Wyjazdowe spotkanie z Beskidem jawiło się jako jeden z teoretycznie najtrudniejszych w całym ligowym kalendarzu BKS-u, bo rywale cieszą się opinią jednej z najmocniejszych ekip. Niepokonani dotychczas bochnianie mieli jednak podstawy, by wierzyć w powodzenie, a po świetnym początku drugiej połowy stanęli przed realną szansą na zwycięstwo. Finał był jednak niezwykle bolesny dla gości, bo zakończyli starcie bez punktów.
Beskid Andrychów 3-2 (0-0) BKS Hal-Mont Bochnia
Rostyslav Shkitun 55′, Adrian Surówka 84′, Filip Kasiński 90+7′ – Marcin Kołton 47′, Patryk Pikul 52′
BKS: Bartłomiej Fojt – Kacper Klimek (57′ Mateusz Popiela), Wiktor Piotrowski, Mateusz Sławecki, Piotr Gruszecki, Roman Hutyria (90+4′ Mariusz Pawłowski), Maksymilan Klimek (57′ Oleksandr Andrushko ), Filip Marszalik (83′ Michał Tomala), Patryk Pikul (57′ Vladyslav Shymanytsia), Marcin Kołton (69′ Mariusz Łyduch), Michał Rycka (69′ Maciej Kogut). Trener: Jakub Drwal
Oba zespoły stoczyły ze sobą w ostatnich miesiącach wiele ciekawych pojedynków, a najbardziej dramatyczny i zarazem najważniejszy był finał Pucharu Polski na szczeblu Małopolskiego Związku Piłki Nożnej w kampanii 2024/25. Wówczas po dogrywce lepszy był Beskid (4-3), a teraz znów to on cieszył się z wygranej, choć początkowo niewiele na to wskazywało. Pierwsza połowa była zacięta, jednak żadna ze stron nie potrafiła wykorzystać swoich okazji. Miejscowi mogli objąć prowadzenie po strzale głową Rostislava Shkituna, ale bardzo dobrą interwencją popisał się Bartłomiej Fojt. Na przerwę ekipy zeszły przy bezbramkowym remisie. Bochnianie pokazali, że potrafią bardzo mocno zaatakować po przerwie, bo podobnie jak w niedawnym starciu z Watrą (4-1) znów błysnęli dobrą grą w tym okresie. Najpierw zgranie Maksymiliana Klimka wykorzystał Marcin Kołton, który minął obrońców i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza, a kilka chwil później dogranie z prawej strony na trafienie zamienił Patryk Pikul. Ostatnio ataki tą stroną stały się bardzo mocną bronią bochnian. Niestety korzystnego rezultatu nie udało się utrzymać. Beskid dość szybko zanotował trafienie kontaktowe po indywidulanej akcji i strzale przy dalszym słupku Shkituna, a później systematycznie dążył do zdobycia kolejnego gola. To udało się na około sześć minut przed końcem po dośrodkowaniu z lewej strony i zbyt biernej postawie obrońców. Gospodarze nie poprzestali na tym, a w ostatniej akcji odebrali piłkę na połowie bochnian i ostatecznie zdobyli zwycięską bramkę.
Bochnianie mogą czuć ogromny zawód, bo w pewnym momencie mieli już bardzo korzystną sytuację, ale potwierdziło się, że 2-0 to czasem nadal za mało, by dowieźć choćby punkt. DLa podopiecznych Jakuba Drwala to pierwsza porażka w sezonie. Obie strony mają teraz po 7 punktów.
Pozostałe mecze 4. kolejki
Poprad Muszyna 0-5 Glinik Gorlice
Błękitni Modlnica 1-3 Pcimianka Pcim
Orzeł Ryczów 2-2 Lubań Maniowy
Hutnik II Kraków 3-2 Victoria 1918 Jaworzno
Limanovia Limanowa 1-4 Bruk-Bet Termalica II Nieciecza
Watra Białka Tatrzańska 2-2 Cracovia II
Wolania Wola Rzędzińska 0-1 Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska
Unia Tarnów 1-2 Dalin Myślenice
Tabela
1. Cracovia II 4 10 16-2
2. Unia Tarnów 4 9 9-5
3. Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 4 7 5-9
4. Beskid Andrychów 4 7 7-6
5. BKS 4 7 11-8
6. Glinik Gorlice 4 7 12-2
7. Victoria 1918 Jaworzno 4 7 7-4
8. Wolania Wola Rzędzińska 4 7 5-4
9. Poprad Muszyna 4 6 3-8
10. Bruk-Bet Termalica II Nieciecza 4 6 6-3
11. Pcimianka Pcim 4 6 8-7
12. Dalin Myślenice 4 5 5-6
13. Hutnik II Kraków 4 4 5-10
14. Lubań Maniowy 4 3 7-8
15. Orzeł Ryczów 4 3 4-6
16. Błękitni Modlnica 4 3 5-9
17. Watra Białka Tatrzańska 4 1 6-17
18. Limanovia Limanowa 4 0 4-11
MF
