Pierwsza połowa sezonu 2025/26 była bardzo ciekawa, bo choć lider zdołał zbudować niewielką przewagę nad szerokim peletonem, to już drugi oraz dwunasty zespół dzieli jedynie 10 punktów. Niespodzianek nie zabrakło, zarówno tych pozytywnych, jak i rozczarowań.
1. Orzeł Dębno – 13 mecze, 29 punktów bilans: 9-2-2, gole: 33-17
Spadkowicz ma za sobą burzliwe miesiące, bo o powrót do V ligi miał walczyć pod wodzą Mateusza Borowca, ale tuż przed startem zmagań doszło do rozstania z dotychczasowym szkoleniowcem. Obowiązki przejął Sebastian Greń. To na pewno nie były optymalne okoliczności do osiągania korzystnych wyników, przynajmniej na początku, ale mimo przeciwności drużyna pod wodzą nowego-starego opiekuna poradziła sobie bardzo dobrze. Od samego startu znajdowała się w czołówce, a od połowy rundy niezmiennie okupuje fotel lidera. Nie dała się pokonać na własnym terenie, zanotowała aż 9 zwycięstw. Dysponowała 2. atakiem oraz 3. defensywą ligi. Przewaga nad resztą stawki byłaby jeszcze większa, gdyby nie porażka 0-4 na zakończenie rundy z Okocimskim II, która spowodowała, że walka o awans powinna być nadal niezwykle ciekawa. Najlepszym strzelcem lidera był w tej rundzie Jakub Stypka, który zdobył 9 goli. 6 trafień dołożył Artur Hebda.
2. Pagen Gnojnik 13 meczów, 25 punktów, bilans: 6-7-0, gole: 35-13
Beniaminek miał namieszać w stawce, ale pewnie mało kto spodziewał się, że zaliczy aż tak dobry powrót do „okręgówki”. Nie dał się pokonać, notując 6 zwycięstw oraz 7 remisów (najwięcej). Może pochwalić się też najlepszym atakiem oraz najszczelniejszą defensywą. Jeśli wygrywał, to często w przekonującym stylu. Grał zdecydowanie najrówniej, jako jedyny uniknął wyraźnie słabszych występów. Do pełni szczęścia zabrakło postawienia kropki nad „i” w kilku zaciętych meczach. Najskuteczniejszym strzelcem ekipy był Damian Cebula, który zdobył 10 bramek. Bardzo udaną rundę zanotowało jednak bardzo wielu, często doświadczonych graczy, jak choćby Marcin Pawłowski czy Tomasz Grzyb.
3. Jadowniczanka Jadowniki – 13 meczów, 24 punktów, bilans: 7-3-3, gole: 26-15
Latem wydawało się, że po letnich transferach ekipa Macieja Plezi zacznie prezentować się lepiej w defensywie, za to odejście Tomasza Gałki osłabi siłę jej ataku. Choć w „okręgówce” należy spodziewać się niespodziewanego, to tym razem zaskoczenia nie było, bo teraz drużyna z Jadownik mogła pochwalić się 3. obroną, ale dopiero 6. atakiem. Łącznie w jej spotkaniach padło 41 bramek, czyli jedynie 3,15 na mecz. To najmniej w stawce. Dla porównania w poprzednim sezonie było to aż 5,35 (więcej tylko w spotkaniach Sokoła Maszkienice – 5,69), a rok wcześniej – 4,19. Podobnie jak wiosną, tak i teraz ekipa świetnie wystartowała, notując serię zwycięstw, ale później napotkała kłopoty. Nie wypadła jednak ani na moment z szerokiej czołówki, kończąc ostatecznie rundę na podium. Ogólnie jej dorobek można uznać za satysfakcjonujący, bo awans pozostaje w zasięgu, jednak z drugiej strony nie udało się wykorzystać pełni potencjału. Udaną rundę zanotowali m.in. bramkarz Tomasz Jagiełka oraz Daniel Bukowiec i Tomasz Mól. Ostatni dwaj zdobyli po 6 bramek.
4. Beskid Żegocina – 13 meczów, 22 punkty, bilans: 7-1-5, gole: 31-32
Długo zapowiadało się, że odejście Marka Tomkiewicza bardzo osłabi rewelację poprzedniego sezonu, bo pierwszy etap kadencji Bartłomieja Hołysta nie był udany. Porażki po 0-5 z Orłem Dębno oraz Pagenem Gnojnik zapowiadały trudną rundę, ale okazało się, że to byli niezwykle mocni rywale. Z czasem „Waleczni Górale” zaczęli wracać na właściwe tory. Po dobrym okresie znaleźli się tuż za podium z zaledwie dwupunktową stratą do drugiego miejsca. Beskid miał 3. atak, ale dopiero 10. obronę („ex aequo” z Naprzodem Sobolów oraz Trzcianą 2000). Bilans bramkowy jest ujemny, głównie z uwagi na wspomniane słabe wyniki na starcie rundy. Zespół z Żegociny zdecydowanie woli grać na własnym terenie. Po falstarcie wygrał sześć kolejnych domowych meczów, u siebie zdobył 18 „oczek” w siedmiu starciach, z kolei na obcych boiskach tylko 4 w sześciu występach. 7 bramek zdobył Tomasz Krawczyk, o jedną mniej Janusz Czoch.
5. Rylovia Rylowa – 13 meczów, 21 punktów, bilans: 6-3-4, gole: 30-22
Drużyna Piotra Stawarza od lat utrzymuje się w czołówce, choć znów nie potrafi na stałe zagościć na podium. Ostatecznie całkiem niezły wynik zawdzięcza dobrej postawie na własnym boisku, gdzie zdobyła 16 punktów na 18 możliwych do zdobycia i pozostała niepokonana. Na wyjazdach było zdecydowanie gorzej, bo udało się zdobyć tylko 5 „oczek”. Łatwo też zauważyć, że Rylovia pokonała głównie drużyny zajmujące niższe pozycje. Największymi osiągnięciami były wygrane 4-2 z Beskidem i 3-2 z Okocimskim II oraz remis 1-1 z Orłem Dębno. Pod względem ataku zajęła 5. miejsce („ex aequo” z Okocimskim II oraz Czarnymi Kobyle), dysponowała też 4. defensywą („ex aequo” ze Strażakiem Mokrzyska). Najlepszym strzelcem ekipy był Patryk Zbylut, który zanotował 9 trafień.
6. Okocimski KS II Brzesko – 13 meczów, 19 punktów, bilans: 6-1-6, gole: 30-29
Wyniki „Piwoszy” trzeba uznać za jedno z większych rozczarowań, bo przecież w poprzednich dwóch sezonach zajęli 2. miejsce, tymczasem teraz bardzo źle rozpoczęła rundę. Po zdobyciu tylko trzech „oczek” w pierwszych pięciu spotkaniach przyszły cztery wygrane, ale dobrej formy nie udało się utrzymać. Remis oraz dwie porażki zastopowały marsz w górę tabeli i dopiero ogranie lidera 4-0 na koniec poprawił sytuację. OKS II grał jesienią bardzo nierówno. Oprócz wspomnianej wygranej z Orłem potrafił rozbić 5-2 bardzo mocną Jadowniczankę, za to przegrał 0-5 z Czarnymi Kobyle i 1-6 z Pagenem Gnojnik. Strata do czołówki jest nieduża, ale żeby wyjściowa pozycja przed drugą rundą nie jest zbyt dobra. W tym momencie OKS dzieli mniej od strefy spadkowej niż od podium. Pod względem liczby zdobytych bramek zajął 5. miejsce („ex aequo” z Rylovią oraz Czarnymi Kobyle), dysponował za to dopiero 9. obroną. Najlepszym strzelcem zespołu był Brunon Turlej, który zdobył 6 goli.
7. Spółdzielca Grabno – 13 meczów, 18 punktów, bilans: 5-3-5, gole:25-24
Po bardzo dobrym stracie wydawało się, że w swoim drugim sezonie w „okręgówce”, a pierwszym pod wodzą nowego trenera Janusza Kubionia zespół włączy się dość niespodziewanie w rywalizacje o najwyższe pozycje. Po sześciu spotkaniach miał w dorobku 11 „oczek”, ale wtedy niespodziewanie przegrał derbowe stracie z przeżywającą kryzys Arkadią Olszyny (3-5) i sam popadł w przeciętność. Choć druga część rundy była w wykonaniu Spółdzielcy wyraźnie słabsza, to zwycięstwa z Trzcianą 2000 (2-1) oraz Czarnymi Kobyle (3-2) nieco uspokoiły sytuację. Udało się wykonać postęp w stosunku do poprzednich rund, bo po awansie drużyna zdobyła najpierw 14, potem 17, a teraz 19 „oczek”. To dobrze wróży na przyszłość. Co ciekawe, w domowych starciach Spółdzielcy padało zdecydowanie więcej bramek niż w wyjazdowych (średnio 5,33 vs 2,43). To bardzo duża różnica. Najwięcej trafień dla zespołu zanotował Mateusz Nowak. Na listę strzelców wpisał się siedem razy.
Tabela:
1. Orzeł Dębno 13 29 33-17
2. LKS Gnojnik 13 25 35-13
3. Jadowniczanka Jadowniki 13 24 26-15
4. Beskid Żegocina 13 22 31-32
5. Rylovia Rylowa 13 21 30-22
6. Okocimski KS II Brzesko 13 19 30-29
7. Spółdzielca Grabno 13 18 25-24
8. Sokół Maszkienice 13 17 19-23
9. Strażak Mokrzyska 13 17 22-22
10. Czarni Kobyle 13 17 30-27
11. Tymon Tymowa 13 16 24-36
12. Naprzód Sobolów 13 15 23-32
13. LKS Trzciana 2000 13 10 16-32
14. Arkadia Olszyny 13 8 21-41
Autor: Mateusz Filipek
