5. Tarnavia Tarnawa 13 25 41-24
6. Promień Mikluszowice 13 24 30-19
7. Czarni Kobyle 13 24 31-19

8. GKS II Drwinia 13 15 24-24
9. Husaria Łapczyca 13 14 25-33
10. Zryw Królówka 13 11 17-39
11. Górnik Siedlec 13 10 14-27
12. Nieszkowianka Nieszkowice Małe 13 7 19-42
13. Błękitni Krzeczów 13 6 11-56
14. Żubr Gawłówek 13 5 15-47

1. Orzeł Cikowice – 13 meczów, 32 punktów, bilans: 10-2-1, gole: 38-9

Po letnich wzmocnieniach, główne z Victorii Słomka, zespół stawiany był w gronie głównego kandydata do walki o awans. Angaż trenera Sławomira Siodlarza oraz pozyskanie Patryka Sobasa, Adama Dunaja, Sławomira Kukli czy Piotra Makówki rozszerzyły kadrę i podniosły jej wartość, co przełożyło się na doskonałe wyniki. Runda dla Orła rozpoczęła się średnio, bo na inaugurację jedynie zremisował 1-1 ze Zrywem Królówka, ale z czasem gracze rozumieli się coraz lepiej. Gra obronna ekipy poprawiła się niebywale względem poprzedniej kampanii, a do tego Orzeł świetnie spisywał się na własnym terenie. 7 czystych kont to najlepszy wynik w stawce, podobnie jak komplet sześciu domowych zwycięstw. Pod względem zdobytych bramek lepsze były jedynie Beskid, Tarnavia oraz Macierz. Jedynym nieudanym występem był szalony pojedynek z LKS-em Trzciana (3-4). W nim zespół stracił 4 z 9 goli. W pozostałych starciach z czołówką było już dobrze, bo zespół z Cikowic pokonał Beskid, Macierz, Tarnavię, Czarnych, zremisował jedynie z Promieniem (0-0). Najlepszym strzelcem zespołu w tej rundzie był Dunaj, który zdobył aż 13 goli, jednak równie duży wpływ na dobre wyniki miał choćby broniący pewnie Sobas.

2. Beskid Żegocina – 13 meczów, 29 punktów, bilans: 9-2-2, gole: 48-12

„Waleczni Górale” zanotowali fenomenalną rundę. Wiele osób, z którymi miałem okazję porozmawiać o ostatniej rundzie w bocheńskiej Klasie A wskazywało właśnie ekipę trenera Marka Tomkiewicza jako zespół prezentujący najwyższa kulturę gry oraz najatrakcyjniejszy styl. Beskid zdobył zdecydowanie najwięcej bramek, pod względem straconych ogląda z kolei jedynie plecy Orła, zanotował także największą różnicę na plus w bilansie bramek (+36) i kiedy miał swój dzień, był nie do zatrzymania. Problem w tym, że zanotował również kilka słabszych spotkań, głównie na własnym boisku. Być może nie jest to przypadek, bo nastawionym defensywnie przeciwnikom łatwiej było się bronić na niewielkim obiekcie. Najwięcej goli – 12 – zdobył dla drużyny Janusz Czoch, a oprócz niego świetnie spisywali się choćby Konrad Łękawa, czy Karol Kępa. Beskid to jednak przede wszystkim wyrównany zespół, który zdaje się mieć jeszcze bardzo duże możliwości rozwoju.

3. LKS Trzciana 2000 – 13 meczów, 27 punktów, bilans: 8-3-2, gole: 37-19

Młoda drużyna zrobiła sporo, by jeszcze poprawić swój najlepszy wynik w historii, którym było zajęcie 3. miejsca w Klasie A. Rundę rozpoczęła rewelacyjnie, odnosząc pięć zwycięstw z rzędu, ale potem dopadł ją lekki kryzys. Ostatnie spotkania były już bardzo dobre, dzięki czemu znalazła się na podium. Tak się złożyło, że z czołówką ligi mierzyła się na własnym boisku, co raczej pomogło jej w osiąganiu dobrych wyników. Jedynie z Promieniem zagrała na wyjeździe i akurat przegrała wtedy 1-2. W zasadzie ekipę należy pochwalić za każdy aspekt gry, bo prezentowała się solidnie w ataku i obronie. Na pewno wyróżniającym się zawodnikiem był obrońca Szymon Zabzdyr. Najwięcej bramek – po 7 – zdobyli dla drużyny Adrian Grabowski oraz Sławomir Mech.

4. Macierz Lipnica Murowana – 13 meczów, bilans 7-4-2, gole: 39-19

Drugi najlepszy zespół poprzedniego sezonu tę edycję rozpoczął od bolesnej porażki w barażu z Arkadią Olszyny, co być może odbiło się na morale graczy. Remisy z Husarią i Górnikiem na pewno nikogo nie zadowoliły, jednak z czasem Macierz pięła się w górę tabeli. Bardzo długo pozostawała niepokonana, w końcu znalazła jednak pogromcę w postaci Orła Cikowice (1-2), a na domiar złego wkrótce przegrała także z GKS-em II (0-1). W odniesieniu jeszcze lepszych wyników przeszkodziła na pewno kontuzja napastnika Jakuba Więcława, strzelca aż 12 goli w tej rundzie. 7 punktów straty do lidera to już sporo, dlatego trudno uznać drugą połowę 2022 roku za udaną, jednak na pewno nie jest to różnica nie do zniwelowania.

5. Tarnavia Tarnawa – 13 meczów, 25 punktów, bilans: 8-1-4, gole: 41-24

Za zespołem Marcina Ziółkowskiego kolejna całkiem solidna runda. Tym razem niezła pozycja to efekt przede wszystkim świetnej gry na własnym boisku, gdzie wygrał wszystkie sześć meczów. Fakt, że nie spotkał się tam z żadnym rywalem zajmującym wyższe miejsce, jednak niżej notowanych przeciwników też trzeba umieć pokonać. Z ligową czołówką na obcych boiska nie szło Tarnavii już tak dobrze. Dobry nastrój na pewno psuje przegrana walkowerem w prestiżowym pojedynku z Macierzą, którą Tarnavia niedawno potrafiła regularnie ogrywać. Gracze Tarnavii zeszli z boiska po pół godziny gry w proteście przeciwko decyzjom sędzi.

6. Promień Mikluszowice – 13 meczów, 24 punkty, bilans: 7-3-3, gole: 41-24

W trzecim sezonie z trenerem Łukaszem Drągiem za sterami drużyna ustabilizowała formę na dobrym poziomie. Nie miała tak udanego momentu jak na początku poprzedniej kampanii, ale nie zanotowała też wyraźnego dołka. Na własnym boisku nie dała się pokonać, na wyjazdach było już nieco gorzej, bo 10 zdobytych punktów w siedmiu spotkaniach nie rzuca na kolana. Ogólnie wyszło więc nieźle, a strata zaledwie 3 „oczek” do LKS-u Trzciana pozwala myśleć przynajmniej o ataku na podium. Biorąc pod uwagę letnie transfery Jakuba Pasiuta, Jakuba Kleszcza, czy Adama Pałkowskiego, być może wielu widziało Promień jeszcze wyżej, jednak wciąż ten sezon może okazać się jeszcze bardzo udanym. Na pewno przydałoby poprawić jeszcze siłę ataku i skuteczność, bo pod względem zdobytych bramek lepszy był każdy zespół z górnej połowy tabeli. Najtrudniejszym momentem była koszmarna kontuzja Kacpra Bieńka w meczu z Husarią (3-3).

7. Czarni Kobyle – 13 meczów, 24 punkty, bilans: 7-3-3, gole: 31-19

Wyniki zespołu Marcina Motaka to największa pozytywna niespodzianka tej rundy. W końcu do samego finiszu poprzedniej kampanii musiała walczyć o utrzymanie, a przed startem obecnego wielu widziało ją na samym dnie. Dość powiedzieć, że żaden z typujących układ tabeli w naszej zabawie nie wskazał ich na miejscu wyższym niż 9 (rozwiązanie zabawy wkrótce). Ogromnym wzmocnieniem okazał się powrót Adriana Janasa, ale bardzo udane występy zanotowali także inni, w większości wciąż młodzi gracze.
Początek faktycznie nie był udany, bo Czarni przegrali wyraźnie z Promieniem i Orłem, jednak później zanotowali dziesięć meczów bez porażki, a z tego aż siedem z nich wygrali. To najlepsze wyniki zespołu na poziomie Klasy A od sezonu 2010/11, gdy wywalczyli awans do „okręgówki”. Porażka z Beskidem (0-2) na koniec zmagań spowodowała, że nie udało się przebić jeszcze wyżej, jednak i tak nastroje w ekipie muszą być pozytywne.

Druga część podsumowania już niebawem, rozwiążemy również konkurs na typowanie tabeli po rundzie jesiennej.

Autor: Mateusz Filipek

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *