Reklama

Piłka ręczna. Kolejne zwycięstwo MOSiR Bochnia

MOSiR Bochnia pokonał 29-24 Jedynkę Myślenice w meczu 11. kolejki II ligi piłkarzy ręcznych. Dzięki wygranej dorobek punktowy bochnian wzrósł do ośmiu punktów, co daje im aktualnie 6. przedostatnią lokatę w ligowej tabeli.,

MOSiR Bochnia – Jedynka Myślenice 29-24 (14-14)
MOSiR: Michał Puchalski, Patryk Rolewicz – Marcel Makuch 7, Michał Dobrzański 6, Piotr Kalinka 6, Bartosz Batko 4, Marcin Jakubowski 2, Iwo Stopczyński 2, Kacper Cąber, Szymon Kukułka, Filip Kołacz, Mateusz Błoniarczyk, Konrad Trojan, Maciej Grech, Marcin Szkolnik.
Jedynka: Wiktor Pitala – Aleksander Łatas 9, Marcin Skałka 4, Hubert Przała 2, Szymon Róg 2, Kacper Bała 2, Jakub Koloch 1, Wiktor Wiechniak, Kamil Dzieża, Jakub Ajchler.

Spotkanie drużyn mających na swoim koncie najmniej punktów – tak można było zapowiedzieć pojedynek bocheńskiego MOSiR z myślenicką Jedynką. Piersi przed dzisiejszym meczem mieli pięć punktów, o dwa więcej od myśleniczan. Zwycięstwo, za trzy punkty, dawało gospodarzom okazję do zwiększenie przewagi na rywalem do pięciu punktów, w przypadku wygranej gości – MOSiR na dobre osiadłby na dnie ligowej stawki.

Spotkanie przez pierwszych dziesięć minut miało wyrównany charakter. Żadna z drużyn nie mogła wyjść na prowadzenie większe niż jedna bramka. Niestety dla bochnian ten fragment spotkania przyniósł kontuzję prawego kolana najlepszego strzelca MOSiR-u – Iwo Stopczyńskiego, który z grymasem bólu musiał udać się do szatni. Dwie rzucone przez niego bramki powiększyły jego tegoroczny dorobek strzelecki do 67 trafień.

Po około dziesięciu minutach gospodarze zaczęli powiększać przewagę, która na niewiele ponad 5 minut przed końcem pierwszej połowy wynosiła już trzy bramki. Wobec kontuzji Stopczyńskiego obowiązki lidera wziął na siebie Michał Dobrzański wspierany przez Huberta Pamułę. Niestety końcówka pierwszej połowy była słaba w wykonaniu MOSiR. Chaotyczna gra i nieskuteczność rzutowa gospodarzy spowodowała, że zawodnicy Jedynki zdołali odrobić straty i zamknąć pierwsze 30 minut wynikiem 14-14.

Drugie 30 minut zaczęło się od irytujących błędów bochnian: niedokładności, gubienia piłki w strefie obronnej przeciwnika, przez co akcje gospodarzy traciły na tempie, albo co gorsza piłkę przejmowali rywale i rozpoczynali szybki atak. Podopieczni Ryszarda Tabora byli również mało przekonujący pod bramką rywala – oddawali rzuty albo z nieprzygotowanych pozycji, albo były one anemiczne. W efekcie w 40 minucie goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie i to tylko dzięki dobrej postawie Michała Puchalskiego, który kilkukrotnie uratował MOSiR przed stratą bramek. Reprymenda szkoleniowca bochnian po początkowych niepowodzeniach przyniosła jednak skutek. MOSiR szybko odrobił straty i co najważniejsze zaczął dyktować warunki gry. Przyjemnie oglądało się atakującą bocheńska młodzież, jak chociażby Piotr Kalinkę, który oddał kilka imponujących rzutów na bramkę gości. Nadal co prawda szwankowała gra obronna, a zawodnicy zbyt nerwowo próbowali kontratakować gości, jednak z każdą minutą odnosiło się coraz większe wrażenie, że to MOSiR zwycięsko zakończy ten pojedynek. O ile jeszcze w 50 minucie prowadził 23-21, o tyle w 57 minucie prowadził już 27-22. Pięciobramkowa przewaga gospodarzy utrzymała się do końca meczu. Co ważne MOSiR nie tylko zrewanżował się Jedynce za jesienną porażkę, ale zrobił to z nawiązką mając w dwumeczu o dwie bramki więcej od myśleniczan.

Wygrana MOSiR powoduje, że ekipa Ryszarda Tabora ma na swoim koncie już 8 punktów – o 5 więcej od Jedynki. Do kolejnego zespołu – SPR Górnika Zabrze i SPR Grunwald Ruda Śląska – traci 4 punkty. Odrobić je będzie bardzo ciężko. Bochnianie w rundzie zasadniczej grać będą bowiem jeszcze (już w nowym roku) z dwiema najlepszymi drużynami grupy: AZS AGH Kraków oraz ASPR Zawadzkie.