FOGO Futsal Ekstraklasa. BSF bliżej wypłynięcia na powierzchnię

91 0

Bocheńska drużyna wygrała z Widzewem Łódź w wyjazdowym spotkaniu 22. kolejki, dzięki czemu zbliżyła się do zajmujących ostatnią bezpieczną pozycję rywali na odległość jednego „oczka”. Przy okazji wyprzedziła też Śląsk Wrocław, który minimalnie uległ GI Malepszy Leszno. To najważniejsze wnioski po czwartej ligowej wygranej BSF-u w tym sezonie.

Widzew Łódź 5-6 (2-3) BSF ABJ Powiat Bochnia
Davi Moreno 8′, Dmytro Rybićkyj 12′, 35′, Filip Marton 28′, Sebastián Bačo 31′ – Stefano Galešić 5′, Stanisław Jaśkiewicz 11′ (s.), Minor Cabalceta 12′, 29′, Sebastian Leszczak 25′, Mateusz Prokop 38′

Złap i wypuść.
Ile już było w tym sezonie spotkań, w których bochnianie notowali niezły start, by potem przeżywać męczarnie? Przez moment prowadzili 3-1, potem 4-2, w końcu 5-3. Tylko po to, by i tak stracić w końcu prowadzenie, podobnie jak w wielu wcześniejszych starciach. W ostatnich minutach obie strony miały swoje okazje i równie dobrze to Widzew mógł zdobyć zwycięskiego gola, co dla bochnian byłoby katastrofą. Znów nie udało się utrzymać kontroli nad wydarzeniami, co na przyszłość nie rokuje dobrze.

Obrony z papieru.
Obie drużyny z pewnością nie błyszczały pod względem pracy w defensywie. Cieszy, że bochnianie zdobyli aż pół tuzina goli, ale trudno oprzeć się wrażeniu, iż w niektórych momentach ich rywale byli zupełnie zagubieni. Nie bez powodu tracą średnio 5 goli na spotkanie. Sami gracze BSF-u też mieliby czego żałować, gdyby szansa na zwycięstwo przeszła im koło nosa, bo prostych pomyłek z ich strony nie brakowało. Przy każdej ze straconych bramek można było się zachować o wiele lepiej. Bramkarze mieli pełne ręce roboty, zwłaszcza że brali też aktywny udział w rozegraniu. Właśnie dzięki tej przewadze obie strony zdobyły swoje pierwsze bramki.

Wpływ Cabalcety.
Kostarykanin nie gra aż tak dobrze, jak w poprzednich sezonach, ale jeśli tylko naprzeciw siebie ma słabo dysponowanych rywali, to potrafi ich zgnębić. Gracze Widzewa wielokrotnie nie dawali sobie z nim rady. Dryblował i notował odbiory, oddał wiele strzałów, brał bezpośredni udział przy zdobyciu pięciu goli. W decydującym momencie wykazał się charakterem wojownika i jednocześnie stoickim spokojem, co nie zawsze idzie ze sobą w parze. Przedarł się przez obronę, a następnie idealnie wystawił piłkę Mateuszowi Prokopowi. Ten również udźwignął ciężar, zdobywając bramkę z ostrego kąta. Patrząc na to, jak fatalnie układa się ten sezon, to zdecydowanie mogło zakończyć się pudłem.

Nie dać się ponieść euforii.
Sobotnie zwycięstwo dało z pewnością mnóstwo radości wszystkim, którzy sympatyzują z BSF-em, jednak trzeba zdać sobie sprawę, że był to ogólnie dość słaby mecz w wykonaniu obu zespołów. W grze bochnian nie doszło dziś do żadnego specjalnego przełomu. Mieli dobre momenty, głównie w pierwszej połowie, ale nie zabrakło też słabych, zwłaszcza po zmianie stron. Na lepszych rywali taka gra znów raczej nie wystarczy, więc trzeba eliminować błędy.

22. kolejka

mecz czwartkowy
Red Dragons Pniewy 5-5 Constract Lubawa

mecze sobotnie
Widzew Łódź 5–6 BSF ABJ Powiat Bochnia

Eurobus Przemyśl 11–1 Ruch Chorzów Futsal

Piast Gliwice 6–1 Legia Warszawa

Rekord Bielsko-Biała 13–2 AZS UŚ Katowice

Futsal Leszno 1–0 Śląsk Wrocław

mecze niedzielne
We-Met Futsal Club Kamienica Królewska – FC Toruń 17:00

Dreman Opole Komprachcice – Futsal Świecie 17:00

MF

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *